Witaj w mojej kuchni:)

Przepisy sezonowe

Playlista z przepisami:
- Przepisy z dynią |KLIK:)
- Przepisy z cukinią |KLIK:)
- Grill&Barbecue |KLIK:)
- Jednogarnkowe |KLIK:)

Na co masz ochotę?

Masz ochotę na jakieś danie? Nie możesz go tu znaleźć?

KLIKNIJ i wpisz je na Listę Życzeń!

Zerknę na przepisy…

Prawdziwe rogale świętomarcińskie

Prawdziwe rogale świętomarcińskie

Dziś prawdziwe rogale świętomarcińskie.

Z pyszną masą z białego maku i bakalii, z ciasta półfrancuskiego, z siekanymi migdałami i lukrem. Pulchne, pachnące, pyszne, a przy tym masywne, bo trochę ważą, no i mało kto zje u nas naraz jednego rogala –zwykle kroimy je sobie na połówki i zjadamy w mniejszych porcjach, bo to słodki konkret jest;)

Prawdziwe rogale świętomarcińskie

Tradycja na 11 listopada w Wielkopolsce i okolicach, więc jeśli jeszcze ich nie znacie (jak to w ogóle możliwe??), to koniecznie zerknijcie! Po lekturze tego wpisu oraz po obejrzeniu filmu każdy, kto tylko zechce będzie mógł upiec sobie takie rogale w domu i rozkoszować się ich smakiem.

Ale szybkie to one na pewno nie są;)

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej. Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto video poradnik jak zrobić prawdziwe rogale świętomarcińskie:) Zapraszam do obejrzenia!

Spis treści video poradnika:

  • Organizacja działań 00:52
  • Masa z białego maku i bakalii 01:12
  • Ciasto półfrancuskie drożdżowe 05:08
  • Zawijanie rogali 11:01
  • Zdobienie po wypieku 12:54

Prawdziwe rogale świętomarcińskie

czas przygotowania: kilka godzin
/proporcje na 12 sporych rogali (takich wielkością dość zbliżonych do oryginalnych… bo to są oryginalne rogale;) można je zrobić z podwójnej porcji, robiąc 24 rogale/

masa z białego maku i bakalii:

  • 250 g białego maku
    [edit: Gdzie kupić? W Wielkopolsce w listopadzie to chyba w każdym (lub w większości) sklepów spożywczych. Poza Wlkp trudno mi się wypowiedzieć, ale na pewno uniwersalną odpowiedzią będzie ‚w necie’ -jestem przekonana, że jest dostępny w sklepach internetowych i tu pomocna będzie wyszukiwarka. I chyba nic innego, bardziej sensownego nie podpowiem:( ]
  • 40-60 g migdałów (ew. innych orzechów, ale migdały najlepsze)
  • 40 g masła
  • 125 g cukru
  • 125 g miodu
  • 40 g rodzynek
  • 1 łyżka domowej skórki pomarańczowej
    /jeśli nie mam, to obieram skórkę z wyszorowanej i sparzonej pomarańczy, kroję w kostkę i niezbyt długo podsmażam w cukrze na patelni/
  • 150 g biszkoptów (pokruszone)
    /najlepiej domowe, spokojnie może być biszkopt, a jeśli nie ma, to inne pokruszone jasne ciastka; biszkopty są wypełniaczem i jednocześnie zagęszczają masę, a że są tańsze od białego maku, stąd cukiernie często stosują właśnie taki zamiennik (=spokojnie można ilość biszkoptów zmniejszać lub dostosować do własnych upodobań albo podmienić na więcej maku/
  • 2-3 jajka (2 jeśli są duże, 3 jeśli są małe –patrz przepis)
  • opcjonalnie: kilka kropli migdałowego aromatu lub ekstraktu do ciast

ciasto półfrancuskie:

  • 150 g mrożonego masła (patrz przepis)
  • 10 g drożdży
  • 200 ml mleka
  • 1 całe jajko + 1 żółtko
  • 60 g cukru
  • 60 g masła
  • 500 g mąki pszennej
  • 1/3 łyżeczki soli

lukier:

  • 100 g cukru pudru
  • 2 łyżki wody lub mleka (wodę/mleko jak zawsze lej stopniowo do pożądanej konsystencji lukru)
  • posypka: siekane migdały (obrane ze skórki, ok. 50 g)

Informacja organizacyjna: Ja zwykle robię te rogale w dwóch etapach:

  • 1 dzień: masa
  • 2 dzień: ciasto

Masa:
Mak płuczę, osączam, po czym przekładam do garnka i zalewam wrzątkiem –wody mniej więcej 3 cm nad poziom maku. Gotuję na najmniejszym ogniu przez około 30 minut, co jakiś czas mieszam. Po ugotowaniu dokładnie osączam na gęstym sicie, zostawiam do lekkiego przestygnięcia, po czym mielę (trzykrotnie!) z pomocą maszynki do mielenia, z nakładką o najmniejszych oczkach.

W czasie, gdy mak się gotuje, szykuję dodatki.

Siekam rodzynki oraz pomarańczową skórkę.

Migdały sparzam, zostawiam na kilka minut we wrzątku, po czym obieram ze skórki. I po zmieleniu maku przepuszczam je także przez maszynkę –tak, że w misce mam zmielony trzykrotnie mak i migdały (migdały mielę jeden raz).

W garnku roztapiam masło, dodaję cukier oraz miód, mieszam i gdy się rozpuszczą, dokładam posiekane rodzynki i skórkę pomarańczową. Mieszając podgrzewam chwilę na małym ogniu, aby dodatki połączyły się z miodem, po czym dodaję zmielony mak i migdały. Mieszam i podgrzewam przez kilka minut na małym ogniu. Uwaga: często mieszam, żeby nie przypalić. Po kilku minutach zestawiam z ognia do przestudzenia.

Kiedy przestygnie dodaje pokruszone biszkopty (jak kruszę w blenderze) i dodaję jajka –kolejno tj. najpierw jedno, starannie mieszam i dopiero, gdy połączy się z masą dokładam kolejne. U mnie zwykle wystarczają dwa jajka, gdyby masa była za gęsta, można ewentualnie dodać trzecie.

Masę przykrywam i wstawiam do lodówki, gdzie czeka na swoją kolej.

Ciasto zwykle robię albo następnego dnia (wtedy masę robię wieczorem dnia poprzedzającego) lub w drugiej połowie dnia (wtedy masę robię rano;)).

Ciasto drożdżowe:

Masło, które ma być zamrożone wkładam do zamrażarki (można w dniu poprzednim).
Pozostałe składniki na ciasto wyjmuję z lodówki mniej więcej godzinę wcześniej.

Mleko podgrzewam do temperatury ciała (37 st.C lub sprawdzam czystym palcem –nie może parzyć;)).

Najpierw robię rozczyn: do miski wkruszam drożdże, mieszam z łyżeczką cukru i dodaję łyżeczkę mąki (biorę z tej odważonej tj. przygotowanych 500 g) oraz część ciepłego mleka (ok. 50 ml). Mieszam, rozprowadzając wszystkie składniki, po czym przykrywam i odstawiam na 15 minut.

W tym czasie roztapiam masło –ma być płynne, ale nie gorące.

Mąkę mieszam z solą i przesiewam przez sito (można ją przesiać od razu do miski z ciastem –patrz dołączony do przepisu film;)).

Ucieram jajko i żółtko z cukrem, aż jajka zwiększą objętość i wyraźnie pojaśnieją. Dosypuję przesianą mąkę z solą, dolewam wyrośnięty zaczyn i mleko. Zaczynam mieszać lub miksować, łącząc składniki w ciasto. Pod koniec dolewam stopniowo (partiami) roztopione masło –kolejną porcję dolewam dopiero, gdy pierwsza dobrze połączy się z ciastem.
I dokładnie wyrabiam na miękkie, gładkie, elastyczne ciasto –można ręcznie lub maszyną do chleba w funkcji do wyrabiania ciasta albo po prostu mikserem o nakładach do ciasta drożdżowego. Ja zazwyczaj korzystam z miksera. Wyrabia się bardzo przyjemnie i jest gotowe, gdy jest miękkie, elastyczne i nie lepi do dłoni.
WAŻNE: dobre wyrobienie ciasta gwarantuje pulchny wypiek, więc warto chwilę się nad tym pochylić. W moim przypadku (tj. mikserem) miksuję co najmniej kilka minut, ręcznie –nieco dłużej.

Wyrobione przekładam na stolnicę i chwilę porządnie zagniatam –ciasto jest elastyczne i nie klei się do rąk. Przekładam do miski, przykrywam i zostawiam do wyrośnięcia na 30 minut.

W tym czasie szykuję masło: zamrożone masło ścieram na tarce o grubych oczkach, przekładam na talerz i wstawiam do lodówki –przed użyciem ma być wciąż porządnie schłodzone.

Po 30 minutach ciasto powinno ładnie wyrosnąć. Przebijam je pięścią, odgazowując, po czym zagniatamy i rozwałkowuję w prostokąt. Wałkuję na stolnicy przyprószonej mąką lub na macie silikonowej. Ciasto jest super do wałkowania, nie klei się do wałka ani stolnicy.

Zimne masło z lodówki układam na cieście –na 2/3 prostokąta, a 1/3 zostawiam nieobłożoną (pustą) –w razie wątpliwości parz film, dołączony do przepisu na Skutecznie.Tv
Ciasto składam ku środkowi na trzy części. Zaczynam od strony bez masła i składam ją, przykrywając połowę ciasta z masłem, a następnie składam ku środkowi część obłożoną masłem (patrz film). W ten sposób uzyskuję 3 warstwy ciasta przełożone 2 warstwami masła. Dociskam i wałkuję na kształt prostokąta. Rozwałkowane składam ponownie dokładnie w ten sam sposób tj. na trzy i wstawiam do lodówki na 20-30 minut. To wałkowanie i składanie ciasta na trzy powtarzam jeszcze dwukrotnie, każdorazowo schładzając ciasto w lodówce przez 20-30 minut.
Dzięki temu ciasto uzyskuje 81 warstw przełożonych zimnym masłem, co sprawi, że podczas pieczenia będzie jednocześnie rosnąć i ładnie listkować (w końcu to ciasto półfrancuskie;)).

Po ostatnim schłodzeniu tak przygotowane ciasto rozwałkowuję na bardzo długi prostokąt o grubości ok. 5 mm i wycinamy z niego naprzemienne trójkąty. Ja dzielę prostokąt na pół, każdą połówkę na pół i uzyskane w ten sposób ćwiartki kroję w 3 trójkąty (patrz film).

Jeśli trzeba każdy trójkąt rozwałkowuję raz jeszcze tak, żeby na pewno był cienki na 5 mm, po czym obkładam nadzieniem (zaczynając od podstawy trójkąta). Ja nadzienie dzielę na 12 równych części, dzięki czemu na każdym trójkącie układam równą, dość grubą porcję farszu (patrz film).

Podstawę trójkąta zawijam na 2-3 cm, przykrywając część farszu, nakrawam na środku, rozchylam nacięcie rozsuwając je na zewnątrz i trzymając za uzyskane w ten sposób końcówki zawijam ciasto wokół nadzienia, tworząc rogala.

Nadaję rogalom ładny kształt i układam na blasze wyłożonej matą lub papierem do pieczenia (u mnie 2 blachy, po 6 rogali na blasze). Przykrywam i odstawiam na ok. 30 minut do wyrośnięcia.

Pod koniec wyrastania rozgrzewam piekarnik do 180 st. C i wkładam blachy. Ja najpierw wkładam tę z rogalami, które formowałam najpierw, dzięki czemu każda partia ma swój czas na wyrastanie.
Piekę na drugiej półce od dołu, w funkcji grzanie góra-dół przez ok. 20 minut, a tak naprawdę do czasu, aż się zrumienią. Wyjmuję pierwszą blachę, wsuwam drugą, a pierwsza partia już stygnie;)

Kiedy ostygną lukruję i posypuję siekanymi orzechami.

Prawdziwe rogale świętomarcińskie

I wreszcie gotowe.
Są nieziemsko kaloryczne i nie do końca zdrowe, ale za to przepyszne. Według nas dużo, dużo lepsze niż kupne, nawet te z certyfikowanych cukierni –i to nie tylko opinia naszej rodziny. Warto więc od czasu do czasu zainwestować te kilka godzin i upiec prawdziwe domowe rogale świętomarcińskie. Bo smakują super, serio;)

Informacja praktyczna:

  • Smakują dobrze także po kilku dniach, Przechowuję je wówczas pod przykryciem w temperaturze pokojowej –u mnie pojemnik do ciast z pokrywką.
  • Ale jeśli wiem, że nie będzie gości, a wszystkich rogali na pewno przez kilka dni nie zjemy, to po prostu je mrożę. Mrożą i rozmrażają się bardzo dobrze. Lukruję wtedy zazwyczaj po rozmrożeniu lub zamrażam tak, by pojemnik/worek nie dotykał lukru podczas zamrażania i rozmrażania. I tyle;)

Smacznego!

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

18 komentarzy Prawdziwe rogale świętomarcińskie

  • Małgorzata

    Droga Pani Magdo:-)
    Właśnie kończę wałkowanie. Przede mną ostatnia faza. I niedługo będziemy cieszyli się rogalami 🙂
    Pozdrawiam ciepło

  • Anka

    Zrobione, zjedzone, po brzuszku poklepane, zgodnie z tradycją poczęstowane, każdemu kto się nawinął. dzięki Magda 🙂

  • Oliwia

    zrobiłam !!!!!! właśnie się studzą. pierwsza partia już polukrowana i posypana migdałami. zapach fantastyczny, widok cudowny, smak? jeszcze nieznany :). ponieważ nie dostałam białego maku więc robiłam z ciemnym. Wszystkim, którzy boją się zacząć mogę śmiało powiedzieć „bierzcie się do pieczenia” wcale nie są trudne. Polecam za sugestią Magdy podzielić prace na dwa etapy,w jeden dzień mak, w drugi dzień ciasto. Najdłużej trwa to chłodzenie ciasta w lodówce ale w tym czasie można sobie obiad podszykować :). Zrobiłam sobie więcej „farszu” makowego i zanim dodałam jajka i pokruszone herbatniki połowę zamroziłam wiedziona myślą, że pewnie niedługo rodzina zmusi mnie do pieczenia nowej porcji rogali i chyba się nie pomyliłam :). Jeszcze raz zachęcam do pieczenia!!!! pozdrawiam i życzę powodzenia

  • Pani Magdo w domu remont kuchni.Postanowiłam ,że pierwszym wypiekiem w odnowionej kuchni będą rogale świętomarcińskie,Już nie mogę się doczekać. Dziękuję za przepis .Kiedy obejrzałam ten super film od razu poprawił mi się humor.Pozdrawiam.

  • masa gotowa, czeka na jutrzejsze pieczenie. Raz już robiłam rogale z bardzo podobnego przepisu… po prostu kapcie spadają z zachwytu. Domowe to jednak są nie do podrobienia. Dzięki Magda za przepis… teraz jeszcze poproszę o przepis na gęś i tradycji stanie sie za dość 🙂 Pozdrawiam z zachlapanego Szczecina

  • Droga Madziu, ciasto wałkowane już 2x i czeka w lodówce na następne 2 rolowania 🙂 Znalazłam Twój przepis dziś o 5 rano i powiedziałam sobie, że jak nie odważę się dziś na zrobienie ciasta półfrancuskiego to będę żałować,że przed Św. Marcinem tak łatwo sobie odpuściłam. Ciach mach iciasto jest już w trakcie robienia, tylko z białym makiem już nie wyrobiłam, więc użyję takiej z puszki z ciemnego maku, ale dodam jeszcze orzechów, skórki pomarańczowej,suszonych moreli aby było na bogato. Nie mogę się doczekać tego efektu upieczonego rozwarstwiającego się ciasta półfrancuskiego..
    Do tej pory robiłam na św. Marcina małe rogaliki z ciasta kruchego.Wtedy na stolnicę sypało się cukier-kryształ,tak jak podsypuje się mąką (w cieście cukru nie wtedy nie ma). Cukier podczas rozwałkowywania wbija się w spodnia część okrągłego placka i po wykrojeniu i nadzianiu trójkątów, na wierzchu po upieczeniu zostaje skarmelizowana posypka.
    Biegnę bo muszę 3x wałkować.
    Mam nadzieję że będzie jutro wspaniała słodka uczta- domownicy nic nie wiedzą jeszcze.
    Za wszystkie inspiracje, wspaniałe filmiki i blog serdecznie dziekuję.
    Pozdrawiam z serca Wielkopolski!! :))

  • Wiola

    O jezusiu ile pracy o nie!!! Wolę kupić

    • MaGda

      Spoko, ja też kupuję. Te robię raz na jakiś czas, z reguły w weekend lub gdy mam wolne:) Ale dlatego, że jednak je czasem robię, to na pewno wiem, że domowe najlepsze:)

  • Aneta

    A gdzie kupujecie biały mak??

    • MaGda

      W Wielkopolsce w listopadzie to chyba w każdym (lub w większości) sklepów spożywczych. Poza Wlkp trudno mi się wypowiedzieć, ale na pewno uniwersalną odpowiedzią będzie ‚w necie’ -jestem przekonana, że jest dostępny w sklepach internetowych i tu pomocna będzie wyszukiwarka. I chyba nic innego, bardziej sensownego nie podpowiem:(

    • Marzena

      a ja w tym roku testuję biały mak z puszki(z bakaliami) zakupiony w Selgrosie:) wcześniej kupowałam paczkowany w Piotrze i Pawle, pozdrawiam ciepło z Lublina:)
      P.S. Pani Magdo, a za bloga to ja Panią po prostu kocham:)

  • anulka

    Już kilka lat piekę rogale ale w cieście krucho-drożdżowym 😃takie lubimy…z białym makiem…miodem pachnące migdałami i zawsze dodaję kapkę amaretto do nadzienia. Na wierzch kładę lukier,skórkę pomarańczową i się Jana ziemne orzeszki…i rzeczywiście te do nowe zawsze lepsze nawet od tych certyfikowanych. Moje może nie certyfikowane ale nie wyobrażam sobie imienin męża (Marcina) bez tej naszej tradycji 😄

  • Joanna

    Magda

    To prawdziwe cudo:))
    Dziękuję za ten przepis, bo rogale świętomarcińskie uwielbiam, ale do tej pory nie odważyłam się sama podjąć próby wykonania wypieku.
    Kiedyś musi być ten pierwszy raz, a więc jutro podejmę rękawicę.

    Pozdrawiam

    • MaGda

      Ze spokojem, jak z każdym drożdżowym, dać sobie chwilkę czasu i „bez nerw”, i będzie dobrze;) Daj koniecznie znać jak poszło, a ja trzymam kciuki!

  • Co ja bym dała za takiego domowego rogala! Chęci do podjęcia wyzwania nie brakuje, tylko ten czas.. Madziu, dziękujemy za niezwykle precyzyjny przepis. Przygotowanie filmu zajęło pewnie tyle czasu, co sam wypiek. Pozdrawiamy Serdecznie!

Skomentuj

Możesz korzystać z tych tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>