Witaj w mojej kuchni:)

Przepisy sezonowe

Playlista z przepisami:
- Przepisy z dynią |KLIK:)
- Przepisy z cukinią |KLIK:)
- Grill&Barbecue |KLIK:)
- Jednogarnkowe |KLIK:)

Na co masz ochotę?

Masz ochotę na jakieś danie? Nie możesz go tu znaleźć?

KLIKNIJ i wpisz je na Listę Życzeń!

Zerknę na przepisy…

Kalafior po grecku (inaczej)

Kalafior po grecku (inaczej)

Kalafior po grecku to danie, które istnieje naprawdę –to po prostu kalafior w pomidorach z cynamonem, zestawienie zaskakujące, ale bardzo ciekawe i smaczne.
Pewnie przy okazji kiedyś nagram. Jeśli chcecie, by było to raczej szybciej niż później, to dajcie znać w komentarzach, oczywiście to uwzględnię.

Dzisiaj jednak kalafior po grecku inaczej, bo na Wigilię dla osób, które ryb jeść nie chcą lub nie mogą. Czyli danie, bazujące na rybie po grecku, gdzie rybę podmieniam na kalafior. Zakochałam się w tym daniu, bo smakuje po prostu super. Mam nadzieję, że przepis Wam się spodoba. Ja co roku przemycam jedno nowe danie na wigilijny stół i w tym roku będzie to najprawdopodobniej właśnie ten kalafior. Stanie obok ryby. Znam nasze smaki i wiem, że będzie smakował.

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej. Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto krótki filmik jak zrobić kalafior po grecku (inaczej):) Zapraszam do obejrzenia!

Kalafior po grecku (inaczej)

czas przygotowania: ok. 50 minut (zależy od wielkości różyczek kalafiora)
/proporcje na 1 średni kalafior tj. dla 4-6 osób (lub traktuję jak rybę po grecku na imprezowy stół)/

  • 6-7 średnich marchwi
  • 2 pietruszki (korzeń)
  • 1/2 selera
  • 3 cebule
  • 1 mały por (można pominąć)
  • 2 łyżki oleju (dowolny roślinny do smażenia)
    /w prezentowanej wersji: kokosowy (chyba najlepszy do smażenia, plus dla lepszego posmaku;))/
  • 1/2 szklanki wody do podlania warzyw (+ ew. dodatkowe pół szklanki w trakcie duszenia)
  • 2 liście laurowe
  • 4-5 kulek czarnego pieprzu
  • 200 g koncentratu pomidorowego (1 słoiczek)
  • 1 płaska łyżeczka czerwonej papryki w proszku
  • 1/2 łyżeczki soli (ilość według smaku i uznania)
  • pieprz –do smaku, u mnie dość sporo
  • 2 łyżeczki majeranku
  • opcjonalnie: 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej + niewielka ilość wody (jeśli chcecie zaciągnąć sos, ja zawsze pomijam)
  • obowiązkowo: 1 łyżka kaparów (danie zyskuje na smaku i dużo lepsze, a tak serio: jeśli nie lubicie, można pominąć;))

Marchew, pietruszkę i seler oczyszczam i obieram, po czym płuczę krótko w zimnej wodzie, osuszam i ścieram na tarce o grubych oczkach –można elektronicznie, będzie szybciej:) Cebulę obieram i kroję w półtalarki. Jeśli mam, to chętnie dodaję tu por, jeden mały i też kroję go w talarki, dzisiaj pomijam.

W garnku lub na głębokiej patelni rozgrzewam olej. Na dobrze rozgrzany wkładam cebulę (oraz por) i smażę na szklisty kolor (nie rumienię). Dokładam starte warzywa, czyli marchew, pietruszkę i seler. Mieszam, chwilę smażę, po czym podlewam wodą i dokładam przyprawy: kulki pieprzu oraz liście laurowe. Mieszam i duszę pod przykryciem do miękkości (15-20 minut). Co jakiś czas zaglądam i mieszam, aby warzywa się nie przypaliły.

W tym czasie szykuję kalafior –myję, osuszam i dzielę na różyczki. Większe różyczki przekrawam na pół –będą się ładniej prezentować w daniu (patrz film). Jeśli korzystam z mrożonego kalafiora,  to nie rozmrażam.

Po 15 minutach zaglądam do garnka i dodaję koncentrat pomidorowy, sól oraz słodką czerwoną paprykę. Mieszam, sprawdzam smak i na koniec dodaję czarny pieprz –do smaku, u mnie zwykle dość sporo. Jeśli marchew nie jest zbyt słodka, można dodać odrobinę cukru lub miodu, ja to pomijam, bo słodycz marchwi naprawdę wystarcza. Dokładnie mieszam i warzywa gotowe.

Połowę warzyw przekładam na chwilę na talerz. Pozostałą część rozkładam równą warstwą na dnie garnka. Jeśli trzeba, podlewam dodatkową wodą (zwykle dolewam kolejne pół szklanki, bo część wody odparowała, a nie chcę warzyw przypalić –za chwilę przez jakiś czas nie będę ich mieszać). Na tej gorącej warzywnej warstwie układam różyczki kalafiora –staram się układam łodygą do dołu, kwiatem ku górze –bardziej równomiernie się ugotuje. Kalafior przyprószam dość obficie majerankiem (ja daję 2 łyżeczki) oraz solą i odrobiną pieprzu. Po czym przykrywam drugą częścią gorących warzyw –tak, by przyprawy pozostały na kalafiorze. Przykrywam garnek i pod przykryciem duszę na najmniejszym ogniu jakieś 10-15 minut (zależy od wielkości różyczek), aż kalafior będzie dobry –powinien być jędrny i nierozgotowany. Trzeba uważać, aby nie przypalić, więc ogień naprawdę mały i co jakiś czas zaglądam (nie mieszam, tylko oceniam czy nie trzeba ew. dolać wody).

Sprawdzam czubkiem ostrego noża czy kalafior jest dobry –jeśli wchodzi gładko jest ugotowany. Powinien  być nadal lekko jędrny, żeby nie rozpadał się pod czas mieszania. Delikatnie mieszam, sprawdzam smak i jeśli mi odpowiada, danie jest gotowe.
Sos można jeszcze zaciągnąć mąką ziemniaczaną z niewielką ilością wody. Wspominam o tym, choć zawsze pomijam ten etap, bo jest on dla mnie całkowicie zbędny;)

Kapary: opcjonalne, więc wspominam o nich na końcu. Według mnie bardzo podnoszą smak tego dania i lekko je zaostrzają (nie w kierunku ognistej nuty, tylko bardziej zdecydowanego smaku), więc ja zwykle je dodaję. Ba, są wręcz obowiązkowe;) Można je jednak pominąć, jeśli nie macie lub nie lubicie, ALE warto przynajmniej choć raz spróbować Z kaparami i porównać obie wersje –według mnie dużo wnoszą do dania. Można je dodać do warzyw tuż przed podzieleniem ich na pół i włożeniem kalafiora lub na końcu i np. podzielić danie na dwie części: z kaparami i bez.

Gotowe danie zostawiam do wystygnięcia, wstawiam do lodówki i podaję następnego dnia.

Kalafior po grecku (inaczej)

ALE smakuje także na ciepło w dniu przyrządzenia. I, choć prezentuję to danie z myślą o potrawach wigilijnych (np. dla wegetarian lub osób niejedzących ryb), to ja akurat robiłam ten kalafior po prostu na obiad. Pasuje do ryb, mięsa czy np. samych ziemniaków, odnajdzie się też jako samodzielne danie. Jeśli zostanie, a w tej ilości raczej zostanie, to następnego dnia na zimno jest to świetna przekąska na wynos do pracy.
My jemy go przez 2 dni: zaraz po ugotowaniu na obiad oraz kolejnego dnia już na zimno bez podgrzewania. W wersji imprezowej (spotkanie towarzyskie przy stole) zwykle robię go z lekkim wyprzedzeniem, trzymam pod przykryciem w lodówce i podaję na zimno. Smaczne, proste i zdrowe.

Smacznego:)

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

11 komentarzy Kalafior po grecku (inaczej)

Skomentuj

Możesz korzystać z tych tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>