Domowy piegusek

z 17 komentarzy

Domowy piegusek

Dzisiaj pyszny domowy piegusek!
Przyjęłam zaproszenie do wspólnego pieczenia –z okazji Światowego Dnia Pieczenia (ale nie tylko) pieczemy prosty makowiec, który ponad trzydzieści lat temu zyskał wdzięczną nazwę: Piegusek:)

Dlaczego wybór padł na ten przepis?
Jest wiele świetnych, prostych ciast: kruche, z bezą, z owocami, z masą budyniową, tarty, torty, biszkopty czy… nawet brownie z fasoli;) A jednak wybrałam TO, z KTÓRYM mam ciepłe skojarzenia: moje pierwsze ciasto z dzieciństwa, które upiekłam na Dzień Matki… z przepisu Babci (stary zeszyt Babci pokazuję w filmie, zerknijcie: uwielbiam go, majstersztyk;)). Trzy pokolenia? Tak. I do nich dołącza już 4-te: bo dzieci też lubią to ciacho. Będzie prosto, szybko i smacznie. Zapraszam.

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej. Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto krótki filmik jak zrobić szybkie i proste ciasto z makiem, czyli domowy piegusek 🙂 Zapraszam do obejrzenia!

Domowy piegusek

czas przygotowania: 10 minut + ok. 50 minut pieczenia
/proporcje na tortownicę o średnicy 24 cm (wyższe ciasto) lub 26 cm (niższe ciasto) lub inną o zbliżonych wymiarach np. blachę 24 x 24 cm/

  • 5 jajek –w podziale na:
    – 5 żółtek
    – 5 białek
  • szczypta soli
  • 1 kostka do pieczenia Kasia
  • 1 szklanka cukru (biały lub brązowy)
  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka maku
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • aromat waniliowy lub rumowy (obecnie podmieniam na ekstrakt waniliowy)

Blachę natłuszczam lub wykładam papierem do pieczenia.
Można piec w dowolnej formie np. w tortownicy lub kwadratowej/prostokątnej blasze.

Jajka rozbijam na białka i żółtka, ale tak, by do białek nie dostał się ani skrawek żółtka, bo będę je ubijać na pianę. To ważne: jeśli do białek dostanie się żółtko, nie ubije się dobrze. Do białek dodaję szczyptę soli i ubijam na sztywno.

Kasię kroję w mniejsze kawałki np. w kostkę i wkładam do miski. Dodaję żółtka oraz cukier i miksuję, starannie ucierając. Dodaję ekstrakt waniliowy, proszek do pieczenia oraz część mąki i miksuję, łącząc z żółtkami. Cały czas miksując, dodaję mąkę na przemian z makiem. Do tak przygotowanej bazy ciasta dodaję pianę z białek i delikatnie łączę na gęsto-płynne ciasto –łopatką lub mikserem na wolnych obrotach.

Przekładam do blachy, wyrównuję i wstawiam do rozgrzanego piekarnika. Piekę w 180 st. C przez ok. 50 minut lub do suchego patyczka. Przez ten czas nie otwieram piekarnika.

Po ostudzeniu polewam roztopioną czekoladą lub ulubioną polewą czekoladową, czekam aż zastygnie i można kroić.

Domowy piegusek

Ciasto jest pulchne, bardzo smaczne i ze względu na wykorzystane składniki jest do przygotowania niemalże z marszu. Spróbujcie:)
Jeśli zostanie, to świetnie się mrozi.

Domowy piegusek

Przepis bierze udział w akcji Światowy Dzień Pieczenia z Kasia (kostka do pieczenia). I dodam, że bierze udział w oryginale tj. nic w nim nie zmieniałam i prezentuję dokładnie taki, jaki mam od lat;)

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

Jak zrobisz, proszę, oznacz danie tagiem #skutecznietv na INSTAGRAMIE! Chętnie na nie zerknę:)

Zobacz też



Skomentuj

17 komentarzy

  1. Jagoda
    | Odpowiedz

    Pyszne ciasto, właśnie stygnie /ale jeszcze gorące musiałam spróbować:)/ zrobiłam na maśle i użyłam mielonego maku.Robi się błyskawicznie !! Kolejny prosty przepis a ciasto wychodzi wyśmienite,dzięki 🙂

  2. Edyta
    | Odpowiedz

    Ciasto wyszło przepyszne,zrobiłam z olejkiem rumowym. Myślę, że dobrze będzie tez smakować z olejkiem migdałowym lub pomarańczowym /i waniliowym oczywiście/. Za każdym razem inny smak. Ciasto jest puszyste, wilgotne,po prostu super…

  3. Joanna
    | Odpowiedz

    Piegusek wyszedł pyszny. Ja zrobiłam na maśle. Pozdrawiam. Joanna

  4. Kuba
    | Odpowiedz

    Świetne, dopiero się ucze gotować bo dziewczyna mi kazała, ale to wyszło mi naprawdę świetnie – i nie tylko ja tak sądze. Dziękuje

  5. Joanna
    | Odpowiedz

    Magdo, czy mak ma być zmielony na sucho w młynku do kawy?

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Tak, może być w młynku, wystarczy krótko -tyle, by rozbić ziarenka (w oryginalnym przepisie w ogóle nie było mielenia, ale zmielony jest przyjemniejszy w cieście i lepiej się przyswaja;)).

  6. Asia
    | Odpowiedz

    Najfajniejsza na tym blogu jest ta naturalnosc i zwyczajnosc. Po porostu chęć autorki do podzielenia sie z innymi czymś fajnym. Nie ma tu designerskiej kuchni,
    garnków z tysiące złotych itp.a przyjemnie się ogląda. Te dobre intencje Magdy sa wyczuwalne i ludzie je odbierają. Moim zdaniem poza dobrymi przepisami to jest główna siła tej strony.

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Dziękuję <3

      • Golka
        | Odpowiedz

        Ale kuchnię Magda ma ładną i funkcjonalną ????

        • Asia
          | Odpowiedz

          Nie byla to krytyka wystroju czy funkcjonalnosci kuchni Magdy ????. Mowiac o designerskiej kuchni mialam na mysli kuchnie supermodna, nowoczesna, najnowsze trendy, materialy itp. ale takie kuchnie najczesciej sluza do pokazywania i chwalenia sie nimi czy robieniem zdjec do katalogow a nie codziennego uzytku i spedzania czasu z bliskimi☺.

  7. Karina
    | Odpowiedz

    Pani Magdo,
    Dzień Mamy kojarzy mi się z czekoladą/cukierkami z płatków owsianych i mleka w proszku. Ciągle szukam tego przepisu bo u nas się nie zachował, może w Pani zapiskach coś się znajdzie. Pozdrawiam

    • Asia
      | Odpowiedz

      Sa na tej stronie wafle z masa czekoladowa z mleka z proszku oraz krem czekoladowy do smarowania z mlekiem w proszku. To sa te starsze przepisy z lat 2010-2012.

  8. Aga
    | Odpowiedz

    Czy ten mak ma być suchy prosto z torebki czy trzeba go wcześniej sparzyć?

    • MaGda
      | Odpowiedz

      suchy, z torebki:)

  9. ala
    | Odpowiedz

    Magdo, a czy można go upiec w keksówce ?

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Tak, ale nie wiem czy ta ilość to nie w dwóch:)

  10. Jak ja zazdroszczę takiego babcinego zeszytu…. Pamiętam, że moja Mama zbierała przez lata takie sprawdzone przepisy na kartkach i przechowywała je w takim…. porcelanowym dzbanku 😉 Szkoda, że nie był to jednak zeszyt, bo wtedy pewnie przetrwałby do dziś, a kartki razem z dzbankiem niestety przepadły 🙁 Pamiętam też, że im bardziej poplamiona była taka kartka, tym lepszy był to przepis / w sensie – najczęściej wykorzystywany /. Ach, miłe wspomnienia przywołałaś…. Dziękuję Ci za to! A tak poza tym, to uwielbiam Twoją narrację :))