Szkoła za pasem. Czas na szkolne śniadania i przekąski?

z 8 komentarzy

Szkoła za pasem. Czas na szkolne śniadania i przekąski?

Mój młodszy synek idzie w tym roku do pierwszej klasy! I drugi raz będę przeżywać to samo:) Ze starszym szkolno-domowe życie weszło już w jakiś w miarę utarty rytm, ale najtrudniejsze było chyba… jedzenie w szkole.
Jako pracująca mama miałam problem, z jakim boryka się większość z nas. Dziecko po lekcjach zostawało na jakiś czas w świetlicy, bo przecież samo nie mogło wrócić do domu, ani przebywać w nim bez opieki kogoś dorosłego. A w takiej sytuacji to już koniecznie trzeba pomyśleć co zrobić z jego jedzeniem, prawda?

Pamiętam, że jako dziecko nie lubiłam kanapek, jakie dostawałam do szkoły (o dziwo zdecydowanie wolałam jabłka, bo były soczystą odskocznią od suchych, nijakich kanapek). Tyle, że nie dam przecież dziecku na cały dzień tylko jabłek do jedzenia. Szczególnie, że szkolny sklepik oferuje słodkości, a koledzy zamiast śniadania dostają pieniądze i wcinają batoniki i chipsy… Tak było, gdy ja chodziłam szkoły, tak jest i teraz, choć nie wiem czy nawet nie gorzej, bo wtedy nie było aż tak wielkiego wyboru na półkach.

Z autopsji wiem, że to JEST problem. I stąd mój udział w akcji Lidla. Więcej w temacie niedługo, ale już teraz zachęcam Was do obejrzenia poniższego filmiku –może jest ciut przejaskrawiony, ale w ten jaskrawy sposób niestety pokazuje rzeczywistość:(

Wiem, że z młodszym synkiem i jedzeniem w szkole pójdzie mi dużo łatwiej, bo napatrzył się już na brata i dobrze zna jego śniadaniowe pudełeczka. Ba, chętnie chciał z nich podjadać, więc często niektóre porcje robiłam i dla niego, z myślą o podwieczorku po powrocie z przedszkola. Kilka dni temu wybrał swoje śniadaniowe pudełko (koniecznie z autem!) i teraz… nie może się doczekać własnych śniadań w szkole:)

No to jak? Czy można prosto i sprawnie przygotować takie zdrowe śniadaniowe zestawy, które dzieci będą jeść, a nie wyrzucać? Chyba można:)

Kluczem jest praktyczne podejście do tematu i znajomość tego, co dziecko lubi. Dlaczego praktyczne? Raz, że nam musi być wygodnie i sprawnie to śniadanie przygotować, a dwa, że nie może się to rozciapać i rozwalić, bo wiadomo, że z tornistrem, a co za tym idzie ze śniadaniowym pudełkiem dzieją się w szkole… przedziwne rzeczy;) Zatem raczej nie zwykłe kanapki z kolorowym obkładem, bo i tak nie będzie tego widać w złożonej pajdzie chleba czy bułki. Żadne owocowe sałatki, czy pomidorki zdobione  majonezem w muchomorki. Prędzej proste bułeczki nadziewane owocem, warzywem lub dobrze doprawionym farszem. A może owsiane ciasteczka? Domowe batoniki musli? Czy wręcz najprostszy na świecie banan z zabawnym napisem na skórce? A do tego ulubiony owoc i zdrowy napój, którego smak dziecko zna już z domu.

To tak w skrócie o moim podejściu: ma być praktycznie, ciekawie i zdrowo. I pudełko zazwyczaj wraca puste (czytaj: zawartość zjedzona, nie wyrzucona jak stwierdza dziewczynka w powyższym filmiku;)).

Zabawne panini dla dzieci

Najważniejsza jest tu chyba konsekwencja w działaniu i odpowiednia informacja w domu. Jeśli non-stop zabraniamy słodyczy, to kiedy w szkole nas nie ma, dziecko z czystej ciekawości tej „wolności” skosztuje. Jeśli zaś z domu wyniesie, że słodkie owszem, ale z umiarem i dopiero, gdy w brzuszku jest coś konkretnego, to zwiększamy prawdopodobieństwo, że tak właśnie będzie postępować w szkole. I to chyba jest dobra wiadomość: ważne są nawyki, a te kształtujemy w domu:)

Już niedługo zaprezentuję kilka propozycji z myślą o przekąskach na wynos dla dzieci, ale chętnie poznam też Wasze patenty:) Co pakujecie dzieciom do szkoły? Co lubią? I co sprawdza się w szkolnych pudełkach? Podzielicie się wiedzą?

Jak zrobisz, proszę, oznacz danie tagiem #skutecznietv na INSTAGRAMIE! Chętnie na nie zerknę:)

Zobacz też



8 komentarzy

  1. Marta25
    | Odpowiedz

    Fajne te świnki na zdj. 😉 Czy pokaże Pani jak je robi ?:)

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Pokażę:)

  2. Ewa
    | Odpowiedz

    Moja córka chętnie zjada kanapkę z kotletem z indyka/kurczaka/mielonym, także placuszki nalesnikowe z jabłkami. Na zimno są też pyszne. Pozdrawiam

  3. Ewa
    | Odpowiedz

    U mnie moje wnuczki na śniadanie tylko chciały chrupiącą suchą bułkę,pieczywo Wasa (też suche),marchewki, takie zapakowane w torebkę,owsiane okrągłe ciasteczka z których robiłam kanapkę posmarowaną jakąś pastą.Żadne owoce nie wchodziły w grę.Kanapka z pastą tylko wtedy jeśli dołożyłam korniszona ( a ocet nie bardzo zdrowy).

  4. Basia
    | Odpowiedz

    Ja niestety w tym filmiku widzę własnego synusia i także pierwszy raz pójdzie do szkoły kanapek nie jada wale owoców także i pojęcia nie mam jak ja sobie z nim poradzę , tak się cieszę że porusza Pani tak ważny problem . Z wychowawczynią rozmawiałam na ten temat i okazuje się że jest więcej takich dzieci

  5. Iwona
    | Odpowiedz

    oj tak tak, czekam z niecierpliwością na filmiki z takimi śniadaniowymi propozycjami 🙂 moja córeczka też od września idzie pierwszy raz do szkoły, więc to dla mnie baaardzo gorący temat 😉

  6. Małgorzata
    | Odpowiedz

    Bardzo pozytywna akcja…moje dzieci już nie chodzą do szkoły ale wiedza przyda mi się ponieważ będzie mieszkała z nami wnusia,która nie jada warzyw i owoców….będę podglądała jak sobie poradzić..wnusia ma 10 lat i nie powiem,że jest niejadkiem ale np jak zacznie jeść z serem to je tak długo aż zapomnę kupić więc wtedy zaczyna jeść pasztety i tak w kółko…ciężko z takim dzieckiem…pozdrawiam i czekam na dalsze podpowiedzi..Małgorzata

    • Ania
      | Odpowiedz

      Mam ten sam problem z córką 6 lat. Spróbuj koktajle warzywne (zmiksowany np. szpinak, jabłko, banan, truskawki itp. z wodą dosłodzone syropem z agawy. U mnie w domu to jednyny sposób na warzywa dla córy. Zapraszam też na bloga o zdrowym odżywianiu dzieci, może znajdziesz inspiracje. Pozdrawiam!

Skomentuj