Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

z 203 komentarze
Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

Miękkie, rozpływające się w ustach i super doprawione mięso…

Domowa konserwa z prawdziwego zdarzenia;) Sposób na nią dostałam dawno temu od koleżanki. Przyznam, że od czasu, gdy zrobiłam ją po raz pierwszy nie kupujemy już tego typu mięs ze sklepu. Domowa jest o wiele lepsza! Podczas ostatnich świąt teść -który nota bene robi najlepsze wędliny na świecie;)- wspomniał o słoikówie i od razu wiedziałam, że muszę tu pokazać tę konserwę. No i nadszedł jej czas;)

Zrobiłam ją już jakiś czas temu, więc nasza jest dawno zjedzona, ale dopiero teraz zabrałam się za zmontowanie filmiku i spisanie przepisu. Robi się ją… 5 dób, ale faktycznej pracy przy niej niewiele, bo łącznie zaledwie jakieś 20 minut. Mam nadzieję, że Wam posmakuje!

:: Ułatwia życie, bo można zrobić od razu więcej słoików (np. z 4 kg mięsa), a że może stać długo, to długo nam posłuży;) A potem: na kanapki, do obiadów, na wyjazd… no po prostu jak z konserwą;) Obiad czy kolacja gotowe w przysłowiowe 5 minut;)

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej:) Wypróbuj i podziel się Twoją opinią!
A oto filmik jak przygotowałam słoikówkę, czyli łopatkę ze słoika. Zapraszam do obejrzenia!

Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

czas przygotowania: 5 dób (z czego właściwej pracy TYLKO jakieś 20 minut;))

  • 2 kg wieprzowej łopatki (czasem biorę mieszankę mięs np. 1 kg łopatki + 1 kg karkówki)
  • sól:
    – 1 dag zwykłej soli jodowanej (=ok. 1/2 łyżki stołowej)
    – 2 dag soli peklowanej (=ok. 1 łyżka stołowa)
    ale gdybym nie miała soli peklowanej dodałabym 3 dag (ok. 1,5 łyżki stołowej) zwykłej soli
  • 1 duży ząbek czosnku (lub 2-3 mniejsze)
  • na tę ilość mięsa wystarczą 4 słoiki o poj. ok. 700 g
    (ja biorę takie o szerokim otworze, by łatwiej było później zakonserwowane mięso wyjmować;))
  • 4 liście laurowe (po 1 na 1 słoik)
  • 8 kulek ziela angielskiego (po 2 na 1 słoik)
  • 8-12 kulek czarnego pieprzu (po 2-3 na 1 słoik)
  • opcjonalnie: czasem dodaję po 2 kulki jałowca na słoik

Łopatkę myję, osuszam i kroję w mniejsze kawałki –ja w kostkę 1-2 cm. Kawałki mięsa przekładam do naczynia ceramicznego lub szklanego (wkładam do zwykłego naczynia żaroodpornego z pokrywką).

Mięso przyprószam solą, dokładnie mieszam i pod przykryciem zostawiam na 3 doby do odstania, ale w ten sposób, że 2 doby w lodówce, a 3 dobę (lub minimum 12 godzin) w temperaturze pokojowej. Ja wyjmuję na noc z lodówki, a rano mięso jest gotowe do dalszej obróbki.

A polega to na tym, że po tych 3 opisanych powyżej dobach mieszam dokładnie mięso, dokładnie je wyrabiając tak, jak bym wyrabiała mięso mielone. I tu jest najbardziej pracochłonna część szykowania dania: trzeba to robić przez jakieś 10-15 minut, silnie ugniatając mięso, tak jakby „wciskając” sól do środka.

Kiedy mięso jest już dobrze wyrobione, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i dokładnie mieszam tak, by był równomiernie rozprowadzony w całym mięsie.

Słoiki oraz pokrywki dokładnie myję, wyparzam i osuszam.

Mięso nakładam, a właściwie ściśle „upycham” do umytych i wyparzonych słoików – mniej więcej na wysokość 3/4 słoików. Między kawałkami mięsa praktycznie nie powinno być powietrza. Do każdego słoika dodaję liść laurowy, ziele angielskie, kulki czarnego pieprzu i czasem, jeśli mam ochotę, kulki jałowca. Przyprawy upycham między mięsem.

Mięso z przyprawami zalewam wodą tak, by przykryła mięso (tylko do wysokości mięsa, nie będzie jej dużo). Do każdego słoika na koniec dodaję łyżkę smalcu (i raczej go nie pomijam, jest on tu dość istotny;)).

Słoiki szczelnie zakręcam i:
– wstawiam do garnka, zalewam zimną wodą na wysokość mięsa w słoikach i gotuję na bardzo małym ogniu pod przykryciem przez jakieś 2 godziny. Grzanie naprawdę małe, woda w garnku powinna być na pograniczu wrzenia i NIE powinna się gotować. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w wodzie do spokojnego wystygnięcia.
– ustawiam na blasze, w odstępach, by się nie dotykały i wstawiam do zimnego piekarnika. Piekarnik nagrzewam wraz ze słoikami (nagrzewają się stopniowo, dzięki temu nie pękną!) do 150 st. C i trzymam je w tej temperaturze przez ok. 2 godziny. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w piekarniku do spokojnego wystygnięcia.

Ostudzone wstawiam do lodówki, najlepiej na noc, do całkowitego schłodzenia. Następnego dnia powtarzam proces z podgrzewaniem tj.:
– wstawiam do garnka, zalewam zimną wodą na wysokość mięsa w słoikach i gotuję na bardzo małym ogniu pod przykryciem przez jakieś 2 godziny. Grzanie naprawdę małe, woda w garnku powinna być na pograniczu wrzenia i NIE powinna się gotować. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w wodzie do spokojnego wystygnięcia.
– ustawiam na blasze, w odstępach, by się nie dotykały i wstawiam do zimnego piekarnika. Piekarnik nagrzewam wraz ze słoikami (nagrzewają się stopniowo, dzięki temu nie pękną!) do 150 st. C i trzymam je w tej temperaturze przez ok. 2 godziny. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w piekarniku do spokojnego wystygnięcia.

Po tym czasie mięso jest gotowe. Przechowuję w lodówce i mogą stać spokojnie nawet i 6 miesięcy (u mnie nigdy nie wytrwały;)), a poza lodówką do 3 miesięcy. MEGA praktyczne!

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

Jak zrobisz, proszę, oznacz danie tagiem #skutecznietv na INSTAGRAMIE! Chętnie na nie zerknę:)

Zobacz też



Skomentuj

203 Komentarze

  1. justyna
    | Odpowiedz

    Pani Magdo dziś spróbowałam zrobić to mięsko. Dałam 1kg karkówki i 1 kg łopatki. ale po upieczeniu w piekarniku w niektórych słoikach jest bardzo mało wody tj gdzieś tak do 1/3 wysokości słoika, natomiast w pozostałej części jest tylko mięso i powietrze. Nie wiem czy przez to mięso nie wyjdzie za suche i czy się nie zepsuje. Nie wiem czy za słabo upchałam to mięso czy było ono po prostu za chude. zastanawiam się czy można teraz otworzyć słoik i dolać wody, przed ponownym upieczeniem.

  2. Inka
    | Odpowiedz

    Witam:)
    Zachęcona filmikiem i pozytywnymi komentarzami postanowiłam również spróbować słoikówki, zrobiłam dokładnie tak samo ,była smaczna jednak nie wytworzyła się wokół mięska galaretka tylko pozostała woda 😉 nie wiem dlaczego może powinnam dodać np.wywar z golonki plus żelatynę ? tak jak ktoś z przedmówców …
    a w ogóle świetna strona dobrze się czyta i jeszcze lepiej słucha jesteś bardzo wiarygodna w tym co robisz:)dziękuję i pozdrawiam

  3. Leszek
    | Odpowiedz

    Witaj Magdo,
    Super serwis – super przepisy! Twoja słoikówka to dawniej wojskowa tuszonka:-) Przypadkiem trafiłem na Twoją stronę – rewelacja, te wszystkie MniamMniamy, gotowania niech się chowają. Postanowiłem skorzystać z Twojego przepisu na słoikówke – jestem nakońcowym etapie – postanowiłem również zrobić z tego małą fotorelacje na swojej stronie o wędzarni – przy okazji wszędzie powołałem sie na Twój serwis niech ludziska wiedzą gdzie szukać fajnych, praktycznych przepisów. Dzięki Magdo:-) zobacz jak wciela się w życie Twoje porady:
    http://www.leganet.pl/wedzarnia/tuszonka—nowe-.html

    Pozdrawiam 🙂

    Leszek

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Ależ to szczegółowo opisane i obfotografowane:) Leszku, dzięki za miłe słowa oraz za linkowanie:) Ale przede wszystkim, to bardzo się cieszę, że słoikówka smakowała. My też b. ją lubimy! A że w sumie dawno jej nie robiłam, może czas i na mnie;)
      Pozdrowionka!
      MaGda
      Ps. Już widzę, że przyjrzę się bliżej Twojej stronie, bo w nowym domu mam w planach… wędzarnię:) Idziemy ze wszystkim małymi kroczkami, ale za jakiś czas się i u nas pojawi…

  4. Adriana
    | Odpowiedz

    Mięsko rewelacja! Pierwsza porcja zjedzona, tzn. w pracy współpracownicy próbowali – niektóre panie już robią, inne będą robić – obdarowałam słoiczkami synów, siostrę i ciocię. Wszyscy zachwyceni. Teraz robię drugą porcję 6 słoczków karczku i postanowiłam wypróbować cielęcinę, też 6 słoiczków. Robię po 2 słoiczki z różnymi przyprawami: bazylia, kozieradka + rozmaryn,papryka słodka, majeranek,lubczyk + gałka muszkatołowa,rozmaryn, kolendra mielona. Sprawdzę jaki będzie efekt. Boję się tylko, czy słoiki się zamkną, bo robiłam mięso w słoikach Wecka w piekarniku i wykipiało troszkę tłuszczu z karczku. chyba po prostu za dużo mięska włożyłam. Teraz wstawiłam cielęcinę i czekam na efekt. Może tłuszczyk uszczelni gumki? A może nie? Jeżeli ktoś ma doświadczenia w tym temacie proszę napisać. Czy musi być temperatura w piekarniku 150stopniC, bo bardzo mocno gotuje się w słoiku?
    W planie pasztet w słoikach. Cieszę się, że młode pokolenie nie zapomniało, że można samemu coś zrobić a nie kupować w marketach. Brrrrrrr!

  5. heartofgold
    | Odpowiedz

    Szukałam czegoś takiego, ponieważ uwielbiam konserwy z puszki, jednak zawsze można natrafić w nich na jakieś niezidentyfikowane bliżej fragmenty (w najlepszym wypadku chrzęści), dlatego postanowiłam zrobić sama. No i zrobiłam wg tego przepisu. Rewelacja! nie byłabym sobą, gdybym nie poeksperymentowała, tak więc z podanej porcji wyszło mi 9 niewielkich słoiczków, każdy w innym smaku: z extra czosnkiem, pieprzem, tymiankiem, chilli, majerankiem… Nie spróbowałam jeszcze wszystkich, ale jak na razie wszystkie pyszne!
    Dziękuję za super przepis!

  6. miro
    | Odpowiedz

    Powitać,tą stronkę podała mi żona i muszę się przyznać że robiłem ostatnio właśnie według pani przepisu,tylko troszkę z tą różnicą że ja
    z modyfikowałem wkład mięsny,to znaczy dodałem karkówkę + boczek,po połowie 1 kg karkówkę i 1 kg boczku,oraz kupiony w słoiczku tłuszczyk z gęsi,więcej kulek jałowca a zamiast wody dodałem wywar z golonki + oczywiście żelatynę w wywarze ma się rozumieć.Golonka poszła do słoików w galarecie Gotowałem przez dwa dni po 2 godz.a trzeciego dnia poszło do piekarnika na 2 godz.KONIEC Przyznam się że jak na pierwszy raz wyszło zarąbiście,PYCHOTA tylko się obawiam że przy drugim razie może nie wyjść tak samo:(

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Wyjdzie:) Super, ze smakowalo. Nast. razem mozsz pokombinowac z przyprawami i dodatkami. Wtedy zaczyna sie zabawa:):):)

  7. yeti019
    | Odpowiedz

    Witam.
    Przepis ten znam od paru lat i mięsko zawsze wychodzi pyszne.
    Napiszę tylko odnośnie konserwowania.
    W pierwszym dniu pasteryzuję słoiki w wodzie ok. 2godz. natomiast drugiego dnia zawsze sterylizuję w piekarniku nawet w temp. 160 stopni (także 2 godz.)
    Sama dwukrotna pasteryzacja może nie wystarczyć co może doprowadzić do zatruć. Jeśli chcemy tylko pasteryzować należy to zrobić trzykrotnie dzień po dniu. Tak przynajmniej uczyły mnie moje starsze pokolenia 😉
    Pozdrawiam.

  8. Dora
    | Odpowiedz

    Witam,wszystko prawda jak Pani podała,robiłam PYCHA!Tylko miałam ciut większe słoiki i wyszły 3 szt.Więc poleciałam do masarni na drugi dzień i już robię następne z łopatki i karczku.Dziękuję.

  9. Monika
    | Odpowiedz

    Pani Magdo.
    Po wystawieniu z lodówki i otwarciu do dalszej obróbki mięsko dziwnie pachniało. Ale postanowiłam je zrobić do końca, bo może mi się tylko wydawało. Po pierwszym gotowaniu z jednego ze słoików do połowy wygotowała się woda? Czy po otwarciu będą dobre? Pozdrawiam.
    Monika

  10. karolina
    | Odpowiedz

    ale ten smalec to dla dluzszej swierzosci czy smaku ??

  11. karolina
    | Odpowiedz

    mam pytanie o ten smalec bo jak czytalm na innych stronach to pisano ze dodac sloninke do mieska to smalczyk i galaretka sie wytworza co panie o tym mysla ??

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Nie próbowałam, bo zawsze robiłam w ten sposób:)
      …mam smalec domowy, wytopiony ze słoniny właśnie, więc może rzeczywiście efekt będzie zbliżony… trzeba spróbować, bo na 100% nie powiem;)

  12. bella nonna
    | Odpowiedz

    Mięsko REWELACJA!.Chociaż robilam je z duszą na ramieniu,bo ten czas w którym pozostawało poza lodówką a było jeszcze surowe,temperatura otoczenia była ok.20 stopni ciepła-nie zepsuło się.Dzięki p.Magdo za przepis.

  13. Anetta
    | Odpowiedz

    Witam Pani Magdo!Zaintrygował mnie przepis na słoikówkę i postanowiłam ją zrobić.Oczywiście wszystko wg.przepisu ale niestety w słoiczkach po drugim gotowaniu i odstaniu(już od wczoraj w lodówce)nie ma w nich galaretki tylko ciągle płyn.Nakrętki wklęśnięte niby dobrze zamknięte słoiki czy coś z tym mięskiem nie tak że nie utworzyła się galareta?Proszę o podpowiedź.Pozdrawiam

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Witam,
      Naprawdę nie wiem, bo na odległość trudno mi ocenić:( Ale spróbuj za jakiś czas otworzyć, powinna się jednak ta galaretka zrobić… a nawet jeśli nie, choć jeszcze mi się tak nie przytrafiło:( to i tak głównie chodzi tu o mięso. Ważne, by wyszło dobrze i by smakowało, a galaretka jest tylko dodatkiem:):):)
      Mam jednak cichą nadzieję, że galaretka powstanie, skoro tak na nią czekasz!
      Pozdrawiam serdecznie,
      M.

  14. Anna
    | Odpowiedz

    Witam.
    Niedawno trafiłam na pani przepisy w formie filmu , bardzo mi się to spodobało.Ja gotuje, lecz zawsze bałam się nowych przepisów szczególnie z gazet i książek. Bardzo często są to przepisy nie sprawdzone i dla tego mam zawsze do nich ostrożne podejście , i korzystam tylko z przepisów które ktoś sprawdził.Pani gotowanie wydaje się byc bardzo proste i faktycznie tak jest .Spróbowałam już słoikówki co prawda bez ziela i listka ale wyszla super , pokusiłam się na bułeczki troche z inna mąką ale również mistrzostwo.Troche włożonego wysiłku i zainteresowania stwarza niesamowity nastrój i dobre wibracje w domowym zaciszu.Pozdrawiam Anna

  15. Ania
    | Odpowiedz

    witam
    u mnie też po pierwszym gotowaniu była woda zamiast galaretki, po drugim gotowaniu nic się nie zmieniło ale potrzymałam jeszcze jedną dobę w lodówce i czary mary się pojawiła 🙂 jest super 🙂 wyszło mi 5 słoiczków takich po 500g firmy pudliszlki bo szerokie 🙂 oj wejdą na stałę do mojego śniadaniowego menu :)pozdrawiam

  16. terenda
    | Odpowiedz

    Pani Magdo ,ja przyprawy dodaje zmielone wymieszane z gotowana woda,i dodaje do miesa.Na 1 kg miesa 100 ml wody.Zapach i smak niesamowity!!!

  17. Gośka
    | Odpowiedz

    Pani Magdo mam małe pytanko,bo moje mięsko na trzeci dzień (czyli dzisiaj) kiedy uniosłam pokrywkę miało bardzo lekko wyczówalną woń ale sama nie wiem czy był to efekt peklowania czy też zepsucia jednak wzięłam się do roboty i zaczęłam intensywnie wyrabiać i tu pojawił się problem bo mięsko zaczęło robić się takie mocno lepkie i klejące aż moje ręce były pokryte taką lepką mazią…może powinnam je jednak wyrzucić?
    P,S. Tak ma narginesie,,,Pani strona jest rewelacyjna

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Chyba nie pomogę, bo trudno mi tak na odległość ocenić, ALE powiem tak: gdybym miała jakiekolwiek podejrzenia, to osobiście bym raczej nie ryzykowała -rodzina i zdrowie ważniejsze niż mięso. …a ta maź to nie jest np. tłuszcz z mięsa? Można też podsmażyć kawałeczek i ocenić „organoleptycznie”. No, nie mogę niestety ani pomóc, ani zdecydować, bo mnie tam po prostu nie ma:)
      Ps. No i korzystając z okazji: cieszę się, że strona się podoba -zapraszam do częstych odwiedzin:)

      • urszula
        | Odpowiedz

        Podejrzewam, że problemy Gośki z mięsem mogą mieć dwie przyczyny:
        1. Mięso kupione „dzisiaj” nie koniecznie było „dzisiejsze”
        2. Sól używana powszechnie w kuchni nie ma tak rozległych właściwości jak sól peklowa (myślę, że takiej uzywasz).
        – Sól peklowa (można ją kupić w sklepach z przyprawami jak i drogą internetową) stosowana jest w celu nadania mięsom większej soczystości oraz apetycznego, różowego koloru. Mieszanki tej używa się wyłącznie do peklowania, wędzenia i konserwowania mięs, zwłaszcza do wieprzowiny i dziczyzny. Nie należy używać do przyprawiania potraw. Skład mieszanki stanowi: sól oraz substancja konserwująca (azotyn sodu)…i owa konserwująca substancja wydaje się istotną w utrzymaniu świeżości przez 3 dni – w tym dzień poza lodówką 🙂

        MaGdo, Twoja stronka to prawdziwy skarb. Dzięki!!!Serdecznie pozdrawiam:)

  18. Przemek
    | Odpowiedz

    Uwielbiam Pani przepisy 🙂

    Ma Pani już męża ?

    jutro zamierzam kupić 2kg łopatki i zrobić to cudo 🙂

    ps. zakwas na chleb własnie skończył 2 dni , jeszcze 2 dni i robie chlebek wg Pani przepisu .

  19. Niepewna
    | Odpowiedz

    Chciałabym się upewnić, ze za jednym razem nie trzeba gotowac 2godziny i potem piec 2godziny, tylko wystarczy np tylko piec w piekarniku i powtorzyc pieczenie nastepnego dnia?
    pozdrawiam

    • MaGda
      | Odpowiedz

      jedna sesja to gotowanie lub pieczenie i druga sesja to również gotowanie lub pieczenie -wystarczy 2x piec, nie trzeba gotować
      M.

  20. Maja
    | Odpowiedz

    czy to mięsko nadaje się do jedzenia na ciepło, np. z makaronem czy ziemniakami?

    • MaGda
      | Odpowiedz

      oczywiście, jak najbardziej, wystarczy otworzyć, podgrzać i gotowe;)
      M.

  21. Elżbieta
    | Odpowiedz

    Pani Magdo zrobiłam ściśle wedlug przepisu i jest super ekstra. Cieszę się bo tak dobrej jeszcze nie jadłam

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Super! Wobec tego ja również bardzo się cieszę, że smakowała:)
      M.

  22. Moniśka
    | Odpowiedz

    otworzyłam chwile po wystawieniu komentarza, w smaku jest pyszniasta;) wode wypiłam bo byla taka smaczna, ze nie moglam sie oprzec, hie hie. Nastepnym razem ogranicze ta wode do prawdzwego minimum, ale nawet i taka jest smaczna i duzo lepsza niż z puszki:) a miesko w czasie solenia trzymałam w miseczce takiej metalowej emaliowanej (po mojej prababci) i wszystko bylo ok. pozdrawiam i przepraszam, ze głowe tak zawracałam:)

  23. Moniśka
    | Odpowiedz

    no niestety mi sie nie udala;/ moze za duzo wody nalałam. smalczyk zastygł, a woda sobie pływa… nie wiem co z tym teraz zrobic;/ 2 razy gotowane juz bylo, echh

    • MaGda
      | Odpowiedz

      nie wiem ile dolałaś wody, więc nie powiem czy za dużo, ale nie byłabym taka szybka w ocenie, że się nie udała… no chyba, że już otworzyłaś, posmakowałaś i wiesz:( wstaw ją teraz do lodówki i daj jej trochę czasu. jeśli jesteś ciekawa (a ja bym pewnie była), to otwórz jeden słoik po jakichś 3 godzinach w lodówce i zobacz. jeśli robiłaś wszystko jak w przepisie i na filmiku, to naprawdę powinno wyjść. daj, proszę znać, ok?
      pzdr,
      M.

  24. Moniśka
    | Odpowiedz

    witam, wołam o pomoc! ;( miesko kupione juz zaraz chciałam kroic i wrzucac do naczynia, kiedy sobie przypomnialam, ze naczynie zaroodporne ostatnio pękło, a o tej godzinie lub jutro (święto) raczej juz nie dostane takowego ;( czy na pewno nie można wrzucic mieska do miski plastikowej lub metalowej (takich mam nadmiar;)) albo czy jak wrzucę je do zamrazalnika i za kilka dni bede chciała uzyc czy wtedy bedzie sie nadawac?? pozdrawiam

    • MaGda
      | Odpowiedz

      do plastikowej surowego mięsa bym nie wkładała:( potem po prostu już nic innego poza mięsem nie chciałabym do niej włożyć:):):) prędzej w metalową i chyba z metalową bym spróbowała -rozumiem, że nie jest to taka emaliowana (taka byłaby najlepsza, jeśli nie ma odprysków), tylko taka klasyczna, jaka króluje teraz w sklepach?
      myślę, że zamrożenie jest jakimś wyjściem, ale osobiście wolałabym świeże mięso… to taka moja preferencja;)
      mam nadzieję, że pomogłam
      trzymam kciuki!
      M.

  25. Dawid
    | Odpowiedz

    Zrobiłem 6 słoików po 500 ml. Rewelacja następnym razem dodam trochę ziółek. Długo szukałem przepisu na konserwę ze słoika w sieci i zapewniam,że lepszego nie znajdziecie, więc zamiast marnować czas na wertowanie internetu proponuję zabrać się do roboty. Pozdrawiam

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Cieszę się!

  26. Klaudia Maksa
    | Odpowiedz

    Dzień dobry. Pyszne i bardzo praktyczne. Robię od czasu do czasu, tylko że ja do łopatki dodaję oprócz soli czosnek i majeranek, które właśnie z lopatką genialnie się komponują smakowo.

    • MaGda
      | Odpowiedz

      spróbuję:) M.

  27. marcin
    | Odpowiedz

    zrobiłem 2 miesiace temu dzis robie znowu ,jesli jestes niezdecydowana/ny,zrob a juz nigdy nie kupisz zwykłej mielonki w sklepie.moja rada, ja przed włozeniem do sloikow dodaje,majranek,zioła prowansalskie,pieprz mielony,i ciut przyprawy rozmaryn.moja zonka mowi ze jestem mistrz.uwielbia to jedzonko.

    • MaGda
      | Odpowiedz

      muszę spróbować z przyprawami, bo zawsze robiłam neutralną, ale powiem, że czuję się zachęcona;)
      no i bardzo cieszę się, że smakuje!
      pzdr,
      M.

  28. dorota
    | Odpowiedz

    mam zamiar zrobic takie miesiwko to sa smaki mojego dziecinstwa dzieki za fajowe przepisy i super rady.

  29. Joanna.M
    | Odpowiedz

    Dzięki za odpowiedz 🙂 To najpierw zrobię tak jak ma być i czekam na wresje drugą :). Przeglądam całą Twoją stronę i tak się zastanawiam od czego mam zacząć 🙂 Strona bomba 🙂

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Cieszę się, że się podoba. Korzystaj, zaglądaj, zapraszam:)
      Co do tej drugiej: będzie jednak dość podobna, tyle, że inne mięsa i mniej kalorii:) Jest już nakręcona, a mięso gotowe. Taką zupełnie inną (tak zupełnie to nie, bo technika zostaje bez zmian:)) mam w planie niedługo, może nawet w tym miesiącu się uda. M.

  30. Joanna
    | Odpowiedz

    Witam. Bardzo mam ochotę to zrobić. Ale mam małe pytanko; Można mięsko przyprawić dodatkowo jakąś papryką i innymi przyprawami?? I czy można skorzystać z szynki? Pozdrawiam

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Raczej nie używam innych przypraw -to jak konserwa, a doprawiam ew. później, gdy już ją otwieram np. do smażenia.
      Szynka jest chuda, ale myślę, że można. Na dniach pokażę słoikówkę w wersji light, to porównasz obie wersje:)

  31. AniaU
    | Odpowiedz

    Mam pytanie,Czy mięso pieczone 2 razy w słoiku różni się od mięsa gotowanego 2 razy(to znaczy 1 raz pieczony lub gotowany w tym dniu co robimy,2 raz na drugi dzień pieczony lub gotowany)i które jest lepsze gotowane czy pieczone??

    • MaGda
      | Odpowiedz

      jak dla mnie nie ma różnicy -pokazałam po prostu obie techniki i można wybrać tę, która bardziej odpowiada:) u mnie zależy to od ilości słoików. wolę gotować, by nie uruchamiać piekarnika za każdym razem, więc jeśli mam mało mięsa, z drugiej strony w piekarniku zmieści się więcej słoików na raz:D

  32. Agata
    | Odpowiedz

    No i niestety, to pachnące mięsko w mojej psychice się zagościło i po otwarciu słoika cały czas go czułam. Zrezygnowałam z konsumpcji, ale za to karczek wyszedł PRZEPYSZNY.Mam nauczkę z tą łopatką, podobno na błędach człowiek się uczy. Pozdrawiam.

    • MaGda
      | Odpowiedz

      szkoda, ale nie ma co ryzykować:( lepiej tak niż gdyby miało zaszkodzić:( no, mięso powinno być świeżutkie i dobrej jakości do tego dania, takie z promocji to nie za bardzo:( cieszę się, że druga część (=karczek) udała się dobrze i smakowała! M.

  33. Agata
    | Odpowiedz

    Witam, chce powiedzieć ze ja także trafiłam na mięsko które po nocy poza lodówką zaczeło nieładnie pachnieć. na szczęscie miałam dwa rodzaje tzn. łopatke (to ona „pachniała”)oraz karczek który był ok. Ale sama jestem sobie winna bo łopatke kupiłam w promocji takze mogłam pomyśleć. Zapach nie był dramatyczny i po paru ruchach mieszania jakby zanikł. Zaryzykowałam takze w jednym słoiku mam tę pachnącą a osobno karczek.Zobaczymy czy będzie jadalne. Dam znać po tych dwóch dniach. Pozdrawiam

  34. Agata
    | Odpowiedz

    Ja właśnie dopiero zaczełam czyli pokroiłam mięso i jest w lodówce. Ale kupiłam pół na pół łopatke z karczkiem i tak też wsadze aby sprawdzić smak obu. Jednak napewno będzie to wszystko super.To jest coś czego szukałam od dłuższego czasu w przepisach bo smak został z dawnych lat. Bardzo dziękuje pani Magdo!!!!

  35. Maryla
    | Odpowiedz

    Tak. Wszystko się udało. Te słoiki, które sie nie zawekowały już zjedzone :). Jak napisałam ten zapaszek ulotnił się jak odkryłam i wymieszałam mięso. Napisałam to ponieważ ktoś wcześniej też miał dylematy zapaszkowe.
    Podrawiam. Maryla

  36. Maryla
    | Odpowiedz

    Ja już swoją słoikówkę wyprodukowałam. Jest wspaniała i na pewno będę ją rozbić jeszcze nie raz. Miałam jednak przygody :). Po dwóch dniach w lodówce wystawiłam ją na zewnątrz. Stała ze dwie godziny ale odkryłam pokrywkę i poczułam wyraźny smrodek zeprutego mięska. Załamałam się i wschowałam ją spowrotem do lodówki. Trzeciego dnia smrodek się wzmógł. Jednak w trakcie miętolenia mięska ulotnił się. W trakcie drugiego pieczenia w piekarniku zauważyłam, że tylko w dwóch słoikach widać lecące bulki powietrza. Okazało się, że te słoiki bez bulek upiekłam :).
    To znaczy stopiła się gumka w pokrywkach. Widocznie mój piekarnik jest jakiś bardziej wydajny. Wniosek – słoik bez bulek jest podejrzany. Pozdrawiam.

    • MaGda
      | Odpowiedz

      najważniejsze, że wyszło, ale… może to mięsko z niepewnego źródła było i stąd ten smrodek? czy dobrze rozumiem, że przygody przygodami, ale wszystkie słoiki się udały? mam nadzieję, że tak:) pzdr, M.

  37. aga
    | Odpowiedz

    No i jestem, woda zamieniła się w galaretkę 🙂 A czy wyszło smacznie to zdam relację po powrcie z wojaży 🙂

    • MaGda
      | Odpowiedz

      czary mary;)
      no to czekam na info;) no i korzystając z okazji życzę udanego wypadu!
      M.

  38. costka
    | Odpowiedz

    Mięsko gotowe – przepyszne! Na pewno będę robić częściej i z podwójnej porcji. Jest czasochłonne, a przecież może długo leżeć. Pozdrawiam i czekam na więcej podobnych przepisów Pozdrawiam:)

  39. costka
    | Odpowiedz

    Witam, Madziu! Już kilka razy korzystałam z Twoich przepisów i zawsze było ok. Teraz robię słoikówkę (jest w piekarniku) i zastanawiam się, po co to 15-minutowe ugniatanie? Gdyby z przyprawami to rozumiem,ale tak…? Tak samo nie rozumiem, dlaczego 1 dobę – lub 12 godzin – w temperaturze pokojowej? Zrobiła oczywiście dokładnie wg Twoich wskazówek i teraz czekam na efekt. Nie wątpię, że będzie pyszne, jak poprzednie (zupa meksykańska REWELACJA!). POZDRAWIAM :))

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Tak po prostu zawsze robię:)
      Ugniatanie: może to tylko wrażenie i moje teorie, ale moim zdanie „rozbija” i „zmiękcza” mięso, a sól jest solidnie wmasowana w mięso. Myślę, że można to skrócić, ja czasem ugniatam je tylko kilka minut, ale raczej nie pomijam tego etapu. Temp. pokojowa: ten patent przekazał mi teść i ja grzecznie korzystam z jego doświadczenia:) Raczej tego też nie pomijam, tylko w czasie upałów skracam ten czas w ten sposób, że mięso stoi poza lodówką w nocy, jest wtedy chłodniej;) M.

  40. aga
    | Odpowiedz

    Ok to zdam relację po drugim gotowaniu 🙂 Dziękuję

    • MaGda
      | Odpowiedz

      no teraz to już koniecznie, bo jestem ciekawa;) M.

  41. aga
    | Odpowiedz

    Pani magdo, jestem zdruzgotana bo po pierwszym dwugodzinnym gotowaniu słoików w środku jest „luźna woda”. Mięso po prostu nadal w niej pływa 🙁
    Robiłam wszystko według przepisu i nie wiem co mam tera z tym zrobić 🙁

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Uśmiechnąć się i… zostawić do ostygnięcia, schłodzić w lodówce, po czym postępować jak w przepisie:) Po drugim gotowaniu będzie galaretka, czasem nawet już po pierwszym gotowaniu, po nocy w lodówce widać, że woda zacznie „tężeć”. Jeszcze mi się nie zdarzyło, by to mięso nie wyszło:) M.
      Ps. Trzymam kciuki!

  42. aga
    | Odpowiedz

    Pani Magdo, mam problem z ocenieniem ile tego smalcu mam włożyć. Nie wiem jakiej pojemności ma Pani słoiki jeśli Pani wkłada całą łyżkę smalcu. Ja chcę zrobić w takich mniejszych porcjach (słoikach)pół litrowych i nie wiem ile wtedy smalcu włożyć. Pół łyżki może? Boję się, żeby nie włożyć za dużo. Proszę o szybką odpowiedź bo dzisiaj mija 3 doba. Zaraz jadę do Ikei po słoiki i będę już upychać 🙂

    • MaGda
      | Odpowiedz

      może być pół łyżki;) a z mięsa też trochę tłuszczu się wytopi:) trzymam kciuki i… czekam na sygnał jak wyszło! ps. moje słoiki mają mniej niż litr, więcej niż pół litra:):):) M.

  43. Kredka
    | Odpowiedz

    Witam, zainteresowałam się Pani słoikówką i postanowiłam ją zrobić. zrobiłam wszystko jak w przepisie. otworzyłam naczynie żaroodporne po staniu w temp pokojowej, niestety mięso śmierdzi. Zastanawiam się czy tak ma być czy po prostu się zepsuło…?? Proszę o szybką odpowiedź bo nie wiem czy mam robić dalej czy wyrzucić mięsiwko na śmietnik.

    • MaGda
      | Odpowiedz

      dopiero teraz dotarłam do komputera:( mam nadzieję, że nie odpowiadam za późno, ale nie, nie powinno śmierdzieć. nie umiem na odległość ocenić, bo w sposób oczywisty nie czuję zapachu/śmierdzenia, ale śmierdzieć nie powinno. z drugiej jednak strony, jeśli było świeże, to po posoleniu nie powinno się zepsuć, no i zapach zepsutego mięsa jest tak charakterystyczny i odpychający, że nie powinnaś mieć wątpliwości, że jest zepsute. obawiam się, że musisz ocenić sama, ale osobiście, gdybym miała wątpliwości, to raczej bym nie korzystała z tego mięsa:( M.

  44. Teresa
    | Odpowiedz

    To jest właśnie to!!! To są smaki dzieciństwa i okresu”kartkowego”.A w akademikach stał tłum przed pokojem,gdzie otwierano taki słój przywieziony z domu.Jest to potrawa bijąca na głowę wszystkie pozostałe .A najlepsze wychodzi ze świeżego mięska i ze swojej świnki.Trochę przydługi komentarz ale ta potrawa jest tego warta. Pozdrawiam .

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Tak:) Jest pyszna! A do tego bardzo praktyczna: to danie z serii „raz robię, a potem długo cieszę się efektem”:):):)
      Pani Tereso, a może znajdzie Pani kiedyś chwilkę czasu i poda kilka swoich sprawdzonych przepisów, takich „pewniaków”, które rzucają gości na kolana? Umieściłabym je na stronie (dla potomności;)), ale sama też chętnie bym z nich skorzystała:) Oczywiście tak przy okazji, gdy będzie Pani miała ochotę i czas…
      Pozdrawiam serdecznie z deszczowego dziś Poznania! M.

  45. agata
    | Odpowiedz

    dzieki,tak myslalam ze ta opcja z boczkiem bedzie odpowiednia.Napewno zrobie na dniach.

    • MaGda
      | Odpowiedz

      daj znać jak wyszło!

  46. agata
    | Odpowiedz

    Witam.Wlasnie takaą konserwę chcialam zawsze zrobic,tylko mam pytanie czy mogę pomieszac mięso wolowe,bo akurat mam zapasy,a nie bardzo wiem jak je spozytkowac,gulasze juz mi sie przejadly,a mąż miałby co do pracy na sniadanie zabrac.Pozdrawiam gorąco.

    • MaGda
      | Odpowiedz

      można:) ja ostatnio robiłam mieszankę wołowego i drobiowego i wyszła całkiem fajnie, choć nieco chudsza i bardziej zwarta była. jeśli masz ochotę na taką mniej zbitą, to może domieszać trochę kawałków słoniny lub boczku… M.

  47. aga
    | Odpowiedz

    Pani magdo proszę o więcej takich namiotowo-kempingowych przepisów!

  48. AniaU
    | Odpowiedz

    Ta woda,którą zalewamy mięso w słoikach ma być zimna przegotowana?

    • MaGda
      | Odpowiedz

      ja biorę po prostu filtrowaną. zagotuje się w słoikach i to nie raz, tylko 2 razy;) M.

  49. aga
    | Odpowiedz

    O przyda się na wakacje. Zrobię i zabiorę nad morze 🙂

    • MaGda
      | Odpowiedz

      oj, na wyjazdy jak znalazł! i nawet lodówki nie trzeba… oczywiście do czasu otwarcia słoika, bo potem mięso to już lepiej chronić;) M.

  50. zabazaby
    | Odpowiedz

    no rewelacja! musze kiedys KONIECZNIE zrobic! pozdrawiam Pani Magdo! 🙂

    • MaGda
      | Odpowiedz

      zachęcam:) i również pozdrawiam! M.