Jak ugotować idealne jajka na miękko

z 9 komentarzy

Jak ugotować idealne jajka na miękko

Ścięte białko i piękne, płynne żółtko, jakiego oczekujemy po jajku na miękko…

Tylko jak je dobrze ugotować? Nie jest to trudne. Odpowiadając na Wasze pytania, pokażę moją sprawdzoną metodę.

Sposobów na idealne ugotowanie jaja na miękko jest kilka, a prezentowany dzisiaj jest jednym z nich –sprawdzonym i godnym polecenia. Stosuję go z powodzeniem od lat i działa niezawodnie. Tyle, że trzeba wziąć pod uwagę to, że jajka na miękko mogą się jednak nieco różnić, bo każdy lubi inny stopień płynności żółtka. Sposób jest zatem pewny, ale trzeba go „dopracować” do swoich upodobań, najlepiej metodą prób i błędów (najpóźniej po 2 razach dojdziemy do perfekcji, czyli własnych oczekiwań;)).

Szczegóły i dokładne omówienie co, jak i dlaczego znajdziecie w filmiku poniżej, a w skrócie tak:

  • jajka wyjmuję z lodówki wcześniej (najlepiej ok. godziny), by miały temperaturę pokojową, jeśli planuję gotować je rano, to czasem wyjmuję wieczorem
    jeśli nie wyjęłam, to trudno, ale jeśli tylko mam czas i wpływ, to wyjmuję;)
  • do garnka, w którym swobodnie zmieszczą się wszystkie jajka, wlewam wodę (tyle, by przykryła je w całości po włożeniu) i gotuję do chwili, gdy zawrze, wtedy ją solę (ja: 1 łyżeczka soli), co zmniejsza prawdopodobieństwo pęknięcia skorupek podczas gotowania
  • po czym pomału i ostrożnie wkładam jajka do gotującej się wody –najlepiej łyżką cedzakową lub kolejno zwykłą łyżką stołową, ale sprawnie tak, by znalazły się w wodzie mniej więcej w jednym czasie
    wskazówka: jeśli gotuję większą ilość jajek, to wkładam je do garnka w sicie z frytownicy
  • gdy jajka znajdą się w gotującej wodzie, od razu przykrywam garnek, wyłączam grzanie i zostawiam jajka we wrzątku, już bez gotowania, przez 4-6 minut
    w zależności od tego jakie mają być żółtka (im krócej, tym bardziej płynne żółtko) oraz od wielkości jajek (im większe, tym nieco dłużej)
    wskazówka: przy średniej wielkości jajkach (marketowe „L”) przyjmuję zasadę, że 4 minuty to lekko ścięte białko i płynne żółtko, 5 minut: ścięte białko i nadal płynne żółtko, 6 minut: żółtko półtwarde tj. lśniące i delikatnie płynne, ale już lekko tężejące.  Mój ulubiony czas to 5 minut –uzyskuję wtedy ścięte biało i płynne żółtko, czyli dokładnie to, o co mi chodzi w jajku na miękko:)
  • po tym czasie szybko wyjmuję jajka z gorącej wody i od razu podaję; ewentualnie można przelać krótko zimną wodą, by nieco je zahartować i zatrzymać gotowanie, ale nie za długo, by jajka były cieple i przyjemne do jedzenia. Ja po prostu podaję od razu pamiętając, że są gorące i żółtko nadal dochodzi pod wpływem tej wysokiej temperatury, a proces ten zatrzymuje rozbicie skorupki, czyli przystąpienie do jedzenia jajek;)

Podaję na gorąco, najchętniej na 2 sposoby:
– w kieliszkach do jajek tj. w skorupkach, ścinając wierzch jajka (np. ostrym ciężkim nożem ze skorupką –patrz filmik) lub delikatnie obtłukując skorupkę z góry, zdejmując ją i odkrawając samo białko;) Przyprószam solą i/lub pieprzem i serwuję z grzanką lub świeżym pieczywem z masłem lub
– przekrawam jajko/-a na pół, łyżeczką wyjmuję ze skorupki, jeszcze gorące przekładam do miseczki i podaję z pieczywem (świeże lub grzanka) z dodatkiem soli, pieprzu i/lub odrobiny masła.

Mam nadzieję, że sposób Wam się przyda:) A tu filmik jak ugotować idealne jajka na miękko:

Jak zrobisz, proszę, oznacz danie tagiem #skutecznietv na INSTAGRAMIE! Chętnie na nie zerknę:)

Zobacz też



Skomentuj

9 komentarzy

  1. Jakub
    | Odpowiedz

    Zrobione krok po kroku , wrzucone dwa jajka na 5 minut i jaki efekt ? Pusty żołądek i jajka do wywalenia ponieważ po obraniu wylewa się sama wodnista breja. Dziękuję ,do widzenia.

  2. Ania
    | Odpowiedz

    A ja wlasnie wyprobowalam i wyszlo idealnie.Zjadlam nareszcie porzadne jajo na miekko.

  3. Iga
    | Odpowiedz

    Niestety mam podobne doświadczenia jak Kuba – ugotowałam tą metodą 2 jajka, trzymałam je 5 min w zagotowanej wodzie i wyszły bardzo wodniste, białko nie ścięło się całkowicie… Z tym że ja nie gotowałam wody w garnku tylko chwilę wcześniej w czajniku elektrycznym – czy to mogło mieć jakiś wpływ? 🙂 Dodam, że zanim włożyłam je do garnka, woda porządnie się w nim gotowała.

    Korzystając z okazji – bardzo fajny blog! 🙂

  4. Kuba
    | Odpowiedz

    Ugotowałem jaja(3szt.) w/g tej metody i miałem wodnistą breję.Powodem może być to ,że jaja gotowały się w silikonowym stojaku?

  5. Anna
    | Odpowiedz

    A ja mam nieco szybszą i prostrzą metodę. Też zawsze działa 🙂

    Wyjmuje jajko z lodowki, wkładam na wrzątek i gotuję na pełnej parze 4-6 minut. 4min małe, 6min duże. Wyciągam, przekrawam i jem jajko na miękko.

    Czy naprawdę trzeba Ci tej całej procedury do ugotowania jajka na miękko?
    Pozdrawiam,

    • MaGda
      | Odpowiedz

      Nie, nie trzeba:) Nie zawsze akurat tak gotuję jaja, szczególnie, jeśli gotuję je w mniejszej ilości (bo do dużej ilości np. na Wielkanoc trzeba jednak złapać precyzyjnie czas, by nie przegotować jaj). Jest to jednak b.prosty sposób na idealne jajko, o który pada naprawdę dużo pytań, więc pokazałam taki jeden z niezawodnych.
      Myślę, że jest (i wciąż będzie) sporo osób, które właśnie zaczynają przygodę z gotowaniem i od czegoś trzeba wtedy zacząć. Pamiętam swoje obawy przed moim pierwszym w życiu gotowanym na miękko jajem -uda się?/nie uda się? przeżywałam to, serio:)

  6. Krzysztof
    | Odpowiedz

    Madziu !

    No teraz kolej na jajka po wiedeńsku .

  7. Joanna
    | Odpowiedz

    Najbardziej wartościową dla organizmu formą jajka jest właśnie jajko ugotowane na miękko w nieuszkodzonej skorupce (niepękniętej, nieprzekłutej). Surowe żółtko zawiera w sobie lizynę, która jest niezbędna do przetworzenia okrytego złą chwałą cholesterolu z jajka. Niestety lizyna staje się nieprzyswajalna, gdy żółtko zostanie poddane temperaturze powyżej 80 stopni C. Jajko jednak jest tak “sprytnym” tworem, że potrafi obronić lizynę poprzez skorupkę i “warstwę izolacyjną”, czyli białko. Takie jajko, mimo że gotowane w 100 stopniach C, w miejscu żółtka nie przekracza temp. 80 stopni. Warunkiem jest tu całkowicie szczelna skorupka – jajko, które pęknie podczas gotowania, wpuszcza do środka wysoką temperaturę i lizyna “ginie”.

    Jajko z aktywną lizyną to po prostu zdrowe jajko. Stąd ludzie jedzący jajka na miękko nie mają podwyższonego cholesterolu z tego tytułu, natomiast ci, jedzący np. jajecznicę lub jajo zapiekane, cholesterol jajeczny już odkładają (brak lizyny w procesie wątrobowym i przetwarzanie cholesterolu zablokowane).

  8. Iza124
    | Odpowiedz

    Miałam to już napisać przy jajkach na twardo, ale jakoś mi umknęło.
    Jest taki sprytny przyrządzik jak nakłuwaczka do jajek. Dość już dawno temu, bo ok. 13-14 lat, kupiłam nakłuwaczkę Fackelmanna (popularna marka gadżetów kuchennych). Nie wiem czy nadal bywa ona w sprzedaży, bo ponieważ szuflady mam pełne tych różnych przydasiów, to rzadko już zaglądam na półki z nimi. Miałam też swego czasu nakłuwaczkę, chyba Kwikki ?, lecz ta chodziła dość topornie.
    Nakłuwa się od tej szerszej strony, gdzie jest pęcherzyk z powietrzem, ja robię kilka nakłuć. Do wprawy można dojść szybko, tylko raz mi się zdarzyło, że nacisnęłam zbyt mocno i jajko rozdusiłam.
    Mojej nakłuwaczki używam zawsze, lecz i tak zdarza się, że jajko pęknie. Nigdy nie gotuję jednego, zawsze jest kilka, i dlatego jeśli pęknie jedno, dwa, to uważam, że pękły te, które doznały jakichś niewidocznych mikrouszkodzeń. Dlatego nie wierzę w sól czy ocet, jeśli ma pęknąć, to i tak pęknie, one mogą najwyżej szybciej ściąć wyciekające białko. A zapałki nie wrzuciłabym nigdy, zupełnie nie wiem co to miałoby dać. Przecież gdy jajko pęka, to do środka dostaje się woda, woda z tą trucizną i jajko jest do wyrzucenia.
    Przed laty kupiłam również obcinaczkę do czubków jajek, lecz jej nie używam, bo jest niewygodna do mycia.
    Od dość dawna do jajek na twardo stosuję metodę Nigelli – gotować 1′ i zostawić na 10′, z tym, że te 10 zwykle skracam do ok. 8 i elastycznie je traktuję, zależnie od wielkości jajek.
    Teraz spróbuje Twojej metody na gotowanie na miękko. Bardzo lubię, a jadam rzadko. Ale jak już, to do każdego kęsa nabieram wiórek masła ;-), pychotka, gwiżdżę na cholesterol i kalorie 😉