Witaj w mojej kuchni:)

Przepisy sezonowe

Playlista z przepisami:
- Grill&Barbecue |KLIK:)
- Domowe pieczywo |KLIK:)
- Wędliny i mięsa |KLIK:)
- Jednogarnkowe |KLIK:)

Na co masz ochotę?

Masz ochotę na jakieś danie? Nie możesz go tu znaleźć?

KLIKNIJ i wpisz je na Listę Życzeń!

Zerknę na przepisy…

Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

Miękkie, rozpływające się w ustach i super doprawione mięso…

Domowa konserwa z prawdziwego zdarzenia;) Sposób na nią dostałam dawno temu od koleżanki. Przyznam, że od czasu, gdy zrobiłam ją po raz pierwszy nie kupujemy już tego typu mięs ze sklepu. Domowa jest o wiele lepsza! Podczas ostatnich świąt teść -który nota bene robi najlepsze wędliny na świecie;)- wspomniał o słoikówie i od razu wiedziałam, że muszę tu pokazać tę konserwę. No i nadszedł jej czas;)

Zrobiłam ją już jakiś czas temu, więc nasza jest dawno zjedzona, ale dopiero teraz zabrałam się za zmontowanie filmiku i spisanie przepisu. Robi się ją… 5 dób, ale faktycznej pracy przy niej niewiele, bo łącznie zaledwie jakieś 20 minut. Mam nadzieję, że Wam posmakuje!

:: Ułatwia życie, bo można zrobić od razu więcej słoików (np. z 4 kg mięsa), a że może stać długo, to długo nam posłuży;) A potem: na kanapki, do obiadów, na wyjazd… no po prostu jak z konserwą;) Obiad czy kolacja gotowe w przysłowiowe 5 minut;)

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej:) Wypróbuj i podziel się Twoją opinią!
A oto filmik jak przygotowałam słoikówkę, czyli łopatkę ze słoika. Zapraszam do obejrzenia!

Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

czas przygotowania: 5 dób (z czego właściwej pracy TYLKO jakieś 20 minut;))

  • 2 kg wieprzowej łopatki (czasem biorę mieszankę mięs np. 1 kg łopatki + 1 kg karkówki)
  • sól:
    – 1 dag zwykłej soli jodowanej (=ok. 1/2 łyżki stołowej)
    – 2 dag soli peklowanej (=ok. 1 łyżka stołowa)
    ale gdybym nie miała soli peklowanej dodałabym 3 dag (ok. 1,5 łyżki stołowej) zwykłej soli
  • 1 duży ząbek czosnku (lub 2-3 mniejsze)
  • na tę ilość mięsa wystarczą 4 słoiki o poj. ok. 700 g
    (ja biorę takie o szerokim otworze, by łatwiej było później zakonserwowane mięso wyjmować;))
  • 4 liście laurowe (po 1 na 1 słoik)
  • 8 kulek ziela angielskiego (po 2 na 1 słoik)
  • 8-12 kulek czarnego pieprzu (po 2-3 na 1 słoik)
  • opcjonalnie: czasem dodaję po 2 kulki jałowca na słoik

Łopatkę myję, osuszam i kroję w mniejsze kawałki –ja w kostkę 1-2 cm. Kawałki mięsa przekładam do naczynia ceramicznego lub szklanego (wkładam do zwykłego naczynia żaroodpornego z pokrywką).

Mięso przyprószam solą, dokładnie mieszam i pod przykryciem zostawiam na 3 doby do odstania, ale w ten sposób, że 2 doby w lodówce, a 3 dobę (lub minimum 12 godzin) w temperaturze pokojowej. Ja wyjmuję na noc z lodówki, a rano mięso jest gotowe do dalszej obróbki.

A polega to na tym, że po tych 3 opisanych powyżej dobach mieszam dokładnie mięso, dokładnie je wyrabiając tak, jak bym wyrabiała mięso mielone. I tu jest najbardziej pracochłonna część szykowania dania: trzeba to robić przez jakieś 10-15 minut, silnie ugniatając mięso, tak jakby „wciskając” sól do środka.

Kiedy mięso jest już dobrze wyrobione, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i dokładnie mieszam tak, by był równomiernie rozprowadzony w całym mięsie.

Słoiki oraz pokrywki dokładnie myję, wyparzam i osuszam.

Mięso nakładam, a właściwie ściśle „upycham” do umytych i wyparzonych słoików – mniej więcej na wysokość 3/4 słoików. Między kawałkami mięsa praktycznie nie powinno być powietrza. Do każdego słoika dodaję liść laurowy, ziele angielskie, kulki czarnego pieprzu i czasem, jeśli mam ochotę, kulki jałowca. Przyprawy upycham między mięsem.

Mięso z przyprawami zalewam wodą tak, by przykryła mięso (tylko do wysokości mięsa, nie będzie jej dużo). Do każdego słoika na koniec dodaję łyżkę smalcu (i raczej go nie pomijam, jest on tu dość istotny;)).

Słoiki szczelnie zakręcam i:
– wstawiam do garnka, zalewam zimną wodą na wysokość mięsa w słoikach i gotuję na bardzo małym ogniu pod przykryciem przez jakieś 2 godziny. Grzanie naprawdę małe, woda w garnku powinna być na pograniczu wrzenia i NIE powinna się gotować. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w wodzie do spokojnego wystygnięcia.
– ustawiam na blasze, w odstępach, by się nie dotykały i wstawiam do zimnego piekarnika. Piekarnik nagrzewam wraz ze słoikami (nagrzewają się stopniowo, dzięki temu nie pękną!) do 150 st. C i trzymam je w tej temperaturze przez ok. 2 godziny. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w piekarniku do spokojnego wystygnięcia.

Ostudzone wstawiam do lodówki, najlepiej na noc, do całkowitego schłodzenia. Następnego dnia powtarzam proces z podgrzewaniem tj.:
– wstawiam do garnka, zalewam zimną wodą na wysokość mięsa w słoikach i gotuję na bardzo małym ogniu pod przykryciem przez jakieś 2 godziny. Grzanie naprawdę małe, woda w garnku powinna być na pograniczu wrzenia i NIE powinna się gotować. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w wodzie do spokojnego wystygnięcia.
– ustawiam na blasze, w odstępach, by się nie dotykały i wstawiam do zimnego piekarnika. Piekarnik nagrzewam wraz ze słoikami (nagrzewają się stopniowo, dzięki temu nie pękną!) do 150 st. C i trzymam je w tej temperaturze przez ok. 2 godziny. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w piekarniku do spokojnego wystygnięcia.

Po tym czasie mięso jest gotowe. Przechowuję w lodówce i mogą stać spokojnie nawet i 6 miesięcy (u mnie nigdy nie wytrwały;)), a poza lodówką do 3 miesięcy. MEGA praktyczne!

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

189 komentarzy Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

  • bogdan38

    Tyndalizacja, czyli wielokrotna pasteryzacja żywności polega na gotowaniu słoików w tym przypadku z miesem przez 45 minut. Gotowanie w wodzie czyli woda ma sie gotować. Można też zamiennie ogrzewać je w piekarniku również przez 45 minut w temperaturze 105stopni. Czyli pierwszego dnia 45 minut gotujemy lub do piekarnika i zostawiamy do ostygnięcia. Drugiego dnia również 45 minut gotujemy lub do piekarnika.Trzeciego dnia wystarczy 30 minut gotowania lub trzymania w piekarniku i po trzecim dniu słoiki można przechowywać w temperaturze pokojowej. Kto nie wierzy niech wpisze „Tyndalizacja” w wyszukiwarce i sobie potwierdzi to co napisałem.Nie ma potrzeby chowania gotowanych słoików do lodówki bo kolejne gotowanie zabije przetrwalniki które zostały po pierwszym gotowaniu. Czs trzeba mierzyć nie od wstawienia słoików do zimnej wody albo zimnego piekarnika tylko od momentu poczatku gotowania sie wody lub uzyskania w piekarniku temperatury 105 stopni. Jesli w słoikach będzie za duzo wewnątrz to podczas obróbki cieplnej mogą wyciekać lub w ekstremalnym przypadku popekaja.

    • bogdan38

      Jeszcze jedno.. Przechowuje poddawane obróbce cieplnej w piekarniku tak jak opisałem wyżej mięcho już 2 lata i 4 miesiące na półce w szafce czyli w ciemnym miejscu i mięso nie ulega żadnemu zepsuciu. Smak zachowany a barwa nie zmieniona bo nie ma dostępu UV wewnątrz zamkniętej szafki. Konserwy mięsne jako zapasy w wojsku są przechowywane przez trzy lata a następnie wydawano je do zjedzenia przez wojsko a do magazynów pakowano świeże.Tak było wcześniej gdy wojsko było wojskiem. Teraz po niszczeniu Sił Zbrojnych od 1989 roku nie wiem jak tam się żądzą..

  • Tomek

    Piekarnik w temp.150st masakra mięso się skurczyło a pokrywki do wyrzucenia stopione w słoik,jeżeli już to 100st tak jak woda w garnku. Jak dla nas troszkę za słone Ale to już kwestia smaku. Ogólnie polecam.

  • Kasia

    Mam pytanie, czy podgardle wieprzowe się tutaj nadaje?

  • Stanley

    Tym razem zmodyfikowałem trochę przepis. Na 2,5 kg łopatki dodałem 1 kg boczku surowego. Jak zwykle po dwa razy wekowanie w garnku i pieczenie w piekarniku. Łopatka wyszła wyśmienita.

  • Witam wszystkich. Szukałem długo aż znalazłem i się odważyłem spróbować według Pani przepisu. Tyle że 2 godz gotowania doba przerwy potem powtórka. Wszystko ok mięsko różowe galaretka i smalczyk ok ale według mnie i żony trzeba dodać troszkę więcej soli. Pozdrawiam 🙂

  • Andrzej1

    Witam,

    zrobiłem wszystko według przepisu, pasteryzacja w wodzie – słoiki wypełnione, mięsko różowe, woda o konsystencji zapowiadającej lekkiej galaretki z wierzchnią warstwą jeszcze płynnego tłuszczu. Do tej pory wszystko o.K. Pasteryzacja w piekarniku 150 St. Celcjusza – Tragedia!!! – Słoiki wykipiały, mięso się skórczyło – efekt słoiki zamknięte, płynu mało, – tłuszcz wykipiał. Ze strachem myślę o ponownym zestawie pasteryzacji w wodzie przez 2 godziny i potem dwie godziny w 150 St. w piekarniku. Co zostanie z tego mięsa, a mięso mam przedniej jakości dla reatauracji renomowanych (więc problem nie w mięsie). Myślę że problem jest w przedobrzonej pasteryzacji. Zdublowano niepotrzebnie i wodną i w piekarniku. Zadne mięso nie wytrzyma 8-śmio godzinnego maltretowania. Trzeba się na coś zdecydować albo woda albo piekarnik!!! Dodatkowe rzeczowe pytanie do Twórczyni, czy mięso nie przykryte wodą po pasteryzacji w trakcie której wykipiała woda, ma szanse przetrwać w konserwie??? – nadmieniam, że słoik jest zamknięty i trzyma próżnię!!! Zamieszczam powtórnie komentarz, bo mój pierwszy identyczny, nie wiem dlaczego został usunięty?????

    • Zosia

      Witam, sugeruję aby Pan obejrzał film. Jeśli wybrał Pan gotowanie, to nie piekarnik. Niepotrzebnie Pan przełożył do piekarnika po gotowaniu w garnku. Magda mówiła: Albo gotowanie w garnku 2 godziny, albo gotowanie w piekarniku. Polecam tylko garnek. Jak użyłam tylko piekarnika, wykipiały słoiki i zrobiło się to co Panu. Powodzenia

    • stanley

      Słoiki wekowałem w garnku i piekłem w piekarniku dwukrotnie zachowując podane temperatury. Słoiki, a mięsko z tych słoików wyszło bardzo dobre.Trzeba pamiętać tylko by nie przekraczać podanych temperatur. A takie mięso wg tego przepisu robiłem już pięć razy. Jadna wada. Za szybko z lodówki znika.

  • Andrzej

    Witam,

    zrobiłem wszystko według przepisu, pasteryzacja w wodzie – słoiki wypełnione, mięsko różowe, woda o konsystencji zapowiadającej lekkiej galaretki z wierzchnią warstwą jeszcze płynnego tłuszczu. Do tej pory wszystko o.K. Pasteryzacja w piekarniku 150 St. Celcjusza – Tragedia!!! – Słoiki wykipiały, mięso się skórczyło – efekt słopiki zamknięte, płynu mało, – tłuszcz wykipiał. Ze strachem myślę o ponownym zestawie pasteryzacji w wodzie przez 2 godziny i potem dwie godziny w 150 St. w piekarniku. Co zostanie z tego mięsa, a mięso mam przedniej jakości dla reatauracji renomowanych (więc problem nie w mięsie). Myślę że problem jest w przedobrzonej pasteryzacji. Zdublowano niepotrzebnie i wodną i w piekarniku. Zadne mięso nie wytrzyma 8-śmio godzinnego maltretowania. Trzeba się na coś zdecydować albo woda albo piekarnik!!! Dodatkowe rzeczowe pytanie do Twórczyni, czy mięso nie przykryte wodą po pasteryzacji w trakcie której wykipiała woda, ma szanse przetrwać w konserwie??? – nadmieniam, że słoik jest zamknięty i trzyma próżnię!!!

  • Andrzej

    Trochę mi przykro, że w opisie jest błąd, który w komentarzu opisała Grażka. Mięso w samej soli zaczęło po trzech dniach po prostu śmierdzieć. Na początku myślałem, że może tak powinno być więc przeprowadziłem jeszcze całą pasteryzację do końca. Słoików jeszcze nie otwierałem ale chyba po prostu wszystko będę musiał wyrzucić z obawy przed zatruciem. Czy ktoś mi może w ogóle powiedzieć w jakim celu „leżakuje” się to świeże mięso ? Nie można po prostu od razu po przygotowaniu dać poleżeć 12 do 24 godzin z przyprawami i zacząć pasteryzować ? Po co aż 3 dni i do tego jeden dzień w temperaturze pokojowej ? Z samą solą mięso się psuje. Mój komentarz jest co najmniej drugim takim przypadkiem, w przypadku pani ogas wyszła chyba taka sama sytuacja.

    • Jakub

      Mięso leżakujesz żeby się bakterie wylęgły z przetrwalników, potem gotujesz je pierwszy raz = zabijasz bakterie zostają przetrwalniki, po pierwszym gotowaniu znowu odstawiasz słoiki w cieple żeby z przetrwalników które zostały wylęgły się bakterie, drugie gotowanie =zabijasz bakterie które się namnożyły.
      I słowo klucz z samą solą (zwykłą) mięso będzie się psuć, trzeba dodać peklosololi bo ma działanie bakteriobójcze, bez tego będzie się psuć. Jak przygotowuje się szynkę (pekluje ją właśnie w soli peklowej) to mięso siedzi w chłodnym miejscu (ale w dodatnich temperaturach) dość długo i się nie psuje właśnie przez peklosól i saletrę.

  • Ewa

    jeszcze jedno pytanie, wiesz moze jak sprawdzic sloiki z zapieciem klik, czy sa dobrze zawekowane?

  • Ewa

    mozna juz po pierwszym gotowaniu otworzyc jeden sloik i odrazu jesc, czy jest konieczne dwukrotne gotowanie przed spozyciem?

  • Violcia

    Przepis jest fantastyczny.Pierwszy raz 🙂 a było to latem 2015 zrobiłam ściśle wg przepisu, wszystko poszło ok i bardzo smacznie.Następny raz zmodyfikowałam i dodałam zioła prowansalskie -PYCHOTKA.Polecam.Dzięki za przepis pozdrawiam

  • Piotr

    Witam. Przepis bardzo prosty a mięsko bardzo smaczne. Uważam że pieczone w piekarniku jest bardziej miękkie i naprawdę przypomina wojskową „małpę”. Dzięki bardzo za przepis i polecam gorąco.

  • Karolina

    Witam. Mam problem. Pasteryzowalam słoiki w piekarniku były szczelnie zakręcone jednak podczas gotowania trochę się chyba rozszczelnily. Moje pytanie czy mięso da się jeszcze uratować po ostygnieciu jest niewielka ilość płynu w sloiku. Proszę o pomoc czy dolać wody ?

  • Tomek

    Robię słoikówkę już jakiś czas – oprócz pierwszych dwóch prób (pierwsza za słona, w drugiej wyszła woda zamiast galaretki) – jest perfekcyjna! Zrobiłem małą modyfikację – dodaję na 2kg mięsa płaską łyżeczkę żelatyny wieprzowej (galaretka wychodzi przepięknie) i płaską łyżeczkę cukru pudru (cukier w tej ilości nie wpływa na smak, ale poprawia kolor – mięsko jest bardziej różowe)

  • robert

    witam serdecznie przepis super tylko w słoiku zamiast galaretki została woda co trzeba poprawić

  • ogas

    Dodalam sol zwykla i po 2 dobach wyjelam z lodowki,chyba nie bede tego piec bo nawet moj kot nie chce sie tknac tego miesa. Co zle zrobilam?

    • MaGda

      Nie mam pojęcia:( Trudno ocenić czy podpowiedzieć cokolwiek w takiej sytuacji na odległość:( Ja zawsze robię tak jak prezentuję i omawiam w filmie, i za każdym razem wychodzi dobrze. Tzn. może tak: kota nie mam, więc nie wiem czy by to zjadł, ale nam smakuje i wielu osobom, które korzystały z przepisu także, więc nie jest to przepis tylko dla naszej rodziny:)

    • Dorota

      Przecież w komentarzach wyżej napisano,ze nie zwykła sól tylko peklosól trzeba dodać bo inaczej mięso się popsuje!

  • iza

    przepyszna,dziękuję za super przepis!!!!

  • Henryk

    Pierwszy raz zobiłem taką konserwę tylko troche zmodyfikowałem tzn. ponad 1kg. szynki, tyle samo łopatki i karczku oraz 1,5kg. boczku wędzonego mięso pokroiłem w drobną kostkę a boczek zmieliłem, całość mięsa po wymieszaniu z przyprawami przełożyłem do dwóch naczyń ponad 2l. próżniowych na dwie doby do lodówki(jak wyczytałem to mięso w próżni lepiej się otwiera i przez to lepiej wchłania przyprawy) w trzecim dniu przełożyłem całość do słoików 0,5l. i kilka do 0,25l, błąd jaki zrobiłem to źle wymieszałem i sól nie równo się rozłożyła oraz na galaretkę użyłem chemi tzn. żelatny, teraz wygotuję z trzy małe golonki lub nóżki i będzie lepsza galaretka. Obróbka termiczna w piekarniku 2 godz. Rodzinka ogołociła wszystkie słoiki teraz czekają na nowy zestaw.

  • Ja nie dolewam wody bo rzeczywiście galaretka jest lepsza a przyprawy miele i mieszam z miesem czosnek przez z praske wszystko mieszka i do sloika wychodzi pyszna sloikowka

  • Tomasz

    Pani Magdo robię słoikówkę po raz chyba już 15 ciągle kombinuje ale zawsze wychodzi super:) . Teraz dodałem gałki i specjalnej mieszanki myśliwskiej myślę ze doda to jeszcze lepszego smaku. Pateryzacji nie zmieniam tylko 3 razy gotuje słoiki, galaretka zawsze wychodzi poniewaz robię z mięsa tłustego (boczek i karczek), nie dodaje wody ponieważ galaretki nie będzie a ona jest najlepsza:). Pozdrawiam i życzę miłego dnia

  • Grażka

    jest ZASADNICZA różnica pomiędzy solą a peklosolą – bez peklosoli mięso w pokojowej temperaturze się po prostu zepsuje a może nawet zabić ze względu na jad kiełbasiany – proszę nie wprowadzać czytelników w błąd.
    Podstawową zaletą peklosoli (Peklosól jest to jest to laboratoryjnie odmierzona proporcja soli – Chlorku sodu ( NaCl ), i azotynu sodu ( NaNo2, azotan III zwany nitrytem w ilości 0,5 – 0,6% na kg masy mieszanki peklosoli))
    jest konserwowanie mięsa,
    peklosól wstrzymuje rozwój bakterii gnilnych i chorobotwórczych! ma silne działanie bakteriostatyczne i bakteriobójcze (szczególnie jeżeli chodzi o bakterie jadu kiełbasianego),
    -procesy termiczne, którym poddaje się produkty mięsne, zabijają znajdujące się w nich bakterie, jednak nie niszczą przetrwalników, to „zadanie” spełnia saletra.

    • Tomasz

      Grażka podjęłaś temat, który jest bardzo ważny i mnie najbardziej interesuje.
      Możesz wyjaśnić czym różni się peklowanie za pomocą peklosoli od peklowania za pomocą mieszanki soli z saletrą ? Pamietam, że dziadek zawsze peklował z saletrą i szynki miały inny smak (lepszy, jak dla mnie) niż peklowane peklosolą (wujek tak robił).
      Pozdrawiam 🙂

  • Jurgita

    Na pewno spróbuję, jak tylko skompletuję słoiki, bo z tym u mnie ciężko (koty lubią tłuc). Uwielbiam mięso ze słoika, ale jak mam wydawać 8 zł za sztukę w sklepie to mi się serce kraje 😡 Także przepis jest do sprawdzenia prawie od razu 🙂

  • zizibi

    Szukałem, długo szukałem aż znalazłem SUPER SMACZEK, galaretka troszkę luźna, ale smak zarąbisty. Dzięki za przepis. Pozdrawiam

  • MirekP

    Trudno było znaleźć ten artykuł w google, strona ciekawa, zasługuje na lepsze pozycje w wyszukiwarkach. Pozycjonowanie w 2015 stało się skomplikowane, jest coś co ci się napewno przyda, poszukaj sobie w google – niezbędnik dla każdego webmastera

Skomentuj

Możesz korzystać z tych tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>