
Co powiesz na domowe przekąski do szkoły (lub do pracy?) Dziś 5 przekąsek na wynos, które od lat pakowałam chłopcom do szkoły, a nam do pracy.
Ostatni weekend wakacji, więc będzie słodko i bardzo praktycznie. Zawsze wolałam dawać dzieciom domowe słodkie niż kupne ze sklepiku (zresztą oni i tak woleli te domowe). Trzy robię na płatkach owsianych, jedno w ogóle nie wymaga piekarnika (powstaje na patelni w dziesięć minut), a na koniec szybki bonus. Wszystkie propozycje dobrze odnajdują się w transporcie, więc ze spokojem mogą jechać w pudełku do szkoły czy do pracy.
…ale sprawdzą się też na weekendowy wypad, gdybyście jednak mieli jakieś ostatnie wakacyjne plany;)
Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej. Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto krótki filmik jak zrobić przekąski do szkoły, na słodko i aż 5 sprawdzonych przepisów:
Przekąski do szkoły na słodko: 5 sprawdzonych przepisów
Dziś robimy: placuszki musli, muffinki czekoladowe z wiśnią, wilgotne muffiny proteinowe, domowe drożdżówki z kruszonką i lukrem, pełnoziarniste ciastka kawowe i w bonusie: batoniki bez pieczenia.
Najpierw mój faworyt, bo zawsze lubiłam je robić. Do zrobienia do 10 minut, na jednej patelni i bez tłuszczu.
Przekąski do szkoły na słodko –SZYBKIE PLACUSZKI ŚNIADANIOWE (MUSLI)
czas: do 10 minut
/proporcje na 10 placuszków/
- 10 łyżek płatków owsianych (tu: górskie)
- 2-3 łyżki siekanych orzechów
- 6-8 suszonych moreli
- 1-2 łyżki rodzynek
- 2 całe jajka
- opcjonalnie ulubione przyprawy (w prezentowanej wersji pominęłam) –np.: •szczypta soli •cynamon •kardamon •mielony imbir •gałka muszkatołowa •przyprawa korzenna •itp.
Orzechy siekam dość drobno. Rodzynki i morele też siekam lub drobno kroję. Wszystkie składniki wsypuję do miski, mieszam. Dodaję jajka, bardzo starannie mieszam na spójną masę. Odstawiam na 2-3 minuty, żeby płatki spęczniały.
Rozgrzewam patelnię z powłoką umożliwiającą smażenie beztłuszczowe. Zwilżoną w wodzie łyżką nabieram porcję ciasta (np. 1 łyżka na 1 placuszek). Kładę na gorącej patelni, formując placki. Opiekam bez tłuszczu na niezbyt dużym ogniu po 3-4 minuty z każdej strony, aż z wierzchu będą złocisto-brązowe, a w środku jajko straci surowość. Tip: Opiekam z obu stron pod przykryciem, dzięki czemu szybciej dochodzą w środku i nie są przesuszone. Gotowe przekładam na kratkę, żeby lekko przestygły i odparowały, a na patelnię wykładam kolejną porcję.
Można podawać od razu (np. z miodem, syropem klonowym czy powidłami), ale z myślą o „na wynos”, studzę je oczywiście całkowicie. Ostudzone pakuję do pojemnika z pokrywką. Świetna przekąska na wynos, po treningu albo zamiast kanapki. Smacznego:)

Przekąski do szkoły na słodko –CZEKOLADOWE MUFFINKI Z WIŚNIAMI
czas: ok. 15 minut (jeśli wiśnie wydrylowane, to krócej) + ok. 25 minut pieczenia (zależy od wielkości muffinek)
/proporcje na 24 mniejszych/12 standardowych muffinek /
składniki suche:
- 2 szklanki mąki orkiszowej/pszennej
- 3-4 łyżki ciemnego mocnego kakao
- opcjonalnie: 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej lub inki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3/4 szklanki cukru
- 1/3 łyżeczki soli
składniki mokre:
- 2 całe jajka
- 50 ml oleju/roztopionego masła
- 3/4 szklanki maślanki
dodatki:
- 200 g wiśni (bez pestek, mogą być mrożone lub z kompotu)
- 50 g ciemnej czekolady
Wiśnie myję, osuszam i dryluję. Wiśnie mogą być świeże, mrożone albo z kompotu. Czekoladę siekam blenderem albo nożem. Rozgrzewam piekarnik do 200 st.C
Do miski dodaję składniki suche, dokładnie mieszam trzepaczką, od razu spulchniając mąkę. Dodaję siekaną czekoladę i wiśnie, wcześniej odciskając z nich nadmiar soku. Mieszam osnuwając każdy owoc mąką i kakao. Do drugiego naczynia dodaję składniki mokre, dokładnie mieszam.
Do składników mokrych dosypuję sypkie –zwykle robię to w tej kolejności, bo szybciej się łączą. Mieszam od dna, szybko, wręcz niedbale, tylko do chwili, aż mąka się wchłonie, grudki mogą zostać. Ważne: mieszając za długo i za dokładnie, najprawdopodobniej uzyskasz muffinki niezbyt pulchne, a szybkie mieszanie gwarantuje ich lekkość. Ciasto będzie dość gęste i takie ma być.
Przekładam równymi porcjami do formy, tak żeby w każdym otworku znalazła się co najmniej jedna wiśnia (w blasze o standardowych, większych otworach oczywiście więcej niż jedna).
Piekę w 200 st. C na środkowej lub drugiej półce od dołu półce, w funkcji grzanie góra/dół przez ok. 25 minut (moim mniejszym dałam 20 minut).
Upieczone wyjmuję z blaszki i przekładam na kratkę do ostygnięcia. Do kawy podaję lekko ciepłe, a na wynos: po całkowitym wystygnięciu pakuję w torebki lub do pojemników z pokrywką. Można też polać roztopioną czekoladą.
Ciemne, intensywnie czekoladowe, z soczystymi wiśniami w środku. Smacznego:)

Przekąski do szkoły na słodko –MUFFINY OWSIANE Z BANANEM I CZEKOLADĄ
czas: 5-10 minut + 20 minut pieczenia
/proporcje na 2 porcje tj. 4-6 muffinek/
- 100 g płatków owsianych
- 2 miarki (60 g) ulubionej odżywki białkowej (np. waniliowej)
- 1 banan
- 1 jajko
- 1/2 szklanki (125 ml) mleka
- 1 łyżka cukru wanilinowego lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (pomijam, gdy dodaję smakową odżywkę białkową)
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1/4 łyżeczki soli
- 1 łyżka masła orzechowego
- 2-3 łyżki syropu klonowego lub miodu
- 2-3 łyżki (20 g) grubo posiekanej czekolady (lub 2 łyżki groszków czekoladowych)
- odrobina oleju kokosowego/masła –do posmarowania foremek
Rozgrzewam piekarnik do 180 st. C. Czekoladę siekam na grubsze kawałki (groszki daję w całości). Do misy blendera wsypuję płatki owsiane i ulubioną odżywkę białkową, u mnie: waniliowa. Rozdrabniam pulsacyjnie, blendując krótko płatki i mieszając je z odżywką. Dokładam banana połamanego na kawałki, jajko, mleko, sodę, sól, masło orzechowe i syrop klonowy. Blenduję krótko, tylko do połączenia składników. Jak zawsze: im dłużej mieszane, tym mniej pulchne wyjdą muffiny. Dodaję 3/4 przygotowanej czekolady, mieszam z ciastem.
Foremki delikatnie natłuszczam. Ciasto rozdzielam równo do wybranych foremek. Zwykle biorę 4 ramekiny albo 5-6 średnich foremek (zależy czy piekę w piekarniku czy w airfryerze). W mojej frytownicy mieści się tylko 5 foremek, więc rozdzielam po równo, robiąc wyższe muffiny. Nie wpływa to na czas pieczenia i muffiny wychodzą ok. Z wierzchu obkładam pozostałą czekoladą.
Piekę 20 minut: w piekarniku 180 st.C, grzanie góra-dół, a w AF 160 st.C, z mniejszym termoobiegiem. Pod koniec sprawdzam patyczkiem (powinien wyjść suchy).
Upieczone odstawiam na 2-3 minuty, żeby lekko przestygły, po czym lekko ciepłe podaję. Na wynos delikatnie wyjmuję z foremek i zostawiam na raszce do całkowitego odparowania i ostygnięcia. Potem pakuję do pudełka z pokrywką lub do śniadaniowej torebki.
Lekko wilgotne, miękkie i pełne smaku. Pachną wspaniale i są też całkiem sycące. Mi często wystarcza 1 taka babeczka, ale porcja to w zasadzie 2 sztuki. Przechowuję pod przykryciem, u nas dłużej niż dwa dni nigdy nie wytrzymały. Smacznego:)

Teraz poznańskie szneki z glancem;) Chciałam pokazać drożdżówki z serem, bo też często robiłam je do szkoły, ale zostałam namówiona na te, więc dostarczam;)
Przekąski do szkoły na słodko –DOMOWE DROŻDŻÓWKI Z KRUSZONKĄ I LUKREM
- 500 g mąki orkiszowej/pszennej (typ 450, 500)
- 1 opakowanie (7g) drożdży typu instant (lub 25-30 g świeżych drożdży piekarskich)
- 1/4 łyżeczki soli
- 2-3 łyżki cukru
- 1 całe jajko
- 250 ml letniego mleka
- 50 ml oleju o neutralnym smaku
- mleko –do posmarowania drożdżówek
- kruszonka –dowolna, tu: •1 część mąki (np. 1/2 szklanki) •1 część cukru (np. 1/2 szklanki) •1 część masła (np. 1/2 szklanki)
- lukier –dowolny, np. któryś z tych: •lśniący i gładki lukier waniliowy •lukier jogurtowy •lukier maślany (+przepis na puszystą drożdżówkę)
Jeśli biorę świeże drożdże, to zaczynam od rozczynu: drożdże rozrabiam z łyżeczką cukru i łyżką mąki, i zostawiam, aż ruszą tj. zaczną rosnąć. I dalej jak w przepisie poniżej, a u mnie dziś drożdże instant.
Do miski wsypuję mąkę, drożdże instant (pomijam, gdy mam świeże), sól oraz cukier. Mieszam trzepaczką, bo od razu spulchniam mąkę i równomiernie rozprowadzam składniki. Dodaję jajko, mleko i olej (oraz rozczyn, jeśli piekę na drożdżach świeżych). Wyrabiam na miękkie, gładkie, elastyczne ciasto.
Ciasto ma być miękkie: jeśli czuję, że jest za sztywne, dolewam mleka, jeśli za mokre i lejące, dosypuję mąki. Zaczynam mikserem, a kiedy mam w misce spójną bazę, przekładam na podsypaną mąką stolnicę i wyrabiam ręcznie. Minimum 5 minut, aż ciasto ładnie odchodzi od dłoni (i warto się nad tym chwilę pochylić, bo dobre wyrobienie ciasta gwarantuje pulchny wypiek). Wyrobione przekładam do miski, przykrywam i zostawiam, aż podwoi objętość: 40-60 minut (im cieplej w kuchni, tym szybciej). W tym czasie robię kruszonkę: mąkę, cukier i masło ucieram i rozkruszam palcami, aż powstaną grudki.
Wyrośnięte ciasto przekładam na stolnicę i dzielę na 12 części. Każdą rozwałkowuję w bardzo cienki wałeczek, im cieniej tym lepiej, bo ciasto będzie jeszcze rosło. Nie chcę, żeby drożdżówki były wysokie, dlatego każdy wałeczek przekrawam jeszcze wzdłuż na pół i dopiero taki cienki luźno zawijam w ślimaka (luźno, bo to będzie jeszcze rosło!). Koniec wsuwam pod spód (patrz: video przepis). Układam na wyłożonej matą lub papierem blasze, zachowując odstępy. Każdą smaruję mlekiem i posypuję kruszonką (jeśli kruszonka zostanie, wsypuję do woreczka i mrożę do kolejnych wypieków). Przykrywam i zostawiam, żeby podrosły –u mnie do czasu, aż piekarnik rozgrzeje się do 180 st.C.
Piekę na drugiej półce od dołu, funkcja grzanie góra-dół, 15-20 minut, aż urosną i lekko się zrumienią. Pierwsza blacha zawsze potrzebuje dłużej, druga krócej, bo piekarnik jest już nagrzany (ew. piekę 2 naraz i pod koniec zamieniam miejscami).
Upieczone przekładam na kratkę i studzę pod czystą ściereczką. Wtedy stygnąc, lekko parują i docelowo stają się miękkie i przyjemne do jedzenia, jak klasyczne drożdżówki.
…a w tym czasie szykuję lukier;) Cukier puder mieszam z odrobiną mleka, jogurtu lub soku z cytryny. Gęsto-płynnym polewam ostudzone drożdżówki. I kiedy zastygnie, są gotowe. Część od razu wkładam do woreczków i zamrażam, po rozmrożeniu smakują jak świeże.
Taką drożdżówkę pakuję na wynos do papierowej torebki lub do pojemnika z pokrywką. Oczywiście smakują też w domu, np. do kawy, mleka czy herbaty. Smacznego:)

Przekąski do szkoły na słodko –PEŁNOZIARNISTE CIASTKA KAWOWE
czas: ok. 10 minut + 15-20 minut pieczenia
/proporcje na 24 ciastka/
- 60 g płatków owsianych, tu: górskie
- 230 g mąki orkiszowej/pszennej pełnoziarnistej
- 3-4 łyżki brązowego/białego cukru
- 2-4 łyżeczki rozpuszczalnej kawy: klasyczna lub inka
- 1/4 łyżeczki soli
- przyprawy: •1/4 łyżeczki kurkumy •szczypta czarnego pieprzu •1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia.
- 100 g masła (miękkie, ale nie roztopione)
- 50-60 ml (5-6 łyżek) mleka, może być roślinne
Płatki owsiane wsypuję do blendera i rozdrabniam na dość grubą mąkę (niezbyt drobno). Do miski wsypuję mąkę, zmielone płatki, kawę, sól, aromatyczne przyprawy i proszek do pieczenia. Mieszam, równo rozprowadzając składniki. Dokładam masło pokrojone na mniejsze kawałki i dolewam mleko. Zagniatam na ciasto –będzie dość gęste, ale powinno się dobrze lepić i formować w ciastka.
Tak przygotowane można teraz wałkować (u mnie sprawdza się grubość 4-6 milimetrów, bo ciastka jeszcze trochę rosną) lub odrywać mniejsze kawałki i formować talarki. Na wynos lubię ciut grubsze, więc zwykle formuję kulki, spłaszczam i dociskam stemplem. Może być stempel do ciastek albo po prostu dno szklanki/kieliszka. Rozgrzewam piekarnik do 180 st.C
Ciastka układam na blasze wyłożonej papierem, z niewielkimi odstępami, na każdym odciskam stempel. Z podanych ilości wychodzą zwykle 24 ciastka, które mieszczą się na 1 blasze. Piekę na drugiej półce od dołu, przez 15-20 minut. Czas zależy od ich grubości: cieńsze krócej, grubsze ciut dłużej. Upieczone wyjmuję i zostawiam do ostygnięcia.
Opcja: po ostudzeniu można maczać spody w roztopionej czekoladzie i zostawić na raszce, aż zastygnie. Najlepsza jest tu ciemna czekolada, ale na wynos ją najczęściej pomijam, bo może się topić i brudzi ręce.
Ostudzone przekładam na talerz lub do pojemnika z pokrywką –i są gotowe do chrupania;) Mają świetny smak (owsiano-pełnoziarniste o lekkiej kawowej nucie), są treściwe i odżywcze. A przy tym niezbyt słodkie, więc doskonale sprawdzają się w roli przekąski na wynos np. do szkoły, na trening czy do pracy do kawy. Smacznego:)

I na koniec obiecany bonus… Pięć minut pracy wieczorem i rano gotowe.
Przekąski do szkoły na słodko –BATONIKI OWSIANE BEZ PIECZENIA
czas: 5 minut + kilka godzin w lodówce (można przez noc)
/proporcje na 6 batoników/
- 100 g masła orzechowego (gładkie lub crunchy)
- 1-2 łyżki miodu (można dosłodzić bardziej: jeśli miód płynny, to wtedy ujmuję mleka, by nie rozcieńczać masy)
- 100 g płatków owsianych, tu: górskie
- 50-70 g miękkich bakalii, tu: •1 garść rodzynek (ok. 30 g) •1/2 garści suszonej żurawiny (ok. 15 g)
- 1 łyżeczka cynamonu (można mniej)
- szczypta soli
- 50 ml zimnego mleka, może być roślinne
W misce bardzo starannie mieszam masło orzechowe z miodem –to będzie spoiwo batonów. Dosypuję płatki owsiane, rodzynki, żurawinę oraz cynamon. Zalewam mlekiem, dodaję szczyptę soli i dokładnie mieszam –tak, żeby wszystkie składniki równo się wymieszały i połączyły z masłem orzechowym i miodem. Bakaliami można się tu spokojnie bawić: różne suszone owoce, ziarna, to co masz akurat w domu. Ja często testuję na mniejszych ilościach i jak nam zasmakuje, przepis wchodzi na większą blachę. Czasami dodaję też 2-3 miarki odżywki białkowej, dziś pomijam.
Przekładam do wyłożonego papierem do pieczenia naczynia –u mnie mała keksówka. Masę rozprowadzam, wyrównuję i mocno dociskam do dna, starannie ubijając. Wstawiam do lodówki na minimum 3-4 godziny, a najlepiej po prostu na noc. Ja zwykle mieszam składniki wieczorem i rano jest gotowe.
Schłodzone wyjmuję i kroję w dowolne kawałki. Przechowuję w lodówce, w pudełku z pokrywką.
To oczywiście nie są chrupiące batony, więc miękną z czasem. Po kilku dniach mogą być miękkie jak toffi, ALE cały czas trzymają formę i kształt batoników. Uprzedzam, bo tak tu akurat ma być.
Świetna przekąska energetyczna do szkoły lub po treningu, albo małe co nieco do pracy. Smacznego:)

Mam nadzieję, że przepisy się przydadzą i że nie wszystkie były Ci znane oraz, że przepisy się przydadzą. Możesz też zerknąć na ►Przekąski do szkoły | Muffiny owsiane z dodatkami lub na ►Co zamiast kanapki do pracy i szkoły.
Smacznego!
Jeśli „nie mam czasu” to Twój temat, zachęcam, ZERKNIJ na te sprawdzone szybkie obiady…
U mnie to działa, bo SĄ dni, gdy szybkie obiady są dosłownie na wagę złota. Nie mam wtedy czasu ani zastanawiać się co by tu ugotować, ani stać długo przy garach. A zamawiać za bardzo nie chcę, bo gdy tylko mam wybór, wolę domowe.
I na takie dni właśnie mam w zanadrzu pakiet sprawdzonych i lubianych przez nas obiadów –wystarczy, że po któryś z nich sięgnę. Nie chodzi o to, by tych pomysłów było dużo, ale by były sprawdzone, żeby gotowało się szybko i żeby wszystkim smakowały.
Z tych naszych pewniaków wybrałam 14 uniwersalnych przepisów. Wszystkie do przygotowania w około 20 minut, wszystkie z dostępnych, niedrogich składników i wszystkie smakują każdemu w rodzinie. Stworzyłam z nich eBooka, do którego link wstawiam poniżej (KLIK W FOTĘ) –zapraszam: zerknij, jeśli to temat także dla Ciebie.
Ps. Kusiło mnie, żeby wstawić tam więcej przepisów, skoro już je mam i z nich korzystam, ALE z doświadczenia WIEM, że ilość często zabija decyzyjność. Jeśli chcesz zacząć gotować, nie mając czasu, to taki sprawdzony i dobrze skomponowany przepis może być dobrym pierwszym krokiem.
Ps.2. 14 przepisów oznacza obiady na 2 tygodnie (a czasem i na dłużej, bo jeśli obiad jest pyszny, to można ugotować więcej, np. od razu na 2 dni). Przez 2 tygodnie spokojnie można przetestować gotowanie z szybkich przepisów i przekonać się czy idea tego sprytnego podejścia jest dla Ciebie dobra. Ja jestem przekonana, że tak, ale nie namawiam:) Po prostu sprawdź jak to zadziała u Ciebie i oceń. Zapraszam do eBooka, ugotuj wybrane obiady i przekonaj się czy w Twoim domu zadziała to tak doskonale jak u nas. (Czego Ci gorąco życzę.)
:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?
Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!




Skomentuj