Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

z 202 komentarze
Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

Miękkie, rozpływające się w ustach i super doprawione mięso…

Domowa konserwa z prawdziwego zdarzenia;) Sposób na nią dostałam dawno temu od koleżanki. Przyznam, że od czasu, gdy zrobiłam ją po raz pierwszy nie kupujemy już tego typu mięs ze sklepu. Domowa jest o wiele lepsza! Podczas ostatnich świąt teść -który nota bene robi najlepsze wędliny na świecie;)- wspomniał o słoikówie i od razu wiedziałam, że muszę tu pokazać tę konserwę. No i nadszedł jej czas;)

Zrobiłam ją już jakiś czas temu, więc nasza jest dawno zjedzona, ale dopiero teraz zabrałam się za zmontowanie filmiku i spisanie przepisu. Robi się ją… 5 dób, ale faktycznej pracy przy niej niewiele, bo łącznie zaledwie jakieś 20 minut. Mam nadzieję, że Wam posmakuje!

:: Ułatwia życie, bo można zrobić od razu więcej słoików (np. z 4 kg mięsa), a że może stać długo, to długo nam posłuży;) A potem: na kanapki, do obiadów, na wyjazd… no po prostu jak z konserwą;) Obiad czy kolacja gotowe w przysłowiowe 5 minut;)

Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej:) Wypróbuj i podziel się Twoją opinią!
A oto filmik jak przygotowałam słoikówkę, czyli łopatkę ze słoika. Zapraszam do obejrzenia!

Słoikówka, czyli łopatka ze słoika

czas przygotowania: 5 dób (z czego właściwej pracy TYLKO jakieś 20 minut;))

  • 2 kg wieprzowej łopatki (czasem biorę mieszankę mięs np. 1 kg łopatki + 1 kg karkówki)
  • sól:
    – 1 dag zwykłej soli jodowanej (=ok. 1/2 łyżki stołowej)
    – 2 dag soli peklowanej (=ok. 1 łyżka stołowa)
    ale gdybym nie miała soli peklowanej dodałabym 3 dag (ok. 1,5 łyżki stołowej) zwykłej soli
  • 1 duży ząbek czosnku (lub 2-3 mniejsze)
  • na tę ilość mięsa wystarczą 4 słoiki o poj. ok. 700 g
    (ja biorę takie o szerokim otworze, by łatwiej było później zakonserwowane mięso wyjmować;))
  • 4 liście laurowe (po 1 na 1 słoik)
  • 8 kulek ziela angielskiego (po 2 na 1 słoik)
  • 8-12 kulek czarnego pieprzu (po 2-3 na 1 słoik)
  • opcjonalnie: czasem dodaję po 2 kulki jałowca na słoik

Łopatkę myję, osuszam i kroję w mniejsze kawałki –ja w kostkę 1-2 cm. Kawałki mięsa przekładam do naczynia ceramicznego lub szklanego (wkładam do zwykłego naczynia żaroodpornego z pokrywką).

Mięso przyprószam solą, dokładnie mieszam i pod przykryciem zostawiam na 3 doby do odstania, ale w ten sposób, że 2 doby w lodówce, a 3 dobę (lub minimum 12 godzin) w temperaturze pokojowej. Ja wyjmuję na noc z lodówki, a rano mięso jest gotowe do dalszej obróbki.

A polega to na tym, że po tych 3 opisanych powyżej dobach mieszam dokładnie mięso, dokładnie je wyrabiając tak, jak bym wyrabiała mięso mielone. I tu jest najbardziej pracochłonna część szykowania dania: trzeba to robić przez jakieś 10-15 minut, silnie ugniatając mięso, tak jakby „wciskając” sól do środka.

Kiedy mięso jest już dobrze wyrobione, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i dokładnie mieszam tak, by był równomiernie rozprowadzony w całym mięsie.

Słoiki oraz pokrywki dokładnie myję, wyparzam i osuszam.

Mięso nakładam, a właściwie ściśle „upycham” do umytych i wyparzonych słoików – mniej więcej na wysokość 3/4 słoików. Między kawałkami mięsa praktycznie nie powinno być powietrza. Do każdego słoika dodaję liść laurowy, ziele angielskie, kulki czarnego pieprzu i czasem, jeśli mam ochotę, kulki jałowca. Przyprawy upycham między mięsem.

Mięso z przyprawami zalewam wodą tak, by przykryła mięso (tylko do wysokości mięsa, nie będzie jej dużo). Do każdego słoika na koniec dodaję łyżkę smalcu (i raczej go nie pomijam, jest on tu dość istotny;)).

Słoiki szczelnie zakręcam i:
– wstawiam do garnka, zalewam zimną wodą na wysokość mięsa w słoikach i gotuję na bardzo małym ogniu pod przykryciem przez jakieś 2 godziny. Grzanie naprawdę małe, woda w garnku powinna być na pograniczu wrzenia i NIE powinna się gotować. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w wodzie do spokojnego wystygnięcia.
– ustawiam na blasze, w odstępach, by się nie dotykały i wstawiam do zimnego piekarnika. Piekarnik nagrzewam wraz ze słoikami (nagrzewają się stopniowo, dzięki temu nie pękną!) do 150 st. C i trzymam je w tej temperaturze przez ok. 2 godziny. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w piekarniku do spokojnego wystygnięcia.

Ostudzone wstawiam do lodówki, najlepiej na noc, do całkowitego schłodzenia. Następnego dnia powtarzam proces z podgrzewaniem tj.:
– wstawiam do garnka, zalewam zimną wodą na wysokość mięsa w słoikach i gotuję na bardzo małym ogniu pod przykryciem przez jakieś 2 godziny. Grzanie naprawdę małe, woda w garnku powinna być na pograniczu wrzenia i NIE powinna się gotować. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w wodzie do spokojnego wystygnięcia.
– ustawiam na blasze, w odstępach, by się nie dotykały i wstawiam do zimnego piekarnika. Piekarnik nagrzewam wraz ze słoikami (nagrzewają się stopniowo, dzięki temu nie pękną!) do 150 st. C i trzymam je w tej temperaturze przez ok. 2 godziny. Po 2 godzinach wyłączam grzanie i zostawiam słoiki w piekarniku do spokojnego wystygnięcia.

Po tym czasie mięso jest gotowe. Przechowuję w lodówce i mogą stać spokojnie nawet i 6 miesięcy (u mnie nigdy nie wytrwały;)), a poza lodówką do 3 miesięcy. MEGA praktyczne!

:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?

Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!

Jak zrobisz, proszę, oznacz danie tagiem #skutecznietv na INSTAGRAMIE! Chętnie na nie zerknę:)

Zobacz też



Skomentuj

202 Komentarze

  1. Ania
    | Odpowiedz

    Przeczytałam wszystkie komentarze, ale już po zrobieniu mięska i drżałam co to z tego wyjdzie, bo co komentarz to opinia inna. Na szczęście smakowo mięsko się broni i co ważne w moim przypadku fajnie się rozsmarowuje na chlebku, nie jest suche, uważam ze jak ktoś trzyma się przepisu to wyjdzie, dodam ze robiłam z 3 mięs (schab, karkówka, łopatka). Jeśli chodzi o wodę/galaretkę to rzeczywiście jest bardzo luźna po wyjęciu z lodówki, z półki to już jest woda, ale mi osobiście to nie przeszkadza, niestety jest to efekt tego ze mięso nie jest od gospodarza. Po przestudiowaniu opinii oraz kilku innych przepisów, przy drugim podejściu zmodyfikuje peklowanie do 2 dni w lodówce i tylko paru godzin w temperaturze pokojowej, ominę lodówkę jeśli chodzi o wekowanie, ale co ważniejsze zmienię czas wekowania z uwagi ze mam słoiki po 400 ml więc 90/60/ i może 30 w zupełności wystarczy.
    Dziękuje za przepis, lubię takie mięsko, często je kupowałam, teraz myślę ze będę je robić już sama.

  2. Piotr
    | Odpowiedz

    Moim zdaniem mięso między pasteryzowaniem nie może stać w lodówce. Mikrobiologia jasno mówi, że pasteryzację przeprowadza sie aż trzy razy a miedzy kolejnymi pasteryzacjami, produkt musi znajdować się w miarę ciepłych warunkach. Chodzi tu o to aby ewentualne formy przetrwalnikowe drobnoustrojów uaktywniły się, a następna pasteryzacja je zniszczy. W niskiej temperaturze przetrwalniki nie uaktywnia się co może spowodować późniejsze zepsucie się konserwy.
    Pozdrawiam,
    Piotrek.

    • Robert
      | Odpowiedz

      Jak najbardziej masz rację!

  3. AniaD
    | Odpowiedz

    Pani Magdo,
    Co zrobilam zle??
    5 kg miesa (lopatka- karkowka) do tego odpowiednia ilosc soli. Po dwoch dobach wyciagnelam mieso z lodowki a ono nabralo zielonkawego koloru i smierdzi (przepraszam za wyrazenie – padlina)

    Jaki zrobilam blad

    Z gory dziekuje za odpowiedz
    Ania

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Trudno ocenić na odległość:( Skoro śmierdzi, to zakładam, że się zepsuło, więc nie błąd, tylko wina mięsa:( Różne są mięsa i trudno w obecnych czasach znaleźć sprawdzone źródło zakupu mięsa. Kilka razy też trafiła do mnie karkówka, która miała być świeża, a po przekrojeniu ewidentnie widziałam, że mimo zapewnień sprzedawcy pierwszej świeżości nie była (nie była zepsuta, więc użyłam, ale do pieczenia):( Zakładam zatem, że to wina mięsa, bo jeśli wszystko było robione zgodnie z przepisem i mięso jest świeże, to jest to naprawdę przepis sprawdzony od kilkudziesięciu lat (teściowie, znajomi, rodzina, wreszcie na jakimś etapie weszłam i ja). Innego pomysłu na powód nie mam:(

  4. Agnieszka A.
    | Odpowiedz

    Słoikówkę zrobiłam trzy razy, za każdym razem w innej kombinacji mięsnej, najmniej entuzjazmu wzbudziła ta z szynki. Pozostałe pyszne.Dziękuję za świetny przepis.

  5. Tomasz
    | Odpowiedz

    Pani Magdo przepis jest super nawet mojemu ojcu posmakował a powiem ze on jest dobry w różnych wędzonkach na swieta robi pyszne szynki kiełbasy itd. Jak posmakował mowi hmmmmm tak jak moja mama robiła w latach 60:) teraz urozmaicam dodając ziół pronwansalskich łyzeczkę na 2 kg i oczywiscie gałkę muszkatołowa zobaczymy co z tego wyjdzie. Bardzo smaczny blog bede go polecał innym pozdrawiam

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Dziękuję-za miłe słowa i za polecanie:)
      Cieszę się, że słoikówka smakowała! To przepis od teścia (lekko go tylko zmodyfikowałam), który też jest b.dobry w wędlinach i wędzonkach:)

  6. izi
    | Odpowiedz

    Witam . wszystko zrobilam wg.przepisu. ..smak pychotka, ale zastanawiam się nad konsystencją, wyszło twarde ale kruche. Nie mniej jednak nie rozsmarowuje się tak fajnie. Co może być przyczyną? Proszę doradzić. Pozdrawiam.

  7. marian
    | Odpowiedz

    Ja osobiscie przyprawy typu lisc laurowy,ziele angielskie,owoce jalowca, majeranek itp zagotowuje chwile nastepnie studze dluzszy czas aby ta mieszanka zamacerowala sie i dolewam do wyrabianego miesa.Wczesniejsze dodawanie suchych przypraw do sloika powodowalo ze niektore partie miesa byly za bardzo aromatyczne od przypraw a ziele ang, czy pieprz trzeba bylo wypluwac.Gdy mi wyjdzie za bardzo mieso rozrzedzone to do kazdego sloika wsypuje pol lyzeczki zelatyny i galaretka jest wtedy spojniejsza

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Dzięki! Brzmi logicznie, więc na pewno sprawdzę, choć może bez tej żelatyny, bo w słoikówce wolę taką naturalną galaretkę, nawet, gdyby miała być rzadsza;) Pozdrowionka! M.

  8. edyta
    | Odpowiedz

    Ludzie, po co aż tak sobie utrudniać,wystarczy mięcho różne (karkówka,biodrówka,szynka,łopatka,nawet kurczak)przyprawić i to bez peklowania sól,pieprz,lub jakakolwiek przyprawa do mięsa i wstawić do lodówki na noc, na drugi dzień upychamy szczelnie do słoików ,zalewamy 3/4wodą ,można dodać liść laurowy,pieprz ziarnisty,ziele angielskie,zakręcamy i do piekarnika na godzinę. i wsio!!!!!!!
    Owszem takie mięsko nie jest do smarowania na chleb, tylko normalne kawałki mięsa też smaczne i do chleba i do ziemniaków lub do każdego rodzaju kasz.Smaczne i bardzo proste w zrobieniu bez wydziwiań. Polecam.

    • Zdzisio
      | Odpowiedz

      Edytko, kochanie. Nic prostszego, zakładaj czym prędzej własną stronę z super prostymi poradami „bez wydziwiań”. Myślę że będzie to hit na miarę Coca-Coli. I nie zawracaj sobie więcej główki ludźmi którzy, nie wiadomo po co, utrudniają sobie życie.
      I wsio.

    • Krzysztof
      | Odpowiedz

      Potwierdzam,wersja p.Edyty,prosta i również smakowita,tyle że na krótszy czas przechowywania.Pozdrawiam p.Edytkę.

  9. ANNA
    | Odpowiedz

    Pani Magdo, uwielbiam Pani przepisy i sposób w jaki je Pani podaje. SŁOIKÓWKA to poezja-super smak. Mięsko wspaniale rozsmarowuje się na chlebie. Słoikówka została wykorzystana na wędrówkach górskich. Dziękuję za ten i całe mnóstwo wspaniałych przepisów i porad. Pozdrawiam ciepło i serdecznie i życząc samego dobra na każdy dzień !!!

  10. moni_j
    | Odpowiedz

    witam,
    pytanie które mnie intryguje to termin przydatności tak przygotowanej słoikówki? czy liczymy w dniach/tygodniach czy może w miesiącach?
    bardzo proszę o informację

    • Asia
      | Odpowiedz

      W miesiącach 🙂

  11. Agnieszka
    | Odpowiedz

    Dzień dobry,
    po tylu zachwytach nad przepisem i „apetycznie” prezentującym się filmem postanowiłam sama podejść do tematu i … nie do końca jestem zachwycona. Pewnie zrobiłam gdzieś błąd tzn. dodałam zbyt dużo wody lub wzięłam mięsko nie takie, jak powinno być (gulaszowe). U mnie zamiast galaretki była WODA, choć zakrywała tylko mięsko, nie więcej. Gdzie błąd?

    • Rafał
      | Odpowiedz

      Witam i jak sobie poradziłas z ta wodą w słoikach??

  12. Robi
    | Odpowiedz

    Witam
    Niestety u mnie mięso po dwóch dniach się zepsuło masakra. Następnym razem kupię gdzie indziej i krócej w lodówce.

  13. Zdzisław
    | Odpowiedz

    Witam. Przepis na konserwę dobry jak każdy inny tylko bez dolewania wody do mięsa. Wodę kupujecie już razem z mięsem w sklepach. Chyba że świniak pochodzi z własnego chowu tradycyjnego. Zastanawia mnie tylko to po co to kilkakrotne gotowanie.Ja robię konserwy mięsne i gotuję tylko raz około 2,5 godz. Robię to w słojkach typu twist i wyjmuję gorące stawiając dnem do góry aż do wystygnięcia i wstawiam do lodówki. Chyba że robi ktoś zapasy na 2-3 lata no to wtedy procedura jest inna ale już nie opłacalna.Pozdrawiam

    • Jo
      | Odpowiedz

      trzeba sobie poczytać ze kilkakrotnie się pasteryzuje otrzymując za każdym razem dłuższą możliwość przechowywania. Tzn.: raz trzeba trzymać w lodowce przez miesiąc, dwa razy można trzymać przez miesiąc poza lodówka, trzy razy można trzymać przez pół roku

  14. Anna
    | Odpowiedz

    Zrobilam wszystko jak w przepisie. Zamiast zottej galaretki mam zolta wode. Co to onacza? czy mieso sie nadaje do spozyca. Dodam ja robilam z miesa-szynki. Bardzo prosze o odpowiedz. Dziekuje i pozdrawiam

  15. Łukasz
    | Odpowiedz

    Dzień dobry;
    Mam pytanie czy jest konieczność peklowania przez 3 dni czy można przejść do produkcji po jednej dobie peklowania?

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Nie wiem. Zawsze robiłam tak, jak przekazało mi starsze pokolenie:) Myślę, że czas robi tu swoje i jeden dzień to może być za mało, ale nie wypowiem się niestety, bo nie sprawdzałam:(

      • Łukasz
        | Odpowiedz

        Dziękuje za odpowiedź. Pani Magdo sprawdzę wersję „fast” i napiszę jak wyszło 🙂 Pozdrawiam Łukasz

  16. kabi
    | Odpowiedz

    To 8 godzin trzeba gotować? Koniec świata. Nie wystarczy 4?

  17. asia
    | Odpowiedz

    dziekuje bardzo za szybka odpowiedz!!! zrobie tak jak pani radzi!!! ps.swietny blog!!!

  18. asia
    | Odpowiedz

    dzien dobry !! mam pytanko jesli chodzi o peklowanie tzn. wczoraj wlozylam sloiki do piekarnika I „gotowaly sie przez 2 godzinki nakretki dobrze sie zassaly ale dzisiaj ponownie po dwoch godzinach w piekarniku 3 z 4 nakretek odskoczyly I nie wiem co poszlo nie tak czy jutro powtorzyc proces I moze po ugotowaniu odwrocic je do gory dnem jak pani uwarza prosze o szybka odpowiedz dziekuje!!!

    • MaGda
      | Odpowiedz

      …to pewnie wina nakrętek -czasem tak się dzieje przy wekowaniu, jeśli nie są nowe:( Ja bym postawiła do góry dnem i zobaczyła czy zassało. Jeśli nie, to w zależności od potrzeb, zawekowałabym raz jeszcze z inną nakrętką lub, co bardziej prawdopodobne, wstawiłabym do lodówki i zawartość tych słojów należy zjeść w pierwszej kolejności (a te dwa ostatnie lub ostatni może nawet do zamrażarki, gdyby miały jednak stać dłużej).

    • Robert
      | Odpowiedz

      Ponowne włożenie słoików w gorące środowisko powoduje, że znajdujące się w nich powietrze rozszerza się, więc odskakiwanie pokrywek nie jest czymś nadzwyczajnym. Szczególnie jest to zjawisko widoczne jeśli używa się pokrywek z naciętym w środku okręgiem.

  19. Dominicooo
    | Odpowiedz

    Pasteryzuje wszystko drugi raz ale otworzyłem na spróbowanie jeden słoik i muszę powiedzieć, że wyszło mega smacznie :). Galaretka mi zastygła ale mogła by ciut bardziej ale i tak jest super.

  20. dominocooo
    | Odpowiedz

    Dzisiaj testuje ten przepis bo wydaje mi się smakowity. Robiłem bez żadnych modyfikacji jak skończę dam znać jak wyszło:) A tak po za nawiasem fajna stronka:)

  21. marzenka
    | Odpowiedz

    sloikowa zrobiona galaretka sie ładnie zastygla jutro rano bedziemy probowac z mezem:)

  22. kasia
    | Odpowiedz

    Sloikowke zrobilam,jest pyszna. Jedna ze znajomych zwrocila mi jednak uwage na to,ze przechowujac sloiki w lodowce pomiedzy kolejnymi pasteryzacjami mozemy narazic sie na wychodowanie jadu kielbasianego. Po analizie procesow (tymbalizacja),ktore niweluja zagrozenie powstania jadu kielabsianego chcialabym dodac,ze sloiki miedzy procesem pasteryzacji powinny byc przechowywane nie w lodowce a w temperaturze pokojowej.
    Oczywiscie nie zmienia to faktu,ze sam przepis na sloikowke jest najlepszym jaki do tej pory znalazlam:-)

  23. kasia
    | Odpowiedz

    Przepis rewelacyjny, dziekuje tym bardziej,ze mieszkam w Meksyku gdzie trudno o cokolwiek dobrego na chleb. Teraz bedziemy miesz sloikowke,kolejne partie bede urozmaicac przyprawami. Bardzo bardzo dziekuje i zabieram sie do czytania innych przepisow! Pozdrawiam 🙂

  24. GrzeGorz
    | Odpowiedz

    Witajcie, konserwy słoikowe robię już kilka lat i mam parę spostrzeżeń, jak można to nieco usprawnić. Pierwsza sprawa to klasyfikacja mięsa – ja zazwyczaj kupuję całą łopatkę (3 do 4 kg mięsa) i po opłukaniu jeszcze ją „rozbieram” – do pokrojenia w kostkę i paski trafia chude mięso, tłuszcz i ścięgniste kawałki wycinam i mielę na drobnej siatce. W ten sposób ograniczam ilość powietrza w słoiku. Druga sprawa to przyprawy, czasami podczas jedzenia irytuje znalezisko w postaci kulki ziela angielskiego. Najlepiej ziele i liście laurowe zagotować w małej ilości wody i zostawić do wystygnięcia, następnie przecedzić i tę wodę ziołową dodać do wyrabiania mięsa, z tym że na 4 kg mięsa nie daję więcej niż 200 ml. Tłuszcz na powierzchni wyrobu jest jak najbardziej wskazany (dodatkowa konserwacja), ale wytopi się sam ze zmielonego mięsa. Jeśli ktoś ma uraz do skórek wieprzowych, może dodać nieco żelatyny, chociaż galaretka i tak powinna powstać ze zmielonych ścięgnistych kawałków, można też dodać nieco wołowiny. Z mojego doświadczenia wynika, że wystarczy dwukrotna pasteryzacja w wodzie, raz około 1,5 – 2 godzin, drugi raz krócej. Smacznego!

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Pięknie opisane -dziękuję!

    • zyga
      | Odpowiedz

      Najlepiej dac ziele angielskie i lisc laurowy mielony do farszu

  25. Anka
    | Odpowiedz

    PRZEPYSZNE :-)) mega po prostu. zzajadamy się tą pysznością i planujemy już kolejną porcję zrobić. ja dodałam jeszcze pół kg chudego boczku. Następnym razem dołożę jeszcze może golonki albo skórki wieprzowe – żeby się ładniej galaretka zrobiła

  26. Asia
    | Odpowiedz

    Dzień dobry, mam kilka uwag z własnego doświadczenia:
    -mięso peklowałam 2 dni w peklosolu i pieprzu-zupełnie wystarcza, nie trzeba jeszcze trzeciaj doby w cieple trzymać
    -pieczenie dwa razy po 2 godziny w 200 stopniach-za długi czas i za wysoka temperatura, w słoikach robią się skwary
    -do pieczenia wystarcza zupełnie 120 stopni i te dwie godziny wtedy jest ok
    -mięso ma dziwny zapach po tych 2 dniach peklowania-ale to nie oznacza,że jest zepsute, to jest zapach peklowanego mięsa
    -mięso wyrabiamy po to,aby uwolniło „klej” czyli m.in kolagen z włókien mięśnia, mięso im dłużej wyrabiane tym bardziej miękkie i zwarte po upieczeniu (kiedy robię kiełbasę, to mięso wyrabiam 2 godziny)
    -w czasie wyrabiania mięsa dodałam szklankę zimnej wody aby masa mięsna była wilgotna i w czasie pieczenia nie wysychała na wiór
    -do masy mięsnej dodałam drobno posiekane skórki wieprzowe, to jest gwarancja,że powstanie żelatynowa galaretka
    -nie dodałam smalcu na wierzch i wyszło pyszne
    -mięso przygotowane w ten sposób jest zaj…ste, dziękuję za przepis w imieniu łasuchów:)

  27. edek
    | Odpowiedz

    Hoho normalnie bez tego przepisu świat nie byłby juz taki sam.

  28. Renata
    | Odpowiedz

    Witam
    Właśnie jestem świeżo po konsumpcji owej słoikówki i rownież śmiało moę powiedzieć,że to niebo w gębie! Przypomiały mi się czasy beztroskiego dziecinstwa, kiedy wszyscy zajadaliśmy się swojskimi wyrobami u dziadka na wsi. Zastosowałam się dokładnie do wskazówek i jak dla mnie mięsko miało super konsytencję, bardzo ładnie rozsmarowywało się na chlebie jednak zgodzę się z poprzednikami co do wody,którą z pewnością następnym razem pominę. Biorąc pod uwagę komentarze dalam jej tylko odrobinkę i fakt nie było w mięsie wody ale galaretka miała troszkę luźną konsystencję. Ogolnie jak dla mnie rewelacja, dziękuję za przepis i pozdrawiam.

  29. Włodek
    | Odpowiedz

    Najlepsze mięso świeże jak ubijecie waszego świniaka odczekajcie dobę i peklować

  30. TOMASUS MAGNUS
    | Odpowiedz

    Jestem już po konsumpcji mięsa z owego przepisu moje spostrzeżenia.Uważajcie na ilość soli jak ktoś lubi słono to i owszem niech stosuje tyle ile w przepisie, ale jak ktoś lubi mniej słono to zalecam pół tej soli (dla mnie było stanowczo za słone z przepisu). Co do mięsa owszem b.smaczne tyle, że strasznie się kruszy (sypie) na wiórki i tu ciekawy jestem czy nie lepiej by było zmielić na choćby średnich oczkach całość. Po ugotowaniu miałoby konsystencje takiej konserwy jak ze sklepu (tak myślę i pewnie to spraktykuje :)). Co do galaretki w owej słoikówce trochę jej było na gnie, ale słoiki trzymałem w lodówce (zrobiłem kilka małych) po odkręceniu pod smalczykiem była woda nie galaretka. Dopiero na samym dnie było jej trochę. Z tym, że gdybym słoiki trzymał powiedzmy w piwnicy to nie było by żadnej galaretki tylko sama woda, i tak myślę, żeby tej wody też nalewać tylko kapkę, bo przecież z samego mięsa powinna się wytracić galaretka nie wiem czy woda jest w ogóle potrzebna muszę to spraktykować.

    Ogólnie przepis bardzo ciekawy mięso jest smaczne. Dziękuje życzę owocnej pracy i zadowolenia z niej 🙂

    • andrzej
      | Odpowiedz

      Tomasus mięso będzie kruche i będzie się sypać ze względu na czas pasteryzacji która ma na celu wydłużenie przydatności do spożycia produktu oraz rodzaj mięsa (łopatka z natury jest krucha( ja stosuję czas pasteryzacji 90; 60; 30min )). Mięso spokojnie można mielić a po przez odpowiednie doprawienie uzyskuje się mielonkę tyrolską lub jak kto woli kiełbasę słoikową, wizualnie wychodzi o niebo ładniejsza nie wspominając o smaku 🙂 Co do wody dolewanej w tym przepisie, to masz rację że jest niepotrzebna galaretka powstanie i bez niej. Dodam że takie konserwy robię zazwyczaj na początku jesieni (celowo żeby nie trafiały na letnie upały) w hurtowej ilości które spokojnie wytrzymują kilka m-cy. pozdrawiam.

      • TOMASUS MAGNUS
        | Odpowiedz

        Andrzej z tego, co piszesz to pasteryzujesz przez 3 dni po 90/60/30 min. po tym czasie nawet łopatka w kawałkach ( z przepisu) nie będzie się sypać? Dzięki za info mnie osobiście bardziej podchodzi konsystencja owej „tyrolskiej” jeszcze jak się włoży w niewielkie słoiczki 0.3 z szeroką górą to jest taki słoiczek na raz. I o to chodzi:)

        p.s napisz proszę ile czasu najdłużej przechowywałeś owe mięso po twojej pasteryzacji (ile wytrzymało)

        THX pozdrawiam

  31. koze
    | Odpowiedz

    -Madziu, tak zdrobniale mówię, gdyż mam córkę Magdalenę. Wręcz dokładnie skopiowałem Twój przepis na mięso w słoikach. Przygotowanie (peklowanie plus gotowanie) trwało sześć dni. a zjedliśmy w cztery.
    -Boska jesteś!

  32. Stanisław
    | Odpowiedz

    super przepis robiłem również zgodnie z przepisem lecz jałowiec mieliłem zobaczymy co lepsze cały czy mielony jałowiec wędząc kiełbasy też dodawałem mielony jałowiec super wędzonka wyszła

  33. Elisabeth
    | Odpowiedz

    właśnie nałożyłam mięso w słoiki, ale zamiast świeżego czosnku dodałam czosnek staropolski firmy kamis. za kilka dni zobaczę co wyjdzie.
    Pozdrawiam

  34. Ania
    | Odpowiedz

    Właśnie zabieram się za robienie pierwszej w życiu słoikówki tylko czy ja dobrze zrozumiałam… słoiki gotujemy i poźniej pieczemy tego samego dnia? czy tylko wybieramy jeden sposób czyli np gotujemy jednego dnia i znów gotujemy następnego bez pieczenia? Proszę o odpowiedź.

  35. Ewa
    | Odpowiedz

    U mnie dziś podejście nr 2, pierwsze było rok temu 🙂
    Wprawdzie zawekowałam je mimo, że mięsko niezbyt ładnie pachniało, ale nigdy nie odważyłam się spróbować, z obawy przed zatruciem, więc wczoraj powędrowało wszystko do wyrzucenia, a dziś gotują się nowe słoiczki z małą moją modyfikacją 🙂 Trzymałam mięsko 2 doby w lodówce, a 3 dobę skróciłam do czasu aż mięsko nabierze pokojowej temperatury żeby je wymiesić, przyprawić czosnkiem i do słoiczków 🙂 Wszystko poszło zgodnie z planem i słoiczki od godziny się grzeją, wszystko oprócz tego, że … nie dałam smalczyku na wierzch :/ bu! teraz już za późno, ale mięsko było dość tłuste i na życzenie domowników nie wycinałam zbędnego tłuszczu, to może wystarczająco sam się smalczyk zrobi?? Liczę na to, a jeśli nie, to i tak myślę, że w weekend pokonamy ze smakiem te 4 słoiczki 🙂 więc nie zdąży się zepsuć. Dziękuję za wspaniały przepis i mam nadzieję, że następnym razem nie pominę niczego 🙂

  36. Malgoska
    | Odpowiedz

    Witam!
    Mam pytanie,czy mozna wekowac surowa kielbase w sloikach?

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Witam:)
      Nie do końca rozumiem pytanie:) O jaka kiełbasę chodzi? Taką już gotową, do słoików i wekować? Jeśli tak, to raczej nie, a przynajmniej ja bym tak nie robiła:) Jeśli jednak chodzi o słoikówke, czyli jak w przepisie, to jak najbardziej można.
      M.

      • Malgoska
        | Odpowiedz

        Zrobilam kielbase we flaku z jagnieciny(ala biala)z rozmarynem,czosnkiem,sol,pieprz a chcialabym ja zawiezc do Polski,wiec pomyslalam,ze moze ja zawekuje. Odwazylam sie zawekowac,wsadzilam ciasno do sloikow zalalam nieduza iloscia wody,lekko posolilam i wlalam lyzeczke oliwy z oliwek,nastepnie ok 2 godz wekowalam,przez nastepne 2 dni zrobie to samo. Zobaczymy! Pozdrawiam

      • Malgoska
        | Odpowiedz

        Biala surowa,domowej roboty. Ja jednak zaryzykowalam i zawekowalam w sloikach,powtorze jeszcze 2 razy te czynnosc przez kolejne 2 dni tylko skroce czas wekowania,pozdrawiam i dziekuje za odzew.

  37. pit
    | Odpowiedz

    zaczynam robic wedlug przepisu 🙂

  38. Gochna
    | Odpowiedz

    Słoikówka wyśmienita po prostu palce lizać następnym razem zrobię większą porcje :)) Gorąco pozdrawiam Pani Magdo

  39. kama
    | Odpowiedz

    A woda ma byc surowa czy przegotowana Pozdrawiam

  40. renata
    | Odpowiedz

    Zrobiłam słoikówkę już po raz drugi. Muszę przyznać że jest wyśmienita. Na tyle się zachęciłam po pierwszym razie że teraz zakupiłam specjalne słoiki – takie z gumką, zamykane „na patent”, proste – tzn. bez zwężenia u góry, aby łatwiej było wyjmować „konserwę”. Dziękuję za przepis Pani Magdo i za Pani filmiki – krótkie zwięzłe i na temat!

  41. Jacek
    | Odpowiedz

    Zrobiłem DOKŁADNIE wg przepisu. Wyszło mi niestety coś co nie jest smaczne. Mięsko jest suche i wiórowate a dosłownie łyżka wody w każdum słoiku pozostała wodą a nie zamieniła się w galaretkę. Nie wiem gdzie popełniłem błąd. Czy to wina mięsa, czy może za mało tłuszczu (nie smalcu)? Poszperałem w necie i trafiłem na przepisy gdzie nie ma wody jako dodatku ale za to w tych przepisach jest dodawane podgardle. Czy to może mieć wpływ na ostateczny smak? Poza tym mimo, że gotowałem słoiki przez 2 a może 2 i ciut godziny, to pozostały w słoikach całe kawałki mięsa, których nie da się rozsmarować tylko właściwie „nakłada” się je na chleb. Nie jestem nowicjuszem w przyrządzaniu karkówki czy też łopatki ale coś takiego zdarzyło mi się po raz pierwszy… 🙁
    Proszę o każdy komentarz, który przybliży mnie do rozwiązania problemu. Pozdrawiam serdecznie – Jacek.

  42. LII
    | Odpowiedz

    ZAMIAST SMALCU MOŻNA DODAĆ BOCZKU SUROWEGO DWA LUB TRZY KAWAŁKI.GALARETA ŻEBY NIE BYŁA WODNISTA MOŻNA DODAĆ ŻELATYNY OD 3-5GRAM NA SŁOIK. PANI MAGDO LUBIE OGLĄDAĆ PANI FILMY I PRZEPISY PRZYPOMINAJĄ MŁODZIEŃCZE LATA.

  43. wojtek
    | Odpowiedz

    Witam, składniki ok, wszystko wg przepisu pyszne, ale… . Nie mogę uzyskać galaretki w stanie stałym(otoczka mięsa jest rzadka), jak to uzyskać? Proszę o pomoc!

  44. Sylwia
    | Odpowiedz

    Uwielbiam Pani przepisy i ostatnio czesto z nich korzystam bo sa swietne, ale wczoraj wkladajac lopatke do sloika zapomnialam dolac wody. Dzis mam zamiar gotowac sloiki drugi raz. To wszytsko przez przygotowania swiateczne zupelnie zapomnialam o wodzie. Nie wiem czy przed drugim gotowaniem otworzyc sloiki i zalac woda czy tez zostawic juz tak jak jest bo wody w sloiku z samego miesa jest sporo.pozdrawiam i Wesolych Swiat zycze. Sylwia

    • MaGda
      | Odpowiedz

      ja już bym zostawiła, aby nie otwierać zagotowanych już raz słoików:) z opisu brzmi ok, więc gdybym to ja miała podejmować decyzję dot. „moich” słoików, to z pewnością bym zaryzykowała.
      …dziękuję za życzenia i również Wesołych życzę:)
      M.

  45. Ewelina B.
    | Odpowiedz

    Pani Magdo, nie jestem mistrzynią kuchni ale słoikowa wyszła cudowna, krucha, soczysta i aromatyczna. Po raz pierwszy robiłam potrawę tego typu. Ważne, aby dobrze wyrobić-ugnieść mięso przed włożeniem do słoika.
    Dzisiaj planuję upiec chleb. Mam nadzieję, że wyjdzie równie pyszny!
    Pozdrawiam i dziękuję za rewelacyjne przepisy.

  46. Krzysztof
    | Odpowiedz

    Jestem w trakcie robienia słoikówy i mam pytanie, czy konieczne jest dwukrotne gotowanie tych słoików ?
    Pamiętam jak dawniej moi rodzice robili jakiś wyrób własny , to gotowali go tylko raz.
    Pozdrawiam
    Krzysztof

    • MaGda
      | Odpowiedz

      no nie wiem:( ja zawsze robię to dwukrotnie, więc inaczej nie podpowiem niestety. jeśli rodzice robili 1x, to może wystarczy, ja jednak -ponieważ to mięso- wolę zagotować dwukrotnie. może podpytaj rodziców i daj tu znać? M.

      • Krzysztof
        | Odpowiedz

        Zrobię oczywiście tak jak jest w Pani przepisie, rodzice gotowali raz (nie wiem może dłużej), ja zrobię to dwa razy, nie będę eksperymentował 🙂

  47. Mariusz
    | Odpowiedz

    Witam wszystkich. Ja pakuję natomiast w słoikówkę dziczyznę jest super .
    Dzik, sarna polecam.
    Gdyby ktoś chciał takie świeże mięsko to mogę zorganizować z koła łowieckiego.oczywiście aby nie było
    niejasności legalne przebadane.
    jak coś to kontakt :
    thefog@vp.pl

  48. sławek
    | Odpowiedz

    Witam.
    W podobny sposób przygotowuję konserwy mięsne od lat, z tym, że:
    – z łopatki i karczku /mniej więcej pół na pół/ odkrajam błony, i przerosty z tłuszczem, a chude mięso kroję w kostkę ok. 2,0-2,5 cm.
    – zamiast smalcu na 3kg mięsa /łopatki+ karczku/ daję 60 dag boczku surowego /nie wędzonego/ lub surowego /nie wędzonego/ podgardla /ewentualnie może być słonina/. Boczek wraz z odkrojonymi wcześniej tłustymi skrawkami łopatki i karczku mielę przez maszynkę do mięsa /na normalnym sitku/ i łączę /wyrabiając – mieszając dłonią/ z pokrojonym w kostkę mięsem
    – po 3 dniach marynowania mięsa przygotowuję zalewę – niepełną szklankę wody /4/5 pojemności szklanki/ gotuję 5 minut wraz z przyprawami- 3-4 liście laurowe, 5 ziaren ziela angielskiego, 10 ziaren pieprzu, 2 ziarna jałowca, 4 ząbki czosnku /czasami dodaje czosnek bezpośrednio do mięsa tak jak Magda/. Po całkowitym wystygnięciu zalewy usuwam przyprawy a „esencję” wodną wlewam do misy z zamarynowanym mięsem i wyrabiam tak jak Magda przez około 10 -15 minut. Wkładam do słoików /do 3/4 pojemności/ i zakręcam.
    – od około 6 lat pasteryzuję słoje w kombiwarze /z metalowym pierścieniem podwyższającym misę kombiwaru/ – na metalową niską siatkę kombiwaru układam 4-6 słoików /w zależności od ich pojemności/ i pasteryzuję w temp. 130 st. przez 1 godzinę- pozostawiając słoje do wystygnięcia, a następnie czynność pasteryzacji powtarzam 3 krotnie- niekiedy robię to w ciągu 1 dnia. I to wszystko.
    – niekiedy do marynowanego mięsa wieprzowego dodaję 1 pokrojoną w kostkę polędwiczki z sarniny.

    • elba
      | Odpowiedz

      ja zmieszałam łopatkę,karkówkę i dwie golonki,tłuszcz zmieliłam, skórki,kości i przyprawy ugotowałam i dodałam na trzeci dzień peklowania a wywar przecedziłam i dodałam do wyrabiania,moje mięsko po czterech dniach peklowania pachniało,dziś na śniadanie była degustacja nie mam słów żeby opisać smak,po prostu pychota….mniam :-)a galaretka jes jak najbardziej. Serdecznie pozdrawiam

  49. Piotr
    | Odpowiedz

    Doskonale i dokładnie opisany proces produkcji. Dziękuję Pani Magdo.

  50. macocha
    | Odpowiedz

    Witam serdecznie 🙂
    Jak wszyscy tutaj trafiłam szczęśliwym przypadkiem na Pani stronę Pani Magdo 🙂 Mam 31 lat, mieszkam w Danii i ogromnie tęsknię za polskim jedzeniem. Kupiłam sobie pół świniaka i postanowiłam zrobić tzw. „kiełabasiankę”, którą pamiętam z wczesnego dzieciństwa – i wykorzystałam Pani przepis 🙂 Za przetwory domowe zabieram się pierwszy raz w życiu, ale dla innych chętnych powiem co zaobserwowałam:
    Możliwe, że za mało dodałam soli i nieco krócej peklowałam, gdyż bałam się o świeżość mięsa (poporcjować mięso ze świniaka nie tak łatwo i jednej osobie zajmuje to cały dzień).
    Wodę dolewałam do słoików w ten sposób, że drugim końcem łyżki poruszałam mięso tak, aby woda wypełniła przestrzenie między mięsem i potem troszkę jeszcze dolałam aby woda przykryła mięsko.
    Nie posiadałam smalcu ani słoniny, ale wykorzystałam tłuszcz z innych kawałków świniaka, więc mam nadzieję, że wytopi się i przykryje mięso w słoikach (podejrzewam, że chodzi w tym o to, aby mięso się nie „suszyło” z wierzchu, a smalec oczywiście dodaje też smak.
    Teraz 4 słoiki gotuję a 4 piekę w piekarniku (użyłam ok 5 kg mięsa – nie mam wagi).
    Bardzo dziękuję za przepis i niebawem zrobię też zakwas na chleb, bo polskiego chleba też mi bardzo brak (tego żytniego…)
    Będę częstym gościem u Pani. 🙂
    Pozdrawiam przyjażnie, Dorota

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Witam:)
      Bardzo się cieszę, że strona sie podoba. A przede wszystkim, ze przepisy się przydają! Zapraszam, zaglądaj… a może podzielisz się jakimś sprawdzonym i smacznym przepisem z Danii?? Taka wymiana wzbogaci nasze kuchnie;) A tak serio: byłoby super -jakbyś coś miała w zanadrzu, to poproszę:):):)
      Ciepło i bardzo serdecznie pozdrawiam,
      MaGda