
Co powiesz na domowy obiad w słoiku? Lub DOMOWY OBIAD ZE SŁOIKA? Dziś 5 sprawdzonych propozycji, z których regularnie korzystam.
Jeśli wracasz do domu głodna i chcesz zjeść normalny domowy obiad, ALE nie masz już ani czasu, ani siły, żeby go ugotować, to ten film jest dla Ciebie. Gotuję raz, a potem zamykam w słoiku, wekuję lub tyndalizuję. I kiedy potrzebuję szybki posiłek, tylko odkręcam i podgrzewam. Żaden z przepisów w wersji podstawowej nie wymaga piekarnika, trzy spokojnie stoją poza lodówką przez kilka miesięcy, a jeden jest całkiem bez mięsa.
Brzmi dobrze? To zaczynamy!
Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej. Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto krótki filmik jak zrobić szybki obiad, czyli 5 kolejnych (i sprawdzonych) przepisów na obiad:
Obiad w słoiku. 5 przepisów na zabiegane dni (lub gdy nie chce się gotować)
Dziś aż 5 przepisów: konserwa obiadowa z mięsem, fasolka po bretońsku do słoików, kurczak w słoiku, schab ze słoika i ciecierzyca/fasola w zalewie.
Obiad w słoiku –DOMOWA KONSERWA OBIADOWA
czas: 10 minut pracy własnej + szybkowar: 45 minut od chwili podniesienia zaworu
/proporcje na słoik 345 ml, wariant z warzywami: słoik 440 ml
na 1 słoik:
- 200 g mięsa (dowolne ulubione, zwykle wybiera ciut tłustsze)
- 30 g ryżu/kaszy +1 łyżeczka oliwy do podsmażenia
- 30 g wody
- przyprawy według uznania: sól, pieprz, zioła prowansalskie, ostra papryka, ulubione mieszanki
- warzywa do dopełnienia słoika do 7/8 wysokości: dowolne ulubione warzywa, ALE NIE cebula, czosnek, bo mogą fermentować, najlepiej: marchewka/groszek, kalafior/brokuł, cukinia, papryka, fasolka szparagowa itp.
- OPCJA: można zrobić konserwę bez warzyw (mięso i ryż/kasza, wtedy mniejsze słoiki), a warzywa zaplanować w dniu podania np. kiszony ogórek/kapusta, surówka, szybkie warzywa z patelni
proporcje na 4 słoiki:
- 800 g mięsa
- 120 g ryżu/kaszy (np. gryczana, jaglana) +1 łyżeczka oliwy do podsmażenia
- 120 g wody
- ulubione przyprawy –tu: •1,5-2 łyżeczki soli •1/2 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu •1/4 łyżeczki ziół prowansalskich •1 łyżeczka suszonej natki pietruszki • ostra papryka (do smaku)
- opcjonalnie: warzywa –tu: •kalafior/brokuł •fasolka szparagowa •pokrojone w kostkę seler naciowy, marchew, papryka
Gotując tą metodą, uzyskamy całkiem odżywczy obiad w jednym naczyniu. 10 minut pracy własnej, resztę robi szybkowar. WAŻNE: można zrobić konserwę bez warzyw (mięso i ryż/kasza, wtedy mniejsze słoiki), a warzywa zaplanować w dniu podania np. kiszonki: ogórek/kapusta, surówka, szybkie warzywa z patelni
Zasada jest prosta. Na jeden słoik biorę 200 g mięsa i 30 g ryżu lub kaszy, po czym dopełniam warzywami. Zwykle od razu robię kilka słoików np. cztery. Słoiki myję i przymierzam do garnka, żeby się na pewno zmieściły i u mnie do szybkowaru wchodzą 4 sztuki po 440 ml. Gotuję w szybkowarze ze względu na wytwarzane w nim ciśnienie, co przekłada się na dużo wyższą temperaturę, która eliminuje zarazki –więcej szczegółów w ►TYM WPISIE oraz w bardziej szczegółowym ►WPISIE nt. tych konserw.
Mięso biorę takie, jakie akurat mam (zwykle tłustsze, więc raczej udka niż filet). Kroję w kawałki na jeden kęs, jak do gulaszu. Posypuję przyprawami i starannie mieszam, przy okazji porządnie ugniatając mięso. Jeśli mam czas, zostawiam na 2-3 godziny do zamarynowania.
Kaszę lub ryż podsmażam krótko na odrobinie oliwy i zalewam wrzącą wodą jeden do jednego (np. 120 g ziaren i 120 g wody). Gotuję 5 minut i wyłączam grzanie. Nie solę, bo i tak złapie smak z mięsa i warzyw. Warzywa myję i kroję na mniejsze kawałki. Mogą być mrożone. ALE nie daję cebuli, pora ani czosnku, bo fermentują i mogą zepsuć słoik.
Na spód słoika wkładam mięso, ciasno, dociskając do dna. Na mięso wkładam kaszę, równo rozprowadzam i na to warzywa: do 7/8 wysokości słoika, bo podczas gotowania siądą. Ważne: nie zalewam wodą, bo mięso i warzywa puszczą własny sos. Brzegi wycieram ręcznikiem papierowym nasączonym octem lub spirytusem i szczelnie zakręcam.
Dno szybkowaru wykładam ściereczką, żeby słoiki nie stały bezpośrednio na dnie. Zalewam gorącą wodą pod pokrywki. Gotuję na drugim, wyższym stopniu 45 minut od chwili podniesienia zaworu. To daje około 120 st.C i dlatego takie słoiki wytrzymują kilka miesięcy w temperaturze pokojowej. Potem wyłączam grzanie i czekam, aż zawór sam opadnie.
Uprzedzając pytanie: bez szybkowaru gotuję w zwykłym garnku przez 60 minut i trzymam słoiki w lodówce. Jeśli mają stać poza nią, potrzebna jest ►TYNDALIZACJA, czyli 3 gotowania co dobę.
Z UWAG PRAKTYCZNYCH: jeśli po ostygnięciu pokrywka nie wklęsła, nie ma co panikować. To zwykle się nie dzieje, ale gdyby: to wina albo pokrywki, albo wyszczerbionego słoika. Wstaw wtedy taki słoik do lodówki, tam wieczko zwykle dociąga, i zjedz w pierwszej kolejności w ciągu 2-3 tygodni.
Sposób podania dowolny, u mnie najczęściej: zawartość na patelnię, śmietanka, tarty ser, a na wierzch np. szczypiorek. I mam prosty, gorący, domowy obiad w kilka minut. Smacznego:)

Obiad w słoiku –FASOLKA PO BRETOŃSKU
czas: 40 minut + czas namaczania: 2h lub przez noc i gotowania fasoli: 40 minut (szybkowar), 80 minut (zwykły garnek)
/proporcje na obiad dla 2-4 osób + 4 słoiki ok. 700 ml /
- 500 g suchej białej fasoli
- 1 kg dobrej gatunkowo kiełbasy (np. wiejska, jałowcowa, polska wędzona)
- 3 średnie cebule
- 4 ząbki czosnku
- oliwa –do smażenia
- przyprawy: •1 papryczka chili lub 3/4 łyżeczki płatków chili –ALE do smaku, my akurat lubimy na ostro •1 łyżka majeranku •1 łyżeczka soli (lub do smaku) •3/4 łyżeczki czarnego pieprzu (lub do smaku) •3 liście laurowe •4-5 kulek ziela angielskiego
- 1 litr passaty pomidorowej
- 500 ml wody (wypłukuję nią butelkę po passacie)
- opcjonalnie: syrop klonowy lub miód do dosłodzenia sosu, jeśli pomidory są za kwaśne
Zaczynam dzień wcześniej. 500 g suchej białej fasoli płuczę, zalewam zimną wodą i zostawiam na noc, a gdy się spieszę, zalewam fasolę wodą, zagotowuję, wyłączam grzanie i zostawiam na 2 godziny. Efekt ten sam.
Namoczoną gotuję w samej wodzie, bez soli, aż zmięknie. W szybkowarze 40 minut od podniesienia zaworu, w zwykłym garnku 60-80 minut. Soli nie dodaję, bo podobno skórka twardnieje, a fasola gotuje się dłużej. Ugotowaną odcedzam.
W czasie gotowania fasoli kroję w kostkę kilogram dobrej wiejskiej kiełbasy. Kroję też 3 cebule, a czosnek przeciskam przez praskę.
W dużym garnku rozgrzewam oliwę. Wkładam kiełbasę i mieszając podsmażam na średnim ogniu. Kiedy zacznie się rumienić, ale nie za mocno, dokładam cebulę i czosnek. Gdy cebula się zeszkli, dodaję majeranek, sól, pieprz, liście laurowe i ziele angielskie. Krótko podsmażam, bo suszone zioła w tłuszczu oddają więcej smaku niż wrzucone później do sosu. Dolewam litr passaty i 500 ml wody, którą wypłukuję butelkę po passacie. Mieszam i zagotowuję.
Próbuję i jeśli pomidory są kwaśne, dosładzam syropem klonowym, miodem albo cukrem. I na koniec chili do smaku (u nas zwykle dość ogniście). Kiedy smak mi już odpowiada, dokładam odcedzoną fasolę. Mieszam, przykrywam i gotuję jeszcze jakieś 10 minut.
Część podaję na obiad, resztę wekuję. Jeśli wiem, że zjemy ją w ciągu 2 tygodni, to tylko wekuję na gorąco tj. gorące danie do czystych wyparzonych słoików, zakręcam, studzę, aż pokrywki zassą i wstawiam do lodówki. A jeśli na dłużej, to ►tyndalizuję. Można jak wcześniej w szybkowarze, a przy większej liczbie słoików najwygodniej w piekarniku. Słoiki wstawiam do zimnego piekarnika, na dolną półkę, grzanie góra-dół, 110 st.C. Jeśli fasolka w słoikach (600 ml) jest wciąż gorąca od gotowania, to trzymam 60MIN, jeśli zimna, bo wekuję później, to 90MIN. Wyłączam i zostawiam do wystygnięcia w środku. Po dobie znowu 110 st.C na 70 minut i do ostygnięcia. Po kolejnej dobie na 60 minut. Tak zawekowana stoi na półce nawet rok.
W zabiegane dni tylko odkręcam, podgrzewam i podaję. Można dodać odrobinę kremówki –świetnie smakuje i jeśli wyszło za ostro, to łagodzi tę ostrość, plus daje pełniejszy smak. Wiem, że do fasolki po bretońsku kremówki się nie dodaje, ALE spróbuj chociaż raz i wtedy skomentuj. Podaję z pajdą żytniego chleba i życzę smacznego!

Obiad w słoiku –KURCZAK W SŁOIKU wywar, pasta
czas: ok. 3 godziny (czynności dzieją się tu równolegle: w trakcie namaczania mięsa, gotuję wywar, w czasie tyndalizacji robię pastę)
/proporcje na 1 całego kurczaka (ok. 2 kg)/
1 cały kurczak bio (ok. 2 kg), z którego robię poniższe:
kurczak w słoiku
- mięso: •2 piersi (ze skórą, bez kości) •2 pałki (ze skórą, z kośćmi) •2 udka (ze skórą, z kośćmi) •2 skrzydełka (ze skórą, z kośćmi)
- warzywa: •4-6 grubszych plastrów marchwi •2-3 ząbki czosnku (ja: w łupinach)
- przyprawy: •1 łyżeczka ziaren gorczycy, 1 łyżeczka kule czarnego pieprzu
- solanka: •do wstępnego namoczenia mięsa 1 litr wody + 1 łyżka soli •zalewa do słoików: 300 ml + 3/4 łyżki soli
wywar
- korpus kurczaka z szyją (tj. cała reszta po odkrojeniu powyższych kawałków do słoika)
- 3-4 litry wody
- 2 średnie cebule
- 4 ząbki czosnku
- 4-5 suszonych grzybów
- przyprawy: •4-5 kulek ziela angielskiego •4-5 kulek czarnego pieprzu •1 liść laurowy •2-3 cm świeżego imbiru (bez skórki) •1 łyżka soli (lub do smaku)
pasta mięsna
- mięso z gotowania wywaru: usunięte kości, ale ze skórką i chrząstkami
- 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
- przyprawy: •1 łyżeczka suszonego czosnku •1/2 łyżeczki ziół prowansalskich •świeżo mielony czarny pieprz i sól (do smaku) •2 łyżeczki suszonej natki pietruszki •3 łyżki płatków drożdżowych nieaktywnych
- 2-3 łyżeczki majonezu
Z jednego kurczaka mam dwa słoiki gotowego mięsa, które stoją na półce, a dodatkowo wywar i pastę, o których wspominam pod koniec przepisu, składniki powyżej.
Biorę całego kurczaka, u mnie około 2 kg. Porcjuję go na mięsiste końcówki, czyli piersi, udka, pałki i skrzydełka, oraz na korpus. Porcjowanie jest prostsze, niż wygląda. Szukam miejsc łączenia kości i tam prowadzę nóż, więc w ogóle nie tnę kości, tylko idę po miękkim mięsie.
Mięso do słoików wkładam najpierw do solanki. Litr wody, łyżka soli, mieszam, aż się rozpuści, i zalewam mięso na 1 do 1,5 godziny. Dzięki temu mięso będzie białe, a w słoiku nie zbierze się dużo szumowin. Po tym czasie odlewam solankę. Marchew obieram i kroję w grubsze plastry. Czosnek biorę w łupinach.
Na dno każdego słoika układam 3-4 plastry marchwi, ząbek czosnku, pół łyżeczki ziaren gorczycy i pół łyżeczki kulek czarnego pieprzu. Na tym układam mięso tak, żeby równo wypełniło słoik. Zostawiam je na kościach, bo kurczak z kością zdecydowanie lepiej smakuje.
Robię zalewę: woda z łyżką soli. Zalewam mięso w słoikach, wycieram brzegi i szczelnie zakręcam. Z dwóch kilogramów kurczaka wychodzą u mnie dwa słoiki po 600 ml.
Dno garnka wykładam ściereczką, wstawiam słoiki i dolewam wodę do wysokości nakrętek.
Gotuję w szybkowarze na drugim stopniu przez 50 minut od chwili podniesienia zaworu. Ta sama zasada co wcześniej: szybkowar to wyższa temperatura niż w zwykłym garnku i dlatego wystarczy jedno takie gotowanie. A link do tyndalizacji poza szybkowarem ►TUTAJ. Słoiki zostawiam w garnku, aż całkowicie ostygną.
Po wystudzeniu sprawdzam każdą nakrętkę, czy jest wklęśnięta. Jeśli któraś nie zassała, wstaw ten słoik do lodówki i zjedz go w ciągu miesiąca, a resztę spokojnie odkładaj na półkę.
I jeszcze jedno, bo nic się tu nie marnuje, dlatego lubię ten sposób. W czasie gdy kurczak moczy się w pierwszej solance, z korpusu gotuję wywar (składniki powyżej), po ugotowaniu odcedzam i przelewam do 3-4 dużych słoików, zamykam na gorąco. Kiedy ostygnie, wstawiam do lodówki i mam bazę do zup na kilka dni. A z mięsa obranego z kości po wywarze (na korpusie zostaje sporo tego mięsa) robię pastę mięsną. Tj. kiedy przestygnie, obieram mięso z kości, wkładam do blendera z pozostałymi składnikami i blenduję na pastę. Przechowuję w lodówce. Super do grzanek, kanapek i naleśników.
Co do mięsa w słoiku, teraz tylko wystarczy odkręcić słoik, podgrzać mięso albo zjeść na zimno. Pasuje do farszów, sałatek, kanapek i zapiekanek. Ograniczeniem jest tu w zasadzie tylko nasza fantazja. Smacznego:)

To teraz może coś bez szybkowaru i bez wekowania, ale wciąż na obiad i wciąż w słoiku.
Obiad w słoiku –SCHAB ZE SŁOIKA
czas: ok. 10 minut pracy własnej +czas marynowania: 10-12 godzin (pomijam tylko gdy się spieszę) +czas parzenia: 3 godziny +czas schłodzenia
/proporcje na ok. 1 kg schabu/
- 1 kg schabu w ładnym zwartym kawałku
- 2 ząbki czosnku
- przyprawy: •2 łyżeczki soli (zwykła kamienna lub do peklowania, wtedy mięso będzie bardziej różowe) •1 łyżeczka białego pieprzu •1/2 łyżeczki papryki słodkiej •1/2 łyżeczki papryki ostrej •1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej •2 łyżeczki majeranku •1 łyżeczka cząbru •1/2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
- 1 kawałek dobrej gatunkowo kiełbasy w naturalnym flaku (może być biała, także surowa)
o długości odpowiadającej długości schabu (jeśli krótka, można połączyć dwie, wtedy w miejscu łączenia odcinam końcówki z obu kiełbasek tak, by na całej długości miały równą grubość) - duży słoik o szerokim otworze, umożliwiającym łatwe wyjęcie mięsa po sparzeniu (zamykanie dowolne, może być twist)
Domowe mięso, które parzę w słoiku i w zwykłym garnku –super na obiad i na zimno np. do kanapek.
Potrzebny będzie kilogram schabu w ładnym, zwartym kawałku i duży słoik o szerokim otworze, bo przez wąski nie wyjmiesz potem mięsa. Schab myję, osuszam i odcinam błony oraz zbędny tłuszcz. Trochę tłuszczu może zostać, ale błony usuwam w całości. Ostrym, długim nożem robię nacięcie na wylot przez środek, tworząc tunel. Można zrobić go też bez nadziewania i wtedy ten krok pomijam.
Drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę czosnek i przyprawy mieszam w naczyniu. Tą mieszanką nacieram mięso z każdej strony i w tunelu. Wszystkie przyprawy powinny zostać zużyte, więc to, co nie przylgnie, wsypuję do otworu.
W tunel wsuwam kiełbasę wiejską w naturalnym flaku, o długości schabu. Można ją wcześniej lekko zamrozić, bo sztywniejsza łatwiej wchodzi. Obwiązuję schab sznurkiem albo siatką wędliniarską. Z UWAG PRAKTYCZNYCH: można to pominąć, ALE dzięki temu po sparzeniu mięso dużo łatwiej można wyjąć ze słoika, praktycznie jednym ruchem.
Wkładam do wyparzonego słoja, zamykam i wstawiam do lodówki na 10-12 godzin (np. przez noc). Jeśli się spieszę, ten etap pomijam, choć szczerze mówiąc bardzo rzadko i raczej odradzam.
Parzenie: Dno wysokiego garnka wykładam szmatką, ja biorę pieluchę tetrową złożoną potrójnie. Wstawiam słoik, wlewam zimną wodę co najmniej do 3/4 wysokości słoika, przykrywam i parzę na małym ogniu przez 3 godziny od zagotowania wody. Jeśli woda odparuje, uzupełniam do pierwotnego poziomu. Potem wyłączam grzanie i słoik stygnie w garnku, a następnie idzie na kilka godzin do lodówki. Dopiero schłodzony schab kroję w plastry.
Galaretki z dna słoja absolutnie nie wylewam! Jeśli mięso wyszło suchsze, bo puściło sok, to plastry podgrzewa właśnie w tej galaretce, a resztę zaciągam mlekiem lub śmietaną z odrobiną mąki, tworząc całkiem niezły sos. A podając na zimno, tą galaretką można cienko posmarować plastry na kanapki.
Taki schab smakuje na ciepło i na zimno, u nas często z chrzanem do miski sałatki. Smacznego:)
ALTERNATYWNE SPOSOBY OBRÓBKI TERMICZNEJ
- PIEKARNIK: czas pieczenia zależy od piekarnika i wielkości schabu, trzeba obserwować i elastycznie zdecydować o ew. wydłużeniu pieczenia
– rękaw do pieczenia: zamarynowane mięso układam w rękawie (aby było bardziej soczyste, można obsmażyć na patelni, zamykając pory z wierzchu). Piekę w 180 st. C przez 80 minut
–naczynie żaroodporne z pokrywką: zamarynowane mięso układam w lekko natłuszczonym naczyniu (aby było bardziej soczyste, można obsmażyć na patelni, zamykając pory z wierzchu), podlewam odrobiną wody, przykrywam i piekę w 180 st. C przez ok. 80 minut - SZYNKOWAR: zamarynowane mięso wkładam do szynkowaru, zamykam i parzę na wolnym ogniu w 80 st.C przez ok. 2 godziny

Obiad w słoiku –CIECIERZYCA/FASOLA W ZALEWIE
czas: ok. 20 minut + czas gotowania (szybkowar: 30-40 minut, zwykły garnek: ok. 3 godziny)
/proporcje na 4-5 średnich słoików o poj. ok. 600 ml/
- 500 g ciecierzycy/białej fasoli (sucha, nienamoczona)
- woda do namoczenia (objętościowo 3x więcej niż ciecierzycy)
- woda do gotowania
To bardziej „sposób na” niż przepis, ALE oszczędza mnóstwo czasu, bo ugotowana ciecierzyca czeka w lodówce i na jej bazie można zrobić naprawdę dużo obiadów –np. zup, curry czy zapiekanek. Ciecierzycę regularnie podmieniam na fasolę, robiąc wszystko tak samo.
WERSJA BEZ NAMACZANIA, KONIECZNIE SZYBKOWAR:
Ciecierzycę/fasolę płuczę, osączam na sicie, wkładam do szybkowaru, zalewam wodą (dużo, co najmniej 3x tyle co strączków). Zamykam szybkowar i gotuję przez 2 godziny od podniesienia zaworu. Wtedy wyłączam grzanie i kiedy zawór opadnie… gotowe.
WERSJA Z NAMACZANIEM:
Dzień wcześniej namaczam suchą ciecierzycę/fasolę tj. płuczę na sicie pod bieżącą wodą i przekładam do garnka. Zalewam zimną wodą, dając jej co najmniej 3 razy więcej niż jest ciecierzycy, bo mocno napęcznieje. Zostawiam na noc. Następnego dnia odlewam, krótko przepłukuję i osączam. Zalewam czystą wodą i tym razem daję jej sporo ponad poziom ciecierzycy, bo ta woda posłuży potem za zalewę do słoików.
Dokładam liść laurowy. Gotuję bez soli, dzięki czemu ciecierzyca ma własny, neutralny smak, a solę dopiero danie, do którego ją dodaję. Gotuję do miękkości –w szybkowarze: 30-40 minut od podniesienia zaworu, w zwykłym garnku na małym ogniu 2-3 godziny. Ugotowana powinna być miękka i lekko pulchna, co sprawdzam rozgniatając jedną.
Jeśli planuję z niej obiad, to najpierw odkładam porcję na ten obiad, czyli samą ciecierzycę bez zalewy. Reszta idzie do słoików.
Słoiki mam umyte i wyparzone, pokrywki też. Biorę zwykle poj. 600-700 ml, bo to nasza obiadowa porcja. Nakładam ciecierzycę do jakichś 7/8 wysokości i zalewam gorącą wodą z gotowania tak, żeby zalewa całkowicie przykryła ziarna. Jeśli któreś wystaje ponad zalewę, może ściemnieć i być może zepsuć się, więc tego unikam. Wycieram krawędzie i szczelnie zakręcam… ostrożnie, bo wszystko jest wciąż gorące. I to w zasadzie cała moja praca, bo słoiki stygnąc, zamkną się same jak weki.
I ja już tego zagotowuję, wystarcza mi takie wekowanie na gorąco. Przykrywam słoiki ręcznikiem kuchennym i zostawiam do ostygnięcia, a potem wstawiam do lodówki. Po kilku godzinach sprawdzam, czy pokrywki są wklęsłe. Zawsze są, ale gdyby któraś nie zassała, sprawdź pokrywkę, szczelnie zakręć, wstaw słoik do garnka z wodą i pasteryzuj 10 minut. Po ostygnięciu zassie.
Tak przygotowane strączki trzymam w lodówce przez 2-3 tygodnie (najdłużej stała u mnie chyba 3 miesiące, ale zwykle do tego nie dopuszczam, bo jemy strączkowe regularnie). Z jednej paczki wychodzi mi 4-5 średnich słoików. Lub 1 obiad i 2-3 słoiki na później. Potem wystarczy odkręcić i dodać do zupy, pasty czy sałatki. Smacznego:)

Mam nadzieję, że przepisy się przydadzą i że nie wszystkie były Ci znane oraz, że przepisy się przydadzą. Możesz też zerknąć na ►Konserwa z szybkowaru – domowa alternatywa dla sklepowych wędlin lub na ►Szybki obiad w 20 minut. 5 sprawdzonych przepisów (cz.1).
Smacznego!
Jeśli „nie mam czasu” to Twój temat, zachęcam, ZERKNIJ na te sprawdzone szybkie obiady…
U mnie to działa, bo SĄ dni, gdy szybkie obiady są dosłownie na wagę złota. Nie mam wtedy czasu ani zastanawiać się co by tu ugotować, ani stać długo przy garach. A zamawiać za bardzo nie chcę, bo gdy tylko mam wybór, wolę domowe.
I na takie dni właśnie mam w zanadrzu pakiet sprawdzonych i lubianych przez nas obiadów –wystarczy, że po któryś z nich sięgnę. Nie chodzi o to, by tych pomysłów było dużo, ale by były sprawdzone, żeby gotowało się szybko i żeby wszystkim smakowały.
Z tych naszych pewniaków wybrałam 14 uniwersalnych przepisów. Wszystkie do przygotowania w około 20 minut, wszystkie z dostępnych, niedrogich składników i wszystkie smakują każdemu w rodzinie. Stworzyłam z nich eBooka, do którego link wstawiam poniżej (KLIK W FOTĘ) –zapraszam: zerknij, jeśli to temat także dla Ciebie.
Ps. Kusiło mnie, żeby wstawić tam więcej przepisów, skoro już je mam i z nich korzystam, ALE z doświadczenia WIEM, że ilość często zabija decyzyjność. Jeśli chcesz zacząć gotować, nie mając czasu, to taki sprawdzony i dobrze skomponowany przepis może być dobrym pierwszym krokiem.
Ps.2. 14 przepisów oznacza obiady na 2 tygodnie (a czasem i na dłużej, bo jeśli obiad jest pyszny, to można ugotować więcej, np. od razu na 2 dni). Przez 2 tygodnie spokojnie można przetestować gotowanie z szybkich przepisów i przekonać się czy idea tego sprytnego podejścia jest dla Ciebie dobra. Ja jestem przekonana, że tak, ale nie namawiam:) Po prostu sprawdź jak to zadziała u Ciebie i oceń. Zapraszam do eBooka, ugotuj wybrane obiady i przekonaj się czy w Twoim domu zadziała to tak doskonale jak u nas. (Czego Ci gorąco życzę.)
:: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)?
Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!




Skomentuj