Panierowane kotlety sojowe (prawdziwe)

z 16 komentarzy

Panierowane kotlety sojowe (prawdziwe)

Dzisiaj kotlety sojowe, ale takie z prawdziwej soi, nie te z paczki do namaczania. Bezmięsne, czyli coś odpowiedniego np. na dzisiaj.

Kotlety te w gruncie rzeczy są bardzo proste, tylko trzeba odpowiednio wcześniej namoczyć soję -i trzeba o tym pamiętać, bo bez namaczania nici z kolejnych etapów. Potem już tylko mielimy, dodajemy warzywa, jajko, przyprawy, czyli generalnie tak, jak w klasycznych mielonych. I smażymy lub pieczemy.

Panierowane kotlety sojowe (prawdziwe)

Kotlety z soi bardzo nam smakują. Co więcej smakują też na zimno i świetnie odnajdą się w roli przekąski na wynos. Jeśli ich jeszcze nie znacie, zachęcam do wypróbowania z samej tylko ciekawości. I jestem bardzo ciekawa jak je odnajdziecie:)

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej. Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto krótki filmik jak zrobić kotlety sojowe (prawdziwe tj. z namaczanej soi) 🙂 Zapraszam do obejrzenia!

Panierowane kotlety sojowe (prawdziwe)

czas przygotowania: kilkanaście godzin namaczania (można na noc) + ok. 20 minut na ciasto i smażenie
/proporcje na ok. 30 średnich (ilość zależy od wielkości)/

  • 250 g soi (suche ziarna)
  • 1-2 marchwie
  • 1-2 pietruszki (korzeń)
  • 1/2 selera
  • 1/2 cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 bułki lub 2 mniejsze kromki chleba (namoczone w wodzie lub wywarze)
  • 1 jajko
    (ew. 2 jajka: wtedy masa jest luźniejsza, a kotlety niby łatwiejsze do smażenia, ale ja zwykle daję 1 jajko, bo tak wolimy; podpowiedź: można na początku dać jedno, usmażyć jeden kotlet na próbę i zdecydować czy dodać jeszcze jedno jajo czy nie)
  • przyprawy do smaku –totalnie wg własnych upodobań np.
    – 3/4 łyżeczki soli
    – 1/4 łyżeczki pieprzu
    – 1 łyżeczka suszonego oregano
    – kilkanaście liści świeżej bazylii
    …masę przed smażeniem warto skosztować czy smak nam już odpowiada i w razie potrzeby doprawić do oczekiwanego efektu.
  • 1 łyżka siekanej natki pietruszki
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • opcjonalnie: dodatki np. siekane suszone pomidory, kapary, marynowane pieczarki, itp.

Ziarno soi namaczam tj. zalewam dużą ilością wody i zostawiam na kilkanaście godzin, najlepiej przez noc (soja dość mocno spęcznieje). Na drugi dzień płuczę i odsączam na sicie lub cedzaku.

Cebulę kroję w kostkę lub dość drobno siekam. Podsmażam na niewielkiej ilości oleju, aż lekko się zrumieni. Wtedy wyłączam grzanie i niech sobie stygnie. A sama wracam do soi.

Trzeba ją zmielić. I to dwukrotnie. Dla sprawdzenia zmieliłam jeden raz i niestety było to wyczuwalne. Lepiej zatem postąpić tak, jak robię to zwykle, czyli zmielić soję dwa razy.
Teraz dodaję rozdrobnione pozostałe warzywa: można je zetrzeć na tarce lub zblendować, ja jednak zwykle mielę je przez maszynkę, skoro już jest uruchomiona.
Dokładam do tego podsmażoną cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek, jajko oraz namoczoną wcześniej bułkę lub chleb –w prezentowanej wersji wzięłam 2 kromki ciemnego chleba, starannie je odciskam i dodaję do miski.

I na koniec przyprawy –w zasadzie do smaku: sól, pieprz, suszone oregano i np. kilkanaście liści świeżej bazylii. Ja dodaję jeszcze siekaną natkę pietruszki oraz sos sojowy dla podbicia smaku. Mieszam i gotowe.

Zwilżonymi w wodzie dłońmi formuję kotlety –bardzo ważne jest tu to, by ściskać masę mocno i stanowczo, nadając jej kształt (jak falafele). Kotlety mają być mocno zbite, zwarte, wtedy nie rozpadną się podczas smażenia. Zatem porcja masy, mocno ściskam, na tyle mocno, że nawet lekko odciskam sok/wilgoć tak, by kotlety były naprawdę zwarte i dopiero na koniec nadaję im ładny, kolisty kształt. Poza tym ściskaniem wszystko tak, jak na kotlety mielone. Kształt dowolny: z masy można formować dowolne kotlety np. mniejsze kulki lub większe kotlety jak do burgerów.

Uformowane obtaczam w tartej bułce. Bez jajka, sama bułka wystarczy, ładnie przylgnie do wilgotnej masy. Układam na suchym talerzu i można smażyć lub piec.

Smażenie:
Smażę na oleju na rozgrzanej patelni –ja zwykle robię to tak, że wkładam na rozgrzany olej, zmniejszam grzanie, przykrywam i smażę na niewielkim ogniu pod przykryciem, by warzywa ładnie doszły, a następnie przewracam na drugą stronę i dosmażam już bez przykrycia.

Piekarnik:
Można także piec w piekarniku i często je tak piekę (ok. 200 st. C, czas zależy od wielkości kotletów), ale trzeba liczyć się z tym, że będą bardziej suche niż smażone na patelni, dlatego piekąc je w piekarniku cały czas trzymam je pod przykryciem i tylko ew. na koniec odkrywam, by się zrumieniły.

W prezentowanej wersji były smażone. Są ładne, zwarte, a jednak soczyste w środku i w smaku przypominają klasyczne mielone.
Jeśli je odpowiednio doprawicie (pod swój smak) i masa będzie podwójnie zmielona, to uwierzcie, istnieją osoby, które nawet nie zorientują się, że właśnie nie jedzą mięsa:)

Podaję jak klasyczne mielone np. z ziemniakami i surówką. Ja serwowałam z pieczoną kapustą i ziemniakami puree. Kotlety z soi bardzo nam smakują. Co więcej smakują też na zimno i świetnie odnajdą się w roli przekąski na wynos:)

Smacznego:)

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

Jak zrobisz, proszę, oznacz danie tagiem #skutecznietv na INSTAGRAMIE! Chętnie na nie zerknę:)

Zobacz też



Skomentuj

16 komentarzy

  1. olo
    | Odpowiedz

    Gdzie kupić soję?
    Idziemy(jedziemy) na targ(bazar)-najlepiej taki -raz lub dwa razy-w tygodniu i szukamy stoiska z kaszami,mąkami,fasolami.Zapawniam wszystkie Panie-na pewno będzie w ofercie”na wagę” i w dobrej cenie.

  2. olo
    | Odpowiedz

    Popijam ”Starkę” Stumbrasa—-gorąco polecam-biedronka,0,5 l. cena 30 zł absolutnie znakomita oraz siedzę już w kuchni 3 godz. i mam 12 kotletów(wyśmienitych)—–można to usprawnić używając patelni o innych wymiarach oraz zbierając się żwawiej do wykonywania poszczególnych operacji ale i tak finalnie zabiera to zbyt dużo czasu w stosunku do ilości kotletów w tym czasie uzyskanych-mym zdaniem oczywiście—WIĘC–świetna przygoda dla kulinarnych podróżników bo ci nie oszczędzają czasu na tak istotne historie-wobec tego- bezwzględnie należy przygotować takie danie choćby jeden jedyny raz.W pamięci na zawsze pozostanie nam smak Rozkosznej Soi z warzywkami..

  3. olo
    | Odpowiedz

    ,,Piekło wegetarian”-czyli ile czasu można spędzić przy garach…???
    Wyśmienity smak ,,,i owszem,,wziąć jednak należy pod uwagę bardzo długi czas przygotowania(nie liczę namaczania)ponieważ zmuszony byłem użyć z powodu zapóżnienia dziejowego— oldskoolowej maszynki ręcznej—ŻELIWO!!!!!!!) oraz kolejny wstrząs związany z czasem smażenia,białko roślinne smażone bowiem-ma zupełnie inną wizję świata w porównaniu ze żwawą chęcią współdziałania z czynnikiem ludzkim-jeśli rozważamy dla porównania- białko zwierzęce(popularne”mielone”odcisnęły na nas piętno po kres kresów…) Tutaj więc mamy akcję zbliżoną do klimatu Brazylijskich lub Wenezuelskich seriali—smażymy,smażymy,smażymy…dzieje się niewiele i ta niewielość trwa w zupełnym oderwaniu od upływającego czasu…więc—Gorąco polecam osobom chcącym zgrzeszyć nadmierną utratą czasu..a warto bo są rzeczywiście WYŚMIENITE.

  4. Monika
    | Odpowiedz

    Właśnie smażę, ciekawy smak, bardzo dobre. Uwielbiam Pani przepisy, dzięki Pani nauczyłam się gotować, nawet pierogi pierwszy raz zrobiłam.

  5. Ewa
    | Odpowiedz

    Witam, to tej soi nie trzeba gotować, tylko taką surową mielić? Trochę dziwne 🙂

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Nie, to coś tak jak falafele, a tam to normalne, że na surowo:)

  6. Beata
    | Odpowiedz

    Pani Magdo, jest Pani niezwykle uroczą i pełną wdzięku młodą kobietą i przyznam szczerze, że widziałam mnóstwo różnych filmików “kulinarnych”,ale Pani blog jest wyjątkowy.Jest Pani niewiele starsza od mojej córki, ale uczę się od Pani i niezmiennie podziwiam. Życzę dużo szczęścia i pomyślności

  7. agnieszka 09
    | Odpowiedz

    Czekam pani Magdo na pieczoną kapustę, bo wygląda ciekawe.Pozdrawiam.

  8. Agnieszka J.
    | Odpowiedz

    Znalazłam taki przepis:
    Kapusta, sól ziołowa, pieprz, ziarno sezamu, parę kropel soku z cytryny oraz oliwa do spryskania
    Kapustę pokroic w plastry, spryskac oliwą i posypac przyprawami.
    Piec w piekarniku w temperaturze 200C przez ok. 30 min. przewracając w połowie pieczenia.

    Magdo, czy tak moze robisz ta kapuste?

  9. Justyna G
    | Odpowiedz

    Witam ! Kotlety pewnie niedługo spróbuję zrobić ale o wiele bardziej zaintrygowała mnie ta pieczona kapusta!!! Bardzo chętnie poznałabym na nią przepis! I pewnie nie tylko ja )) Pozdrawiam

    • Agata
      | Odpowiedz

      Dokładnie!! Też jakoś bardziej zwróciłam uwagę na kapustę 🙂 Zastanawiam się czy po prostu są to przyprawione i upieczone kawałki kapusty czy może jakaś większa filozofia w tym tkwi? 🙂

      • MaGda
        | Odpowiedz

        Upieczona z przyprawami (pyszna!) -ale w sumie nagrywałam, więc mogę ją wkrótce pokazać. 🙂

  10. Asia
    | Odpowiedz

    Witam, baaardzo dziękuję za przypomnienie tego przepisu. Kotlety są na prawdę przepyszne.
    A zapomniałam o nich, bo niestety ciężko jest soję kupić. Pani Magdo, czy mogę prosić o podpowiedź, gdzie taką soję można dostać? W supermarketach najczęściej są tylko gotowe kotlety sojowe lub soczewica.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia:-)

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Z tego, co kojarzę, to taką soję często widuję w marketach na półkach ze zdrową żywnością. A tę np. kupiłam w lokalnym sklepie:) Fakt, nie zawsze jest, ale gdy jest to od razu kupuję, by mieć w szafce:)

  11. Marzena
    | Odpowiedz

    Witam!! czy warzywa maja być ugotowane czy surowe?

    • MaGda
      | Odpowiedz

      daję surowe, ale mielę 2x