Prawdziwe węgierskie langosze (smażone oraz fit)

z 5 komentarzy

Prawdziwe węgierskie langosze (smażone oraz fit)

Dzisiaj zapraszam na prawdziwe węgierskie langosze. Langosz, czyli drożdżowy placek z patelni, obłędnie pyszny i banalnie prosty;)

W tym roku wakacje w Polsce, z czego pierwszy miesiąc w domu. Powymyślałam dla chłopców trochę zadań i rozrywki, resztę czasu zagospodarują sobie sami. A ja wpadłam na pomysł podróży kulinarnych –smakami  które zapadły nam w pamięć z wakacji z lat ubiegłych. Lub z krajów, gdzie chcemy pojechać. I część z nich będę nagrywać. Pomysłów trochę się pojawiło, ale dopiero, gdy jeden z synów rzucił „A Węgry? Te placki?” „Langosze?” Błysnęły mi oczy. Bo raz, że miałam na nie ochotę, a dwa, prosiliście mnie o nie i mam je na naszej liście.

No i mamy langosze. Tradycyjne, tłuściutkie, smażone na tłuszczu oraz wersję fit, bo sprawdziłam jak smakują opiekane beztłuszczowo;) Dzisiejsze są baaaardzo proste. Oraz pyszne. I niestety mega kaloryczne, więc u nas raz na przysłowiowy kwartał.
Na blog wybrałam wersję z ziemniakami, bo bardziej nam smakuje, ale jak dacie znać w komentarzach poniżej, to z czasem nagram też te bez ziemniaków.

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej. Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto krótki filmik jak zrobić prawdziwe węgierskie langosze (smażone oraz fit) 🙂 Zapraszam do obejrzenia! Video przepis na moim kanale YT tutaj: Jak zrobić prawdziwe węgierskie langosze (smażone oraz fit)

Prawdziwe węgierskie langosze (smażone oraz fit)

czas przygotowania: ok. 40 minut + czas wyrastania ciasta (30-40 minut) LUB… ok. 40 minut (bez przykładania się do wyrastania)
/proporcje na 4-6 langoszy/

  • 150 g puree z ugotowanych ziemniaków
    /ja zwykle biorę ok. 230 g surowych nieobranych ziemniaków (3 średniej wielkości), najlepiej mącznych i nie ważę ich już po ugotowaniu i obraniu, i sprawdza się to bardzo dobrze/
  • 25 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki cukru
  • 350 ml mleka (lub ciut więcej, bo nim reguluję konsystencję ciasta)
  • 500 g mąki
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki majeranku (opcjonalnie)
    /można pominąć, w klasycznych langoszach chyba go nie ma/
  • 2 łyżki oleju
  • olej do smażenia

Gotuję ziemniaki w mundurkach –dla mnie najlepsze są gotowane na parze, więc gotuję je właśnie tak i aby skrócić czas gotowania korzystam z szybkowaru.
Można je ugotować tradycyjnie tj. w naczyniu do parowania czy w garnku z odpowiednią wkładką lub po prostu we wrzątku.

Ugotowane przekładam na talerz i zostawiam do ostygnięcia (można je też ugotować z wyprzedzeniem). Ostudzone obieram i odważam 150 g ziemniaków (takie mam proporcje w przepisie na 500 g mąki).
Robię langosze z ziemniakami, bo takie ziemniaczane ciasto częściej można spotkać na Węgrzech i takie też najbardziej nam tam smakowało.

Ja zwykle biorę 3 średnie, niezbyt duże ziemniaki (patrz dołączony do przepisu film), gotuję, obieram i biorę całość. Jeśli gotuję tuż przed robieniem placków, to obieram na gorąco, nadziewając ziemniak na widelec, po czym kroję na mniejsze kawałki i odstawiam na bok –zdążą przestygnąć, zanim przygotuję składniki ciasta.

Odmierzam mleko i lekko podgrzewam. Do kubka odlewam ok. 100 ml letniego mleka, dodaję cukier i wkruszam drożdże. Mieszam i odstawić na kilka minut, by drożdże ruszyły (pojawią się bąble).

Do dużej miski wsypuję mąkę, dodaję sól oraz majeranek (majeranek można pominąć, ja daję, bo lubimy) i mieszam, spulchniając mąkę. Dodaję zaczyn i olej, po czym starannie rozgniatam na puree przestudzone już ziemniaki (mogą być lekko ciepłe, ale nie powinny być gorące). Ziemniaczane puree dokładam  do miski i z grubsza mieszam, łącząc wszystkie składniki w bazę ciasta. Stopniowo dolewam pozostałe mleko –aż uzyskam odpowiednią konsystencję ciasta. Powinno być miękkie, sprężyste, dość gładkie i powinno się dobrze wyrabiać (nie lepić się mocno do dłoni).

Wskazówka: Mleko dolewam stopniowo, bo jego ilość zależy od ziemniaków (mączystości) oraz od mąki (stopnia wilgotności) i czasem daję całe 300 ml, czasem 250 ml (tj. łącznie z tym w zaczynie 400 lub 350 ml mleka). W prezentowanej wersji dodałam łącznie ok. 400 ml, ale naprawdę uczulam na tę ilość, żeby nie dodać za dużo mleka.

Ciasto wyrabiam dobre kilka minut (5-6 minut), aż złapie sprężystość i będzie ładnie odchodzić od dłoni. Ja przez pierwsze 2 minuty wyrabiam w misce, potem przechodzę na stolnicę (można podsypać mąką) i wyrabiam, zagniatając. Idzie to dość sprawnie i jest to całkiem przyjemna czynność;)

Po wyrobieniu formuję kulę, spłaszczam i przekładam do przyprószonej mąką miski. Przykrywam i zostawiam do wyrośnięcia aż podwoi objętość (ok. 40-45 minut, w upałach szybciej).

Wyrośnięte dzielę na 4-6 części w zależności od tego, jakiej wielkości chcę placki. Z każdej części formuję langosza tj. placek o grubości ok. 1-1,5 cm –mogą być okrągłe lub lekko podłużne. Uformowane układam na czystym ręczniku kuchennym i przykrywam, by nie schły. Pod przykryciem będą tez jeszcze nieco rosły i lekko się „rozpulchnią”.

Na głębokiej patelni lub w garnku rozgrzewam olej na głębokość 4-6 cm (zależy od grubości placków). Na gorący wkładam langosza. Smażę po 2-3 minuty z każdej strony na średnim ogniu, ale tak naprawdę głównie oceniam po wyglądzie: gdy z jednej strony się podsmaży/zrumieni/zezłoci, to przewracam na drugą stronę i dosmażam z drugiej, aż się zezłoci. Czasem podczas smażenia w placku tworzy się większy bąbel powietrza, wtedy delikatnie przygniatam łoptaką, spłaszczając go i kontynuuję smażenie.

Prawdziwe węgierskie langosze (smażone oraz fit)

Usmażony wyjmuję, odsączam z tłuszczu, po czym przekładam na talerz wyłożony kilkukrotnie złożonym ręcznikiem papierowym, był wchłonął nadmiar tłuszczu z placka i przekładam na raszkę/ruszt. Powtarzam z pozostałymi plackami.

Podczas smażenia uważam na  temperaturę tłuszczu, by nie zbrązowić ich za bardzo, bo przy kolejnych plackach jest już bardziej rozgrzany i szybciej się rumienią (jak przy pączkach;)) –ja po prostu zmniejszam grzanie i uważnie obserwuję, by przewrócić je w odpowiednim momencie.

Podaję na gorąco z ulubionymi dodatkami.

  • Można podawać na słodko (np. z konfiturą) lub na wytrawnie. I u nas właściwie tylko te wytrawne królują;)
  • Na Węgrzech w wersji wytrawnej często okrasza się je czosnkiem: wymieszane ze sobą olej, woda i czosnek –nie znam proporcji, ale przyjęłam 1 drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, 2-3 łyżki oleju, 2-3 łyżki wody. Mieszam i ta mieszanką można smarować langosze. Czosnek poprawi trawienie (a nie są to lekkie placki;)), no i oczywiście wpłynie na finalny smak, także jeśli lubicie czosnek, to polecam.
  • Dodatki wg uznania, na Węgrzech widziałam tak: śmietana, jogurt, tarty żółty ser, gulasze, śmietana i cebula, śmietana, ser i cebula, śmietana, ser i pokrojona szynka, ser i sos pomidorowy, itp.
  • Dla nas najlepsze są chyba te najbardziej kaloryczne tj. ze śmietaną/jogurtem i tartym żółtym serem, więc jak już je robię raz na jakiś czas, to właśnie w tej wersji.
  • Smakują też same w sobie, bez żadnych dodatków. I takie bez dodatków to moja druga ulubiona wersja;)
  • Z gulaszem nigdy nie próbowałam, bo do gulaszu wolę jednak inne, mnie tłuste dodatki;)

Prawdziwe węgierskie langosze (smażone oraz fit)

Z uwag praktycznych: całość idzie naprawdę bardzo sprawnie. Najwięcej czasu może zająć samo wyrastanie ciasta. Jednak jeśli się spieszę, to po cichu przyznam się, że to pomijam i cały proces zajmuje mi wówczas ok. 40 minut (bo nie czekam na wyrastanie ciasta) –zostawiam je pod przykryciem na czas ogarnięcia kuchni po robieniu ciasta, następnie formuję placki, przykrywam i czekam, aż olej się rozgrzeje. Pięknie rosną i wychodzą świetnie: złociste, pachnące, ze śmietaną i tartą goudą oraz szczyptą oregano.

Smacznego!

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

Jak zrobisz, proszę, oznacz danie tagiem #skutecznietv na INSTAGRAMIE! Chętnie na nie zerknę:)

Zobacz też



Skomentuj

5 komentarzy

  1. Nina
    | Odpowiedz

    Oczekiwałam na przepis na langosza którego uwielbiamy choć taki kaloryczny, znam ciasto bez ziemniaków -z dodatkami z czosnkiem ,śmietaną- tak bardziej w wersji ” po słowacku”. Jutro” premiera” na obiad. Pozdrawiam.

  2. Inka
    | Odpowiedz

    A gdy tak węgierski bogracz? 😉

  3. Weronika
    | Odpowiedz

    cudnie! bedzie sie w kuchyni dzialo:)
    ps. ciekawe czy mozna mrozić?

  4. Asia
    | Odpowiedz

    Właśnie wróciłam z wycieczki do Budapesztu, wchodzę na stronę skutecznie.tv a tu Langosze 🙂 Trzeba przyznać, że to niezły zbieg okoliczności 🙂 Pani Magda ma wyczucie…

    P.S.
    Teraz już wiem dlaczego to ciasto w Langoszach jest lekko wilgotne: dzięki ziemniakom 🙂

  5. Marta
    | Odpowiedz

    To ja poproszę też ten przepis bez ziemniaków 🙂