Panierowane kanie vel sowy. I jak rozpoznać kanie/sowy.

z 15 komentarzy

Panierowane kanie vel sowy

WAŻNE: Był czas, gdy kanie/sowy jadłam tylko, gdy przyniósł je rasowy grzybiarz, do którego wiedzy na temat grzybów miałam zaufanie. Koniec kropka. Dlaczego? Bałam się je zrywać sama, bo u mnie w domu tych grzybów się nie jadało, więc wiedzy na ich temat nie wyniosłam. Pierwszy raz zjadłam kanię w panierce grubo po studiach i zakochałam się w niej momentalnie. Ta tekstura, ta soczystość, ten smak… eh, mówię Wam, coś pysznego:)

Można ją jednak pomylić z trującym muchomorem. Dlatego wplatam w ten wstęp ostrzeżenie: jeśli nie mam 100%-wej pewności, że grzyb jest jadalny, to NIGDY, PRZENIGDY go nie zrywam, a tym bardziej nie jem. Po prostu wolę nie zjeść smacznej kani niż trafić na niejadalnego muchomora.

Jednak, jeśli tę pewność mam, a teraz raczej już umiem rozpoznać te grzyby, to chętnie je zbieram. Rosną w lasach i na łąkach od lipca do października. Po kilku cieplejszych nocach u nas zaczął się teraz ich wysyp:)

Jak je rozpoznaję:

  • pusta nóżka: kania ma pustą w środku nóżkę, która pęka pod mocnym naciskiem palców, bo w środku ma dziurę, podczas gdy nóżka muchomora jest mięsista i wyraźnie wypełniona;
  • ruchomy pierścień: pierścień na nóżce kani jest ruchomy i przesuwa się swobodnie (coś jak pierścień na palcu), podczas gdy u muchomora pierścień jest przyrośnięty, jest jakby jednością z nóżką i trzeba go odrywać, przesuwać raczej się da;
  • kolor: kania jest biała, kremowa, podczas gdy muchomor zielonkawy i wyraźnie nie biały (tu uwaga, bo odczucia kolorów są różne i gdyby to miał być jedyny wyznacznik do rozpoznania grzyba, to lepiej nie zrywać)
  • łuskowaty kapelusz: kania ma takie odchodzące łuski na kapeluszu, które odchodzą  pod tarciem palca
  • smak: kawałeczek surowej kani rozgryziony i posmakowany smakuje jak… surowy grzyb, nie piecze i nie ma przykrych smakowych doznań, podczas gdy muchomor piecze na języku –jeśli na taki trafimy, to od razu go wypluć, a grzyba się pozbyć, ABSOLUTNIE nie jeść i nie podchodzić do przepisu.
    [EDIT: Działa to w przypadku wielu grzybów, ale NIE MOŻE być jedynym czynnikiem decydującym! Cytat: „Nie należy NIGDY próbować grzybów na smak! Niestety, ale najbardziej trujące grzyby (w tym muchomor sromotnikowy) mają ładny zapach i przyjemny słodkawy smak!! To częsty błąd popełniany przez grzybiarzy.”]

Ja w ten właśnie sposób rozpoznaję kanie, bo 1) tak zostałam nauczona i 2) sporo już ich nazrywałam, więc bazuję na doświadczeniu, ALE jeśli nie mam pewności nie zrywam lub pytam kogoś, kto na grzybach się zna i do kogo mam zaufanie. Proszę, pamiętajcie o tym, bo nie chciałabym mieć kogoś na sumieniu.

Uff, i po tym przydługim nieco wstępie przejdźmy do przepisu. Panierowane kanie / sowy, takie prosto z patelni w złocistej chrupiącej panierce są po prostu boskie. Tj. my je uwielbiamy:) I, biorąc pod rozwagę wcześniejsze akapity, gorąco zachęcam!

Dzieciom ich nie serwuję, bo moje są jeszcze za małe (jestem z tej „szkoły”, która wyznaje, że do 10-12 roku życia dzieciom grzybów nie dajemy, wyjątkiem są pieczarki;)).

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej:) Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto filmik jak przygotowałam panierowane kanie vel sowy oraz kilka wskazówek jak rozpoznać kanie czy sowy;) Zapraszam do obejrzenia!

Panierowane kanie vel sowy. I jak rozpoznać kanie/sowy.

czas przygotowania: ok. 15 minut
/proporcje trudne do określenia, bo zależy ile grzybów zbierzemy:) ja smażyłam 5 grzybów: 2 o dużych kapeluszach i 3 o mniejszych i jajka do panierowania starczyło tak w sam raz, na styk;)/

  • 5-6 sów (kanie, czubajki –nazwy są różne w różnych regionach)
  • 1 całe jajko
  • 1-2 łyżki mleka
  • ulubione przyprawy –naprawdę wg uznania; a moje 4 ulubione propozycje poniżej:
    – 3/4 łyżeczki przyprawy do gyrosa (najczęściej biorę tu gotową mieszankę przypraw, taką bez zbędnych dodatków typu glutaminian sodu) ßi ten wariant prezentowałam w filmiku
    – tylko sól i czarny pieprz (ew. ziołowy pieprz)
    – sól, pieprz, suszony tymianek
    – sól, pieprz, słodka czerwona papryka
  • bułka tarta
  • olej roślinny do smażenia

Grzyby dokładnie oglądam i ostatni raz sprawdzam czy są jadalne (tak, wiem, mam paranoję, ale wolę to niż mieć potem poważny problem).

Ukręcam lub odcinam nóżkę tuż pod kapeluszem –do przepisu będą mi potrzebne tylko kapelusze:) Dokładnie je oczyszczam, po czym płuczę szybko i delikatnie pod słabym strumieniem zimnej wody, ścierając delikatnie palcami ewentualne zanieczyszczenia z kapeluszy. Otrząsam z nadmiaru wody (staram się, by nie dostało się jej dużo między blaszki) i układam je blaszkami do dołu na kuchennym lub papierowym ręczniku, by odsączyć z wody. Także z wierzchu wycieram je papierowym ręcznikiem.

Do głębokiego talerza wsypuję bułkę tartą.

Do drugiego talerza wbijam jajko i dodaję mleko –roztrzepuję je starannie widelcem. Teraz dodaję ulubione przyprawy, mieszam z jajkiem i w tej mieszance panieruję grzyby. Dokładnie tak, jak kotlety;) Można je dla ułatwienia smarować silikonowym pędzlem, ja po prostu namaczam je w jajku i mleku tak, by dobrze się w tej mieszance jajecznej obtoczyły, po czym przekładam na talerz z bułką tartą i z obu stron starannie je w tej bułce obtaczam. Układam na suchym talerzu. I tak z każdym kapeluszem osobno.

Rozgrzewam patelnię z olejem roślinnym –oleju tyle, by pokrył całe dno patelni.
Kiedy tłuszcz jest gorący, wkładam grzyby i na nie za dużym ogniu smażę po kilka minut z każdej strony, aż panierka się zrumieni i stanie się przyjemnie chrupiąca.
Nie wiem czy to ma wpływ, ale ja najpierw kładę stroną z blaszkami do dołu.

Usmażone grzyby przekładam na wyłożony ręcznikiem papierowym talerz, by odsączyć je z nadmiaru tłuszczu, po czym, póki gorące od razu podaję.

My najchętniej jemy je bez żadnych dodatków, po prostu jako przekąskę, ale wyobrażam sobie, że mogłyby zastąpić schabowego na obiad –dwa, trzy takie kapelusze, do tego np. surówka i gotowane lub pieczone ziemniaki… choć w sumie nie wiem czy surówka by tu akurat pasowała, bo mogłaby „zabić” smak grzybów;) Popróbujcie, jeśli macie ochotę, my zostaniemy przy samych kaniach w panierce na gorąco, bo tak wg nas najsmaczniej:)

Smacznego:)

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

Jak zrobisz, proszę, oznacz danie tagiem #skutecznietv na INSTAGRAMIE! Chętnie na nie zerknę:)

Zobacz też



Skomentuj

15 komentarzy

  1. Ania
    | Odpowiedz

    Dzisiaj pierwszy raz usmażę te grzyby. Kolejny raz dziękuję za inspirację! Mam nadzieję, że będą nam smakować. 🙂

    • Ania
      | Odpowiedz

      Pycha, pycha, pycha! Zrobiłam z gyrosem – wszyscy zachwyceni. A w wersji z papryką, ile mniej więcej papryki należy użyć? Rozumiem, że chodzi o słodką? Z pozdrowieniami!

  2. […] przypomnienia podaję link do filmiku o tym, jak rozpoznać kanie: http://gotuj.skutecznie.tv/2013/10/panierowane-kanie-vel-sowy-i-jak-rozpoznac I jak zawsze uczulam na złotą zasadę: jeśli nie mam pewności, nie zrywam lub pytam kogoś, kto […]

  3. Eva
    | Odpowiedz

    Miro, a jednak będę się upierać, że szatan, to nie goryczak żółciowy, nawet, jeśli niektórzy tak goryczaka nazywają. Goryczak to Tylopilus sfelleus, zaś właściwy borowik szatański, szatan, to Boletus satanas 🙂

  4. Soniś
    | Odpowiedz

    Mmmmm sowy – pyszne …. pozdrawiam 😉

  5. Miro
    | Odpowiedz

    Evo-Borowik szatański to w Polsce potoczne określenie goryczaka żółciowego.
    W Polsce goryczak żółciowy owocnikuje od czerwca do końca października. Można go spotkać w lasach iglastych, jedynie na kwaśnych glebach. Według danych Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Nowym Sączu, „goryczak żółciowy – zwany popularnie szatanem – nie posiada właściwości trujących, jest jedynie niejadalny z powodu gorzkiego smaku”.
    Dojrzałe egzemplarze goryczaka żółciowego są z kolei łudząco podobne do borowika szlachetnego, czyli prawdziwka: mają cielistobrązowy kapelusz oraz beczułkowaty, jasnobrązowy trzon. Jak odróżnić „szatana” od prawdziwka? Prostym sposobem jest dotknięcie czubkiem języka odłamanego fragmentu kapelusza młodego goryczaka. Smak żółci nie pozostawia wątpliwości, że jest to „szatan”. Starsze okazy goryczaka jeszcze łatwiej można odróżnić od prawdziwka po różowawych rurkach znajdujących się na spodzie kapelusza.

  6. Eva
    | Odpowiedz

    „Lekko łagodny”, ach 😉 Lekko SŁODKI miało być! Te chochliki 😀

  7. Eva
    | Odpowiedz

    Miro napisał ważną rzecz i ja w tej sprawie się odzywam: muchomor sromotnikowy, najbardziej trujący z trujących, nie ma gorzkiego smaku! Podobno ma smak delikatny, lekko łagodny. Grzyb gorzki, to goryczak żółciowy, nie szatan 🙂

    Jako, że nie każdy czyta komentarze, wnoszę o sprostowanie w tekście (o tej goryczy muchomora). Pozdrawiam 🙂

    • MaGda
      | Odpowiedz

      tak, wstawiłam już tę adnotację w filmiku, praktycznie zaraz po wyemitowaniu. zaraz sprostuję w tekście.

  8. Miro
    | Odpowiedz

    Jak macie mnóstwo kani to usłużcie i zmielcie a później w zimie macie wspaniały dodatek do sosów zup..

  9. Miro
    | Odpowiedz

    Zapomniałem dopisać że jak macie dużo kani to warto je wysuszyć a następnie sproszkować e a są wtedy znakomitym dodatkiem do zup,sosów.Polecam.

  10. Miro
    | Odpowiedz

    Pani Magdo pragnę i muszę sprostować Pani mylące słowa które użyła Pani mówiąc że grzyb po spróbowaniu jak jest gorzki to jest trójący——–błąd i nieprawda , .Jest grzyb który jest gorzki po spróbowaniu to szatan który daje goryczkę i psuje smakiem inne grzyby ale nie tróje.Nawet pewna odmiana muchomorów jest jadalna.Codziennie zbieram grzyby od kilkudziesięciu lat i powiem jedno że dziwi mnie że ludzie mylą kanie z muchomorem sromotnikowym,to są całkiem inne grzyby i Ci co nie widzą różnicy nie powinni zbierać grzybów!!!!To są tak różniące się grzyby że nie sposób ich pomylić,tylko zasada jest jedna nie wolno zbierać grzybów niewyrośniętych chyba że są to maślaki…Sromotnik i trójak zabija ,czyli uszkadza wątrąbę ,śą to dwa grzyby najbardziej śmiercionośne.Sromotnik ma jeszcze na dole czyli od spodu korzenia bulwę która okala korzeń i jest to bardzo widoczne.Kania bardzo smaczny grzyb i prawie codziennie je przyrządzam.Jeśli chcecie wersję najprostszą bez żadnych dodatków to proponuję je po prostu podsmażyć na masełku najlepiej klarowanym surowe i patelni teflonowej..Pozdrawiam Panią Magdę i wielki szacun za wielki serce włożone w każdą potrawę.Pozdrawiam jeszcze raz moją ulubienicę i tylko mogę pozazdrościć mężowi ..Oczywiście też zamężny fan..Właśnie teraz o godzinie 23.30 robię według Pani przepisu maślaki marynowane i jeszcze według mojego przepisu piekę 1.5 kg schabiku..

  11. Adam
    | Odpowiedz

    Ja zbieram tylko podgrzybki, koźlaki, prawdziwki, maślaki tylko te, które znam. Niby wiem jak rozpoznać grzyby jadalne od trujacych, ale jak byłem w lesie a potem w domu zajrzalem do atlasu to teoretycznie co drugi spotkany grzyb powinien być jadalny 🙂

  12. Magdalena
    | Odpowiedz

    Uwielbiam kanie i gdym miała wybierać pomiędzy kotletem schabowym a kanią, oczywiście wybrałabym kanię, jednak ja nie zbieram grzybów, bo nienawidzę tego robić za to mój mąż może cały dzień chodzić po lesie.
    Pozdrawiam bardzo ciepło.
    Magda

    • MaGda
      | Odpowiedz

      …ciekawe czy to ta Magda, która znam i którą mam na myśli:) Jeśli tak, również pozdrawiam ciepło, jeśli nie, to i tak serdecznie i ciepło pozdrawiam.
      Ja uwielbiam chodzić po lesie i zbierać grzyby -niestety czasu na to za bardzo teraz nie mam, więc w tym roku tylko małymi porcyjkami niestety, a i tak głównie chodzi mąż:(